Na końcowym kupił butelkę wódki, wypił i ruszył w trasę. Kierowca trolejbusu usłyszał zarzuty
23:09 27-06-2016 | Autor: redakcja
Jednym wyjątkowo nieodpowiedzialnym zachowaniem przekreślił swoją przyszłość 52-letni kierowca pracujący w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym w Lublinie. Konsekwencje z pewnością będzie odczuwał jeszcze długo, gdyż o pracy kierowcy może już zapomnieć. Po tym jak w sobotę po pijanemu wjechał w słup latarni na ulicy Królewskiej, mężczyzna ma już zatrzymane prawo jazdy. Jego pracodawca zadecydował także o dyscyplinarnym zwolnieniu mężczyzny w trybie natychmiastowym. Dzisiaj został on również przesłuchany i usłyszał zarzuty.
Jak się okazało, 52-latek przychodząc do pracy na drugą zmianę mógł już się znajdować pod wpływem alkoholu. Mianowicie w piątek wieczorem imprezował ze znajomymi, przy czym doskonale wiedział, że następnego dnia pracuje. Po kilkunastu godzinach wsiadł za kierownicę trolejbusu i wykonywał kursy na linii nr 156. Jego zmiennik, który przekazywał mu pojazd twierdził, że mężczyzna nie wyglądał na niedysponowanego, nic też od niego nie poczuł. Po wykonaniu kilku kursów, na przystanku końcowym przy ulicy Chodźki 52-latek poszedł do sklepu gdzie kupił 200 ml butelkę wódki, którą następnie wypił. Nie bacząc na swój stan i konsekwencje, ruszył w dalszą trasę.
– Jazda nie wychodziła mu najlepiej. Poruszał się dość nietypowo, trolejbusem szarpało, bez powodu hamował, co więcej zjeżdżał na przeciwległy pas jezdni. Przeszła mi przez głowę myśl, że kierowca może być pijany, ale wydawało mi się to niemożliwe – tłumaczył nam jeden z pasażerów ostatniego kursu 52-latka. Na ulicy Królewskiej stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w słup latarni. Wtedy do szoferki podeszło kilku pasażerów. Od razu poczuli woń alkoholu.Ponieważ mężczyzna chciał dalej kontynuować jazdę, pasażerowie postanowili interweniować. – Wyciągnęli go z kabiny, szarpiąc się z nim i krzycząc, że jest on pijany. Jednocześnie zdjęