04/06/2026
690 680 960

Kogo zaskoczyła zima: drogowców czy jednak kierowców? „Wielu z nich nie radzi sobie z jazdą”

Średnia prędkość 15–20 km/h a czas przejazdu z jednego końca miasta na drugi wynosił godzinę – tak dziś wyglądała jazda po Lublinie. Nie brakowało kierowców skarżących się, że drogowcy znów zaspali, gdyż ulice nie miały czarnej nawierzchni. Jednak do tego dochodzi szereg głosów wskazujących, że to właśnie część kierowców do takiej sytuacji doprowadziła.

Do Polski nadeszła prawdziwa zima. Podobna sytuacja występuje w wielu krajach Europy, której około 80 proc. powierzchni pokrywa śnieg. Jak zaznaczają synoptycy, jest to największy zasięg pokrywy śnieżnej od 2018 roku i czwarty największy w tym stuleciu. Czwartek w Lublinie i regionie upłynął pod znakiem ciągłych opadów oraz problemów komunikacyjnych.

Jak zaznaczają drogowcy, do działań skierowano niemal cały dostępny sprzęt. W rezerwie pozostały głównie ciężkie maszyny, takie jak pługi wirnikowe oraz równiarki i spycharki, które wykorzystywane są m.in. do usuwania zasp. W odśnieżanie dróg i chodników zaangażowano tysiące osób – od kierowców piaskarek i ciągników po brygady ręczne wyposażone w łopaty.

Tymczasem przez cały dzień otrzymywaliśmy dziesiątki wiadomości od kierowców… z których wielu było zaskoczonych tym, że jest zima. Inaczej trudno to nazwać, skoro zdziwienie budził fakt, że jezdnie są białe. Przypomnijmy – przez cały dzień intensywnie padał śnieg. Mimo to wciąż powtarzały się komentarze: „drogowcy zaspali”, „jechać się nie da”, „na ulicach jest biało”.

Owszem, jazda po Lublinie, szczególnie w godzinach szczytu, przypominała dziś „szkołę przetrwania”. Zakorkowane ulice, średnia prędkość 15–20 km/h, a do tego duże opóźnienia w kursowaniu komunikacji miejskiej. Czy jednak jest to wina drogowców? Wiele osób wskazuje wręcz przeciwnie – do tej sytuacji mieli doprowadzić kierowcy, którzy nie radzą sobie w takich warunkach.

– Błagam Was, zaapelujcie do kierowców, którzy boją się centymetra śniegu na jezdni, aby zostawili samochody na parkingach. Poruszają się 20 km/h, zajmując oba pasy jezdni i skutecznie paraliżując ruch. Mają problemy z ruszaniem spod świateł, zostawiają odstępy po 50 metrów. Gdy jechałem ul. Kunickiego 50 km/h, czułem się jak pirat drogowy. Jeżeli nie czują się na siłach, są przecież taksówki czy autobusy – napisał pan Tomasz.

Podobnych wiadomości otrzymaliśmy znacznie więcej. Niektórzy wskazywali, że przejazd z Węglina na Felin zajmował dziś ponad godzinę. Inni zaznaczali, że w korkach utknęły także solarki, przez co warunki do jazdy – przy wciąż padającym śniegu – zamiast się poprawiać, pogarszały się. Pan Wojciech dodał, że jechał al. Solidarności 30–40 km/h, ponieważ wszystkie trzy pasy ruchu blokowali kierowcy obawiający się szybszej jazdy. „Sami nie pojadą – innym nie dadzą” – podsumował.

Miejscy urzędnicy zapewniają, że ekipy drogowe działają nieprzerwanie i mają za sobą już kilkanaście godzin pracy w bardzo trudnych warunkach. Pługi, piaskarki oraz brygady ręczne odśnieżają ulice, chodniki i przejścia dla pieszych. MPK Lublin dba również o przystanki oraz teren Strefy Płatnego Parkowania. Obecnie w akcji bierze udział około 70 specjalistycznych pojazdów i blisko 100 pracowników służb drogowych.

– Nie brakuje osób, które zawsze będą twierdziły, że drogowcy zaspali. A my jeździmy całą noc i cały dzień. Roszczeniowość niektórych kierowców jest ogromna. Śnieg cały czas pada, a oni sądzą, że nie tylko natychmiast usuniemy go z ulic, ale jeszcze „wychuchamy”, żeby były suche. Nikt nie zastanawia się jednak, ile na terenie miasta jest dróg i chodników – mówił nam po południu jeden z operatorów solarki.

W Lublinie zimowym utrzymaniem objęto około 720 km dróg. Dla porównania – to dystans z Lublina do Szczecina. Do tego dochodzi ponad 500 tys. m² chodników i ciągów pieszych, około 230 ha terenów miejskich poza pasem drogowym oraz 800 przystanków. W pierwszej kolejności odśnieżane są ulice głównego układu komunikacyjnego oraz te, po których kursuje komunikacja miejska. Podobne zasady obowiązują w przypadku chodników, ciągów pieszych i przystanków.

52 komentarze

  1. Ocena: 90

    Część kierowców to roszczeniowi kre*yni którzy nie umieją albo boją się jeździć w takich warunkach. Śniegu nawet nie jest specjalnie dużo ale od razu plują się do służb, że nieodśnieżone. Jak ma być odśnieżone skoro są ciągłe opady śniegu i temperatura w okolicach -5 stopni, gdzie działanie soli jest ograniczone? Marzy mi się jeszcze intensywniejsza zima z metrowymi zaspami żeby takie głupki nie mogły wyjść z domu.

    • Popieram …. Nie potrafią jeździć w takich warunkach które wcale nie były jakieś tragiczne, po prostu zima… Kolejna kwestia to blokowanie skrzyżowań przez idiotów nie potrafiących ocenić że nie da się opuścić skrzyżowania … Za to powinni zabierać prawko na 3 miesiące…… Makabra ludzie trochę myśleć. No i nie jestem rasistą, ale nasi ciemni goście to już wogóle nie potrafią jeździć… Kiedy zaczniemy weryfikować ich znajomość przepisów i zasad organizacji ruchu

    • Ocena: 41

      Do tego dodałbym jeszcze -25 stopni aby geniusze techniczni, który dali radę odpalić auto zaczęli pałować zimny silnik podczas próby wyjechania z zaspy.

      • Myślisz, ze odpalą przy tych 25?:)

      • Komentarz ukryty, pokaż

        Warsztaty lubią twój komentarz 🤪
        A tak bardziej serio – zimny silnik nie lubi dwóch rzeczy – zbyt niskich i zbyt wysokich obrotów.
        Jak ktoś odpala samochód, żeby dopiero potem go odśnieżyć, to szkodzi silnikowi podobnie, jak ten kręcący go „pod żółte”, żeby tylko z zaspy wyjechać.
        Jak już musisz odpalić, żeby ogrzewanie przedniej i tylnej szyby, oraz lusterek i nawiew włączyć, to zrób to po odśnieżeniu samochodu dopiero i potrzymaj, przez tą dozwoloną przepisami minutę, na 2x obrotach biegu jałowego. Minuta starczy, żeby resztki lodu z przedniej szyby ogrzewanie rozpuściło, a silnik będzie wdzięczny.

    • Ocena: 13

      Niestety masz rację – myślą że zimę da się przejeździć na 10 letnich łysych zimowych oponach albo letnich 😂😂

    • Ludzie w znacznej większości są po prostu głupi.
      W internetach piszą wszyscy i nie widać, że głupi są.

      • gdyby skupić się tylko na komentarzach, to wszyscy jak jeden mąż najmądrzejsi. A spojrzeć na drogi i nagle czar pryska, a pewnie to te same gamonie co się wymądrzają w internecie.

  2. Jak dla mnie to drogowcy się dziś spisali, padało wiele godzin a jednak Lublin był przejezdny. Spodziewałem się armageddonu ale było znośnie.

    • Było o tyle znośnie, że widać było, że coś było robione (a nie jak wcześniej „dopiero po ustaniu opadów”) no i jak na warunki atmosferyczne to warunki drogowe były dobre, przynajmniej na głównych arteriach.
      Jechałem rano DMM, buspasem i tylko śmignąłem przy korku aut stojących obok. Autobusy MPK na zwykłych, całorocznych oponach jechały 40-45 km/h, lewy pas jechał 10-15 km/h, bo co n-ty kierowca miał ewidentne problemy z ruszaniem, przyśpieszaniem i utrzymywaniem prędkości zbliżonej do rozsądnej w tych warunkach.
      Pamiętam jak, chyba w 2009 albo 2010, przytarłem na Zana osłoną silnika o śnieg leżący na jezdni, bo wyjeżdżone przez innych w śniegu koleiny były tak głębokie, że po prostu wyhamowało mnie (miałem trochę niżej zawieszony samochód wtedy). Na Zana! Po dwóch czy trzech dniach mniej intensywnych opadów!

  3. Jak nigdy zgadzam się z tezą artykułu niestety są kierowcy którzy niemaja zielonego pojęcia o jeździe w zimie dzisiaj jechałem ul gluska przedemną jechała paniusia Oplem 20km/h mało tego nie dala się wyprzedzić

    • Ocena: -1

      A co to znaczy, że „nie dała się wyprzedzić”? Czy tam w ogóle są warunki do wyprzedzania nawet przy ładnej pogodzie? Jest jeden pas w każdym kierunku, jak nie umiesz wyprzedzać, to nie pisz, że ktoś Ci nie dał. Co miała zrobić? Zjechać do rowu, bo jaśnie Pan chciałby jechać o 2 km/h szybciej, ale się jaśnie pan boi, więc trzeba mu pomóc? „Paniusia” jest takim samym użytkownikiem drogi jak Ty i ma sobie prawo jechać z prędkością przy jakiej czuje się bezpiecznie i nikomu nie zagraża.

  4. Ocena: 44

    Zdecydowanie Ci kierowcy, którzy nie radzą sobie w takich warunkach powinni zostawić samochody i skorzystać z innych środków transportu. Do tego powinien być wprowadzony obowiązek używania opon zimowych a grzywna za jazdę na letnich w czasie od listopada do marca powinna wynosić min. 1 tys zł.

  5. Dużo gamoni w autach na letnich lub wielosezonowych oponach. To z daleka widać.

    • Pakistańskie Dziecko szczęścia
      Ocena: 15

      lima@
      Gamoń to ty jesteś!🤣
      Kiedyś były gorsze zimy i jeden rodzaj opon. Nie było takich luksusów jak teraz że opona letnia, zimowa i uniwersalna.
      Swoim wpisem podkresliłeś żeś DoUPA a nie kierowca!🤣🤣
      Bo bez tych zimówek to nie dał byś rady jechać! Tyle w tobie z kierowcy.
      Kiedyś nikt nie patrzył czy jest bierznik czy go brak. I na łysych oponach kierowcy sobie radzili i Ci sami kierowcy teraz sobie też radzą i na letnich w zimę poradzą 😉🤣
      Trzeba mieć w głowie trochę oleju !
      Opona zimowa nie daje Ci gwarancji że będzie w zaspach śnieżnych przylegać do drogi jak pijawka.
      Ty bez zimówki nie dasz rady ujechać metra, ja na letnich całe miasto pokonam.
      I tym się różnimy….😉

      • Po vo wyzwiska? Poza tym „bieżnik” a nie „bierznik”.

      • Od 15 lat jeżdżę tylko na wielosezonowych (Michelin, Vredestein i Pirelli) kiedyś letnie Michelin a zimowe Nokian i powiem szczerze różnica praktycznie żadna. Swoją drogą całe USA jeździ na całorocznych.

      • tak, kiedyś opony były jedne – ale bliżej im było bieżnikiem do wielosezonowych. Pamiętam jak ojciec pod koniec lat 80-ych miał kredensa – opony nie wyglądały jak współczesne letnie gdzie srją się o opory toczenia, hałas i oszczędność 0,01l/100km. Te gumy szły w śniegu w miarę dobrze. poza tym nie było tyle samochodów co teraz. Wystarczy że na zielonym dwóch zamieli kołami i już zamula sie ruch i tworzy za nimi sznurek. Kiedyś nawaliło śniegu w listopadzie, akurat w nocy a rano byłem umówiony na wymianę opon. Napadało mniej więcej tyle co teraz i po świeżym, niewyjeżdżonym śniegu ledwo wyjechałem z garażu i przedarłem się przez plac. Ulicą kawałek do warsztatu już jako tako, ale bez rewelacji. Droga powrotna juz na zimówkach – te same warunki i zupełnie inna jazda mimo śniegu po zderzak. Także opony sporo dają, zresztą przykład z wczoraj – w jednym samochodzie nowe opony, w drugim identyczne ale 3-sezonowe. Różnica odczuwalna. Teraz weź pod uwagę ile w ciągu dnia jest samochdów na mieście i wyciągnij wniosek w jakim stopniu opony zimowe przyczyniają się do względnej płynności ruchu. Jakby 40 lat temu były takie korki jak dziś, to samochodziny na tych uniwersalnych oponkach by stanęły w śniegu i stały do wiosny.

      • W Pakistanie po staremu?

      • D124 to była wielosezonowa opona na licencji Michelin.
        Dużo lepsza na zimę, niż sporo z dzisiejszych „tanich chińskich zimowych”, o ile jeszcze bieŻnik miała.
        Jeździłem na D124 dwucylindrowym erstatzem samochodu marki Polski Fiat w srogą zimę i wiem co piszę.
        Na letnich to ty w takich warunkach możesz co najwyżej zamulać w takich warunkach, bo przy sypkim śniegu na jezdni masz połowę trakcji chińskich zimówek.

        Inna sprawa – dobre wielosezonowe – po 3 latach na jednym aucie założyłem na drugie i poza słabszym trzymaniem bocznym dużej różnicy w stosunku do zimówek nie widzę, a ostatnie zimówki miałem Michelin, a nie Linglong.

    • Nie opony jeżdżą tylko kierowca
      Ja cały czas na wielosezonach i jakoś nie mam problemu

    • Wystarczy się przejść po parkingu i zobaczyć na czym ludzie przyjechali… Letnie i całoroczne które na śnieg się słabo nadają – raczej na mokrą zimę a nie śnieżną. Posiadam od zawsze na zimę dobre zimówki i jadę pewnie w każdych warunkach. Chętnie zaproszę na przejażdżkę tych co jeżdżą na letnich lub całorocznych niech poczują różnicę. Ale jak im nie szkoda czasu i nerwów to niech się ślizgają na tych swoich przekonaniach…

      • Ocena: 2

        ja od zawsze jezdze na wielosezonowych i nie mam zadnych problemow jezdze normalnie, tylko pindy jadace 20-30 na godzine wszystkimi pasami przeszkadzaja normalnie pracowac

    • Ja jeżdżę na wilosezonach i nie zauważyłam większej różnicy. Jak jechali 40 to mam wyprzedzać i gonić 70? Bo co? Muszę coś komuś udowodnić? W takich warunkach? Jadę tak jak wszyscy. Jak ktoś nie potrafi jeździć to nawet na najlepszych zimówkach nie będzie potrafił jechać. Co było widać na drogach. Stanie taka na światłach i po zapaleniu zielonego but. I piłuje to auto któremu koła się ślizgają🤭 po co? Nie wie, że gaz i śnieg z lodem to nie jest dobre rozwiązanie bo nie ruszy? Nawet na swoich cudnych zimówkach.
      Śnieg po południu nie padał w ilościach takich jak w nocy i do południa. Korki w tych godzinach są zawsze tylko warunki lepsze. Więc zamiast porządnie odśnieżać to lepiej zganiać na kierowców. Jaki to problem by pługi i piaskarki jeździły parami? Widziałam jakie efekty były po przejechaniu pługa bo jechałam za takim. Przy takiej ilości śniegu na drodze to spod pługa powinny całe zaspy na pobocze lecieć. A tu byle coś odskoczyło na pobocze, za pługiem efekt niewidoczny a do tego ślisko. Ale to na pewno wina kierowców. No kurdę, to oni powodowali opady śniegu, nieodśnieżone ulice i ślizgawicę. Zwłaszcza ci na wielosezonach🤣

  6. Ocena: 22

    W Lublinie wystarczy kilka kropel deszczu aby tworzyły się korki. W śniegu to cud, że w ogóle coś się rusza. Przed 16-stą z Chodźki do węzła Rudnik jechałem dziś 1,5 godz., towarzystwo pełzło się praktycznie bez powodu.

    • O tym też powinien powstać artykuł. Codziennie dojeżdżam z Krańcowej na Bursztynową. Rano pierwsza rzecz co robię, to zerkam za okno, aby wiedzieć, kiedy wyjść z domu. Normalnie jadę 10-15 minut – w zależności jak się światła ułożą. Kiedy pada, czas ten wydłuża się do 20-30 minut. Ruch 30-40 km/h przez co każde światła zatrzymują. A dziś to już było przegięcie. Jechałem 45 minut. Najszybciej rozpędziłem się do 30 km/h. Na obu pasach ameby jadące obok siebie ze stałą prędkością 15 na h. ładnie ktoś tam określił w artykule” sami nie pojadą i innym nie dadzą”

  7. i po co dzbanom zimówki jak jeżdzic nie potrafio , hahahahaha

  8. Szedł Grześ przez Wieś
    Ocena: 18

    Dziś na Jana Pawła jadąca prawym pasem koparka wyprzedzała takich kierowców. Jazda lewym pasem z taką prędkością powoduje zagrozenie w ruchu drogowym. Inni kierowcy, co chcą pojechać normalnie, muszą lawirować między autami, co chwila zmieniać pas itd Ale ameby umysłowe tego nie pojmą. Przecież jadą „powoli ale bezpiecznie” Raz, jak zwrócilem takiemu uwagę, to zostałem zwyzywany.

  9. Ocena: 14

    „kierowcom” to nawet opady deszczu odbierają zdolności jazdy

  10. Mondrołki się odezwały i sami Kubice. Bardzo dobrze, ze ludzie jeżdżą. Każdy kilometr to nauka. Niech miszcze kierownicy siedzą cicho i jadą grzecznie gęsiego

Dodaj komentarz