Ksiądz został skazany za znęcanie się nad psem. „Doprowadził do jego rażącego zaniedbania”
13:16 10-03-2021 | Autor: redakcja
W środę przed Sądem Rejonowym Lublin–Zachód zakończył się kolejny proces księdza Marka J. oskarżonego o znęcanie się nad psem. Śledczy zarzucili duchownemu, że pozostawiając zwierzę bez opieki doprowadził do jego rażącego zaniedbania. Pies nie miał zapewnionych podstawowych warunków do życia, pozbawiony był jedzenia i picia, był też wystawiony na niekorzystne działanie warunków atmosferycznych. To wszystko sprawiało, że jego życie i zdrowie zostało zagrożone.
Tym razem sąd uznał, że wina księdza nie budzi żadnych wątpliwości i skazał go na karę grzywny w kwocie 1 tys. zł oraz nawiązkę w wysokości 7,7 tys. zł na rzecz fundacji, która zapewniła psu schronienie, opiekę oraz leczenie. W tym przypadku jest to zwrot kosztów, jakie zostały poniesione na ratowanie zwierzęcia. Wyrok jest nieprawomocny. Decyzją sądu ma on również zostać podany do publicznej wiadomości poprzez jego publikację przez fundację Ex Lege przez okres siedmiu dni.
Sprawa dotyczy zdarzenia, jakie miało miejsce w sierpniu 2018 roku w Łubkach w gminie Wojciechów. Wtedy to jedna z wolontariuszek Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Ex Lege zauważyła psa leżącego w pobliżu kościoła. Zwierzę było osowiałe, osłabione, nie mogło się podnieść i z trudem oddychało. Jego sierść była zalepiona brudem, skołtuniona i kłębiły się w niej liczne pasożyty.
Na miejsce niebawem przyjechali kolejni wolontariusze, którzy przewieźli psa do lubelskiej kliniki. Jak się okazało, był on odwodniony i miał głęboką anemię. Z uwagi na pasożyty, niezbędne było jego ogolenie. Kilka tygodni trwała walka o to, aby zwierzę uratować i przywrócić do sprawności.
Pies należał do byłego proboszcza tej parafii. Kiedy przechodził na emeryturę i wyprowadzał się z gminy Wojciechów, zostawił psa na plebanii. Jak wyjaśniał, w nowym miejscu nie było warunków, aby przebywał tam pies tej wielkości. Miał przekazać swojemu następcy, księdzu Markowi J., aby ten się nim opiekował. Tymczasem pies był zdany na łaskę okolicznych mieszkańców, dzięki którym przeżył do czasu, kiedy trafił do fundacji. To oni bowiem każdego dnia go dokarmiali.
– Wszyscy mieszkańcy określali stan psa jako zły i potwierdzali, że pies żył wolno, bez stałego miejsca zabezpieczającego go przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, jednak trzymał się terenu parafii. Wszystko dlatego, że od wieku szczenięcego należał do księdza, który ponad rok temu odszedł na emeryturę i wyprowadził się z parafii – wyjaśniali wtedy przedstawiciele fundacji Ex Lege.
Ksiądz Marek J. potwierdził w rozmowie z wolontariuszami, że psa zostawił jego poprzednik. Duchowny w żaden sposób nie poczuwał się do zapewnienia psu jakiejkolwiek opieki. Przyznał, że wystawił mu wodę w miskach oraz czasami daje mu jeść. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Opolu Lubelskim, a śledztwo zakończyło się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia wobec księdza Marka J.
Duchownemu groziła kara do 3 lat pozbawienia wolności. Tymczasem sąd wydał decyzję o umorzeniu postępowania. U obrońców zwierząt postanowienie to wywołało szok i niedowierzanie. Ich zdaniem sąd swoją decyzją przyzwala na tego typu traktowanie zwierząt i ich porzucanie kiedy się znudzą. Od dawna trwają rożne kampanie uświadamiające społeczeństwo, że pies czy kot nie jest zabawką, którą można wyrzucić, kiedy się znudzi lub też nie ma się kto nim zaopiekować.
Przedstawiciele fundacji Ex Lege po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem decyzji sądu, wnieśli od niej odwołanie. Zostało ono uwzględnione i sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia. Tym razem sąd uniewinnił księdza. Argumentował ten fakt tym, iż pies nie był bity, z kolei był stary i chory. Karmili go za to okoliczni mieszkańcy, więc nie głodował. Fundacja Ex Lege się nie poddała i po raz kolejny nie zgodziła się z tego typu orzeczeniem. Sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Lublinie, który uznał, że sprawę należy rozpatrzeć po raz kolejny. Tym razem wyrok jest skazujący.
(fot. fundacja Ex Lege)
„wolne” media i sądy…
Mam nadzieję że kiedyś rząd również doczeka się wyroku za swoje przekręty skrzętnie zamiatane pod dywan, wtedy będzie w końcu prawo i sprawiedliwość.
Słownik języka polskiego PWN
tuman –
pot. «obraźliwie o osobie nieinteligentnej lub mało zdolnej»
I wszystko stało się jasne!
„łuczony” – błąd ortograficzny.
Słownik języka polskiego PWN
I wszystko stało się jasne!
Bóg tak chciał.
Za pewne tak samo dba o swoje owieczki
Owieczki od wieków służą „cołaskabiorcom” do strzyżenia ich do gołej skóry jak tego zapchlonego psa
Ex Lege – dziękuję, że jesteście, że walczycie o zwierzęta i nie odpuszczacie zwyrodnialcom. JESTEŚCIE WSPANIALI!
Pieseł nie dawał na tacę , był zbędny . ?
Pies był stary i zchorowany
J….y dz.iad. Zrobić z nim to samo- dać czasami jeść i wodę w misce.
Skoro pies czasami przyszedł to mu czasami dawał jesc i wody bo pies byl wszędobylski, ksiądz jest oczerniany ,bo to dobry interes dla tej niby fundacji
Teraz kasacja za ok.7 lat.
Jakby do mnie trafił, skasowałbym „dobrodzieja” natychmiast, bez oczekiwania w kolejce i jako wolontariusz.
W tym kraju katolicy są dyskryminowani.
Widzę, że piszą osoby nie mające bladego pojęcia o zwierzętach, ani o tej konkretnej sytuacji. Nie podano do wiadomości, że fundacja otrzymała od parafii kwotę 12 tyś zł na pokrycie kosztów leczenia i opieki nad psem. Fakt ten miał miejsce bezpośrednio po interwencji fundacji. Ksiądz Marek próbował nakłonić psa do powrotu na plebanię , lecz ten cenił wyżej swoją wolność i wielkie przywiązanie do poprzedniego proboszcza.
Zamiast w wygodnej budzie, wolał poleżeć pod świerkiem obok kościoła. Ten pies nigdy nie był uwiązany i cieszył się swoją niezależnością, jednak wiek i poczucie straty opiekuna zrobiły swoje. Na razie tyle, jeśli ktoś chce więcej szczegółów, to podyskutujmy. Dziękuję i pozdrawiam.
Oczywiscie. Przez samych siebie. Taka katopatlogia. Polski kościół (pato)katolcki ma niewiele wspólnego z nauczaniem Chrystusa. Oczywiście są drobne wyjątki