Lasy Państwowe: „Najszczersze wyrazy współczucia rodzinie i najbliższym zmarłego”
06:53 06-05-2026 | Autor: redakcja
Tragiczny wypadek podczas akcji gaśniczej
Do dramatu doszło we wtorek podczas akcji gaszenia pożaru lasu na terenie Nadleśnictwa Józefów. Samolot gaśniczy Dromader, należący do bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie, uległ wypadkowi i spadł na ziemię. Pilot maszyny poniósł śmierć.
Lasy Państwowe przekazały wyrazy współczucia rodzinie i bliskim zmarłego. Jednocześnie zaapelowano do mediów o uszanowanie prywatności najbliższych pilota. Okoliczności tragedii mają zostać szczegółowo wyjaśnione przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuraturę.
Na tym etapie służby nie podają przyczyn wypadku. Postępowanie ma ustalić między innymi przebieg lotu, warunki panujące w rejonie działań oraz techniczne i organizacyjne okoliczności zdarzenia.
Jak przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński, pilot, który zginął, był doświadczony i miał duże kwalifikacje.
– Z wielkim żalem przyjęliśmy wiadomość o katastrofie lotniczej na Lubelszczyźnie, w której życie stracił pilot samolotu Dromader wykonujący lot w trakcie akcji gaśniczej. Składamy szczere wyrazy współczucia Rodzinie i Najbliższym Zmarłego. W obliczu tej tragedii łączymy się w bólu ze wszystkimi, których dotknęła ta strata. Cześć Jego Pamięci! – przekazała Polska Policja.
Pożar objął ponad 200 hektarów lasu
Według wstępnych szacunków ogień objął ponad 200 hektarów lasu. Dokładna powierzchnia pożarzyska oraz pełny bilans strat zostaną ustalone dopiero po całkowitym opanowaniu sytuacji i przeprowadzeniu pomiarów w terenie.
Sytuację utrudniają niekorzystne warunki pogodowe. Silny wiatr wpływa na szybkie rozprzestrzenianie się ognia i powoduje powstawanie nowych punktowych ognisk. Według informacji Lasów Państwowych płomienie przeniosły się przez drogę wojewódzką na odcinku Józefów – Osuchy. Ogniska pożaru pojawiały się nawet do kilometra od głównego frontu.
Takie warunki znacząco komplikują działania strażaków i leśników. Ogień nie przesuwa się wyłącznie zwartą linią, lecz może pojawiać się w kolejnych miejscach, co wymaga stałego monitorowania dużego obszaru.
Lotnicze wsparcie zakończono po zmroku
W akcji brały udział zarówno siły naziemne, jak i lotnicze. Do gaszenia pożaru skierowano samoloty oraz śmigłowiec z jednostek regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, Warszawie, Łodzi i Radomiu. Maszyny wykonywały zrzuty wody do zapadnięcia zmroku.
Po zmroku działania z powietrza zostały zakończone zgodnie z procedurami bezpieczeństwa. Loty gaśnicze wymagają odpowiedniej widoczności, szczególnie przy skomplikowanych warunkach terenowych i zmiennej dynamice pożaru. W takich okolicznościach ryzyko dla załóg jest szczególnie wysokie.
Samoloty typu Dromader są od lat wykorzystywane w Polsce do gaszenia pożarów z powietrza. Ich zadaniem jest szybkie dotarcie nad zagrożony teren i wykonanie zrzutu wody lub środka gaśniczego w miejscach wskazanych przez koordynatorów akcji. We wtorek jedna z takich operacji zakończyła się śmiercią pilota.
Służby budują pasy zaporowe
Po zakończeniu działań lotniczych główny ciężar akcji spoczął na jednostkach pracujących na ziemi. Obecnie wysiłki koncentrują się na tworzeniu pasów zaporowych oraz zabezpieczaniu linii komunikacyjnych. Celem jest ograniczenie dalszego rozprzestrzeniania się ognia i ochrona miejsc, które mogą zostać zagrożone przez nowe ogniska.
Działania są utrudnione przez ograniczoną sieć dróg dojazdowych w pobliżu lasów prywatnych. W wielu miejscach konieczne jest użycie specjalistycznego ciężkiego sprzętu, który pozwala przygotować teren i tworzyć bariery dla ognia.
Na miejscu pracuje kilkaset osób. Do akcji sukcesywnie kierowane są kolejne jednostki. Służby działają w warunkach dużego obciążenia, przy zmiennej sytuacji i konieczności szybkiego reagowania na nowe zagrożenia.
Apel do mieszkańców i mediów
Lasy Państwowe podkreślają, że pozostają w ścisłej współpracy ze sztabem kryzysowym. Do mieszkańców i osób przebywających w regionie skierowano apel o zachowanie spokoju oraz bezwzględne omijanie rejonu działań służb.
Wchodzenie lub wjeżdżanie w pobliże pożaru może utrudniać pracę strażaków, leśników i innych służb zaangażowanych w akcję. Może też stanowić bezpośrednie zagrożenie dla osób postronnych, zwłaszcza przy silnym wietrze i możliwości nagłego przeniesienia się ognia.
Służby zapowiadają, że szczegółowe informacje o skali strat zostaną przekazane po ustabilizowaniu sytuacji. Priorytetem pozostaje obecnie opanowanie pożaru, zabezpieczenie terenu i zapewnienie bezpieczeństwa ludziom pracującym przy akcji.