08/06/2026
690 680 960

Kierowcy twierdzą, że nęka ich straż miejska. Jak się okazuje, strażników wzywają sąsiedzi (zdjęcia)

Na ul. Szczytowej w Lublinie ponownie mieszkańcy zobaczyli na kołach swoich pojazdów założone blokady przez strażników miejskich. Interwencja miała związek ze zgłoszeniem jednego z mieszkańców.

W ostatnim czasie na ul. Szczytowej strażnicy miejscy z Lublina mają sporo pracy w związku ze zgłoszenia od jednego z mieszkańców, dotyczącymi źle zaparkowanych pojazdów. Co więcej, około dwóch tygodni temu pojawiło się kolejne oznakowanie w związku z zakazem parkowania pojazdów na ulicy.

Wczoraj po godzinie 22 strażnicy interweniowali w związku ze zgłoszeniem, które wpłynęło i dotyczyło niewłaściwie zaparkowanych aut. Jak nam przekazał Robert Gogola z lubelskiej Straży Miejskiej tylko wczoraj strażnicy wystawili jeden mandat i pouczyli cztery osoby.

Mieszkańcy ul. Szczytowej całą sytuacją są zbulwersowani, ponieważ dla nich to kolejne ograniczenie parkowania na tej ulicy. Nie mają po prostu, gdzie pozostawiać swoich pojazdów.

– Prawie rok temu na życzenie ustawiono znak zakazu, po jednej stronie ulicy. Jednej nocy cichaczem założono blokady na koła. Z czasem kierowcy zaczęli parkować po drugiej stronie ulicy. Znowu na życzenie „życzliwego” ustawiono znak i dzisiaj kilka samochodów stoi od rana z blokadami na kołach, znowu założono je w nocy. Tutaj naprawdę nie ma gdzie zaparkować. A „życzliwi” mieszkają w bloku przy ul. Szczytowej, z własnym parkingiem – napisała do nas rozgoryczona Czytelniczka.

W ostatnim czasie dostaliśmy więcej takich sygnałów. M.in. też taki, że kolejny postawiony na ulicy znak jest niewidoczny.

– Gdzie parkować? Ludzie są sfrustrowani, większość z nas chętnie miejsce postojowe by wykupiła, tylko gdzie? Jest jeden społecznik, który truje d*** i wydzwania, no ale żeby jeszcze komuś te auta przeszkadzały – dodaje kolejna osoba.

Skąd zakaz parkowania?

– W wizji lokalnej oraz na spotkaniu z mieszkańcami w dniu 7.11.2019 r. uczestniczyli przedstawiciele Straży Miejskiej, Komendy Miejskiej Policji oraz Wydziału Zarządzania Ruchem Drogowym i Mobilnością. Głównym argumentem wnioskujących było wyeliminowanie parkowania na wzniesieniu, co pozwoli uniknąć niebezpiecznych zdarzeń drogowych występujących na tej ulicy. Przed ustawieniem znaku bardzo często zdarzały się tu wykroczenia polegające na parkowaniu w obrębie skrzyżowania i na skrzyżowaniu, przejściu dla pieszych oraz oznakowaniu poziomym linii podwójnej ciągłej, co jest nie tylko niezgodne z obowiązującymi przepisami, ale również stwarza niebezpieczeństwo dla mieszkańców. W związku z tym zgodnie z Uchwałą Rady Dzielnicy Czuby Południowe podjęto decyzję o wprowadzeniu organizacji ruchu w zakresie ograniczenia zatrzymania i postoju na ulicy Szczytowej. Organizację ruchu wprowadzono zgodnie z zatwierdzonym projektem – tłumaczyła nam niemal rok temu Monika Głazik z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.

 

(fot. nadesłane)

75 komentarzy

  1. Ocena: 0

    No ale co zrobić jak na działce wystarczyło miejsca tylko na dom i podjazd, a w domu trzy samochody 😉

  2. Myśliciel czy tam Myśliwy...
    Ocena: 0

    Jeśli są znaki że jest zakaz parkowania, to o jakim tu nękaniu mowa ?

    • Niektórym nie przetłumaczysz. Kiedyś typ co jeździł na os Poręba autobusem czuł się nekany bo codzień mu bilet kontrol sprawdza xd. Nawet skargi pisał i chciał aby tam nie sprawdzali:d

    • Właścicieli nęka sprzedawca samochodu. We śnie przychodzi, śmieje się i wykrzykuję:
      „Kupiłeś samochód! No to teraz tylko musisz garaż wynająć, albo parking i możesz jeździć?”

  3. Szczytowa – szczyt bezczelności.
    Nękać innych wjeżdżając samochodem komuś do ogródka, dzieciom do piaskownicy, na trawnik, zastawiając chodnik, czy drogę pożarową, i skarżyć się, że inni ich nękają, bo proszą Straż Miejską o interwencję.

    Nie ma innej metody niż mandaty, blokady czy wywożenie nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów.

    • Zaś, co do tego przypadku, to już poprzednio pisałem, żeby wystąpić o zniesienie zakazu zatrzymywania się w tym miejscu, bo na ulicach o charakterze osiedlowym, takie parkowanie jest najlepszym rozwiązaniem i powinno być promowane.

