Konflikt pracownika z pracodawcą zakończył się interwencją służb ratunkowych. Jedna osoba w szpitalu
15:59 25-03-2026 | Autor: redakcja
We wtorek, 24 marca, przed godziną 20 służby ratunkowe zostały zaalarmowane o nieprzytomnym kierowcy ciągnika siodłowego. Pojazd stał na MOP Markuszów przy trasie S12/17 i jak wynikało z relacji zgłaszającego, mężczyzna leży w kabinie i nie można z nim nawiązać kontaktu. Na miejsce skierowano straż pożarną, zespół ratownictwa medycznego oraz policję.
Jakież było zdziwienie strażaków, kiedy podjechali pod ciężarówkę, a kierowca wstał i otworzył drzwi. Okazało się, że nie odbierał telefonów od pracodawcy z uwagi na występujący między nimi konflikt. Potwierdził, że nic mu nie jest i nie potrzebuje pomocy medycznej.
Niebawem jednak, na widok pracodawcy, który w międzyczasie przyjechał na MOP, zmienił zdanie. Oświadczył, że boli go głowa i ogólnie się źle czuje. Został więc przetransportowany do szpitala.
Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, po kłótni na terenie MOP-u kolejny etap awantury między pracownikiem a pracodawcą miał miejsce w szpitalu. Kierowca zabrał bowiem ze sobą kluczyki do pojazdu i nie chciał ich oddać. Ostatecznie udało się z nim porozumieć, dzięki czemu zestaw wraz z ładunkiem mógł ruszyć w dalszą drogę.
Bo ludziom się k..a płaci, tak ciężko to pojąć co poniektórym? Januszku, pracownik to nie jest twój wspólnik, który ponosi z tobą ryzyko prowadzenia interesu. Jego pensja to taki sam koszt, jak opłata za prąd czy paliwo, a nie ewentualna dywidenda z zysku. Ratuj płynność kredytem obrotowym czy prywatnymi oszczędnościami, a nie zatrzymaniem pensji pracownikom. Poza wszystkim jest to grzech wołający o pomstę do nieba.
Szofer tyraaa najmądrzejszy w całej wsi
No tak polscy janusze biznesu uważają pracowników za swoich niewolników. Ot i cała prawda. A jeszcze typowe zachowanie janusza biznesu to zakup w pierwszej kolejności wypasionego samochodu z salonu, by wszyscy widzieli jaki z niego byznesmen hehehe.
A po co tyle służb? m.in Straż pożarna??
Zapytaj mamy, taty, albo dziadka. No chyba, że też są tacy tępi jak ty i nie są w stanie pojąć, że kiedy jest zagrożone życie liczy się każda sekunda.
Jak w tym kraju ma być dobrze…
Straż pożarna jest potrzebna na miejscu zdarzenia, żeby umożliwić ratownikom medycznym dostanie się do środka zamkniętej kabiny. Dodatkowo pomoc w ewakuacji osoby nieprzytomnej do karetki lub w bezpieczne miejsce, które umożliwia podjęcie czynności medycznych.
od otwierania zamków to jest ślusarz a nie straż pożarna z toporami . To jest chore. Tam nic nie trzeba było otwierać a podjechały dwa zastępy z drabinami i sikawką .
’mietek’ widocznie strażacy przed wyjazdem nie przeczytali tego artykułu oraz twojego komentarza.
Obawiam się, że i tak nie zrozumiesz sarkazmu 🙂
I mimo wszystko nie życzę ci sytuacji, gdy nie mogąc nawiązać kontaktu z najbliższą rodziną (matka, żona, dzieci) nie będziesz mógł również otworzyć drzwi do mieszkania, w którym ta rodzina się znajduje.
A zespół ratunkowy będący pod drzwiami powie ci, że „czekamy na ślusarza”…
Taaa bo ratownik czy policjant nie będzie umiał szyby wywalić i otworzyć drzwi w sytuacji zagrożenia…potrzeba aż tuzin strażaków .
Kiedy macie robotę to macie, ale często wasze siły są przewymiarowane i nie adekwatne do zdarzenia jakie obsługujecie
No i powiedz jak 2 ratowników ma wynieść nieprzytomnego chłopa który waży 100kg bezpiecznie z kabiny która jest na wysokości 2 metrow co mają go zrzucić na kostkę ?
Trzeba skończyć z tą strażą pożarną bo to już jest jakaś parodia . Straż pożarna jedzie do osy ,kawki , kota , pieska a nawet rybki w akwarium . Co by się nie stało to wszędzie pierwsza straż pożarna . A potem tylko fakturki piszą i kasiorka za nic .
jeszcze kiedyś będziesz dziękował, że ta staż pożarna jako pierwsza przyjechała i uratowała ci tyłek
Od ratowania tyłków jest ginekolog lub proktolog.
mietek z pewnością trudno będzie ci zrozumieć dlaczego straż pożarna pojawia się na miejscu zdarzenia jako pierwsza.
Najczęściej jest tak, że OSP będące w systemie KSRG (Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy) docierają do zgłoszonego miejsca od kilku do nawet kilkunastu minut szybciej niż zadysponowany zespół ratownictwa medycznego.
Wybacz ale głąbowi nie będę tłumaczył jakie to ma znaczenie.
Zarówno w temacie udzielenia pierwszej pomocy medycznej jak i wykonania innych czynności, których nie będzie w stanie wykonać zespół ratownictwa medycznego.
Obyś ty i twoi bliscy nie musieli się o tym przekonać.