  4. jak parkujesz na zakazie albo tam gdzie nie wolno, to nie miej pretensji ze ktos na ciebie straz nasyla. Wolisz zeby Ci szyby wybil albo kola przebil ?

  5. Sprawa jest prosta – złapać tego „życzliwego sąsiada” i spuścić manto by się nie pozbierał. Można mu wtedy np smarować drzwi gównem i inaczej „umilać życie”
    Popytajcie „krewnych i znajomych” – jak z instytucji dane osoby zgłaszającej wyciągnąć. Nie jest to trudne.

    • Spuszczać się to powinno powietrze z kół. Następnego dnia na tym pojeździe powinno pojawić się podziękowanie i przeprosiny. Podziękowanie, że koła całe, a tylko powietrze zeszło. A przeprosiny powinny zawierać jeszcze obietnice, ze więcej tak nie zaparkuję.
      Nie potrafisz nawet docenić tego, że ktoś działa w cywilizowany sposób. Wolałbyś cegłę na siedzeniu?

    • Ocena: 0

      Chyba tym gównem co masz w głowie.

      • Co mu pozostało? Samochód 20-letni. Na miejsce postojowe go nie stać. Na rowerze nie pojedzie, bo nóżki za krótkie i brzuch przeszkadza. W dodatku się zmęczy.
        Może jedynie na forum postraszyć, więc strasz. I mnie prawie nastraszył. Już robię w portki i usuwam maile do Straży Miejskiej, żeby nie znalazł śladów na moim komputerze.

    • Sprawa jest prosta. Zezwolić na parkowanie po obu stronach jezdni jednocześnie. Hihihi

  6. Gdybym tam mieszkał, i nie miał swojego miejsca postojowego, to przy zwolnieniu się legalnego miejsca do postoju, zaparkowałbym tam na stałe i wyjeżdżał w wyjątkowych sytuacjach. Na co dzień poruszałbym się rowerem/autobusem/taxi/e-hulajnogą.
    Ciekawe ile osób (z tam mieszkających) doszło do tego samego wniosku i postępuje właśnie w ten sposób.
    Nie widzę innego wyjścia. Miejsca nie ma i nie będzie. Będzie za to więcej samochodów.

  7. Zawsze znajdzie się jakiś czujny ORMOwiec.

    • To weź się zdecyduj, bo wprawiłeś mnie w zakłopotanie. Następnym razem nie będę wiedział, co robić. Czy dzwonić na Straż Miejską, czy spuszczać powietrze, czy bić szybę?
      Która metoda jest najskuteczniejsza?

  8. zobaczą blokady jeszcze z osiem razy, to może dotrze, że się tam nie parkuje.
    przydałyby się takie akcje na każdym osiedlu w mieście. codziennie.
    a nie, że mieszkanie 40 metrów, 4 osoby mieszkają i 4 samochody pod blokiem – dziwne, że miejsc brakuje?

  9. Należy zrozumieć mieszkańców. Bez samochodu nie da się żyć. Codziennie trzeba zawieźć jedne dzieci do szkoły, młodsze do przedszkola. Dlatego 2 auta na gospodarstwo to absolutne minimum.
    A, gdy ktoś nie ma dzieci to… ma przynajmniej samochód.

    • Piszę, to bo kiedyś zawsze padał ten argument o dzieciach dowożonych do szkół i przedszkoli, a przypomnę, że od kilku miesięcy/tygodni ten argument stracił aktualność.

      • argument stracił ważność i co teraz? sprzedać samochody? Jestem serwisantem i często w moim aucie gdzie jest 5 oddzielnych foteli jest tylko jedno miejsce wolne (kierowcy) bo cała reszta to narzędzia i części. Foteliki trzeba przerzucić do auta żony. Przyjeżdżam na wyraźne wezwanie takiego mieszkańca bo mu się woda leje i co? nie ma gdzie stanąć. Franio by doradził by rowerem pojechać.
        Jak dostaje wezwanie na Szczytową to mam ochotę powiedzieć – w nosie mam, nie robię, przywieź pan usterkę do mnie to naprawię u siebie na miejscu.

        • „B” napisał: „Przyjeżdżam na wyraźne wezwanie takiego mieszkańca bo mu się woda leje i co?”
          No jak to co???
          Woda przecież się leje!
          Trzeba jechać przez miasto ponad „setkę na godzinę”.
          „Czerwone” też nie obowiązuje.
          Bo przecież „pan serwisant” jedzie na awarię.
          Woda się leje…

    • Ja myślę, że jedno mieszkanie na rodzinę to mało! Powinny być dwa mieszkania na małżeństwo z dziećmi! Bezdzietni i starcy do domów pomocy społecznej!

  10. ORMO-wcy nadal są wśród nas – to są geny po dziadziu i tatusiu. Wracam zmęczony z II-zmiany i gdzie mam zaparkować? Tak by nie zastawiać drogi pożarowej i nie blokować przejazdu innym, nawet przed wiatą śmietnikową, bo o 6-tej rano biegnę i przestawiam na miejsce tych, co pojechali na I-zmianę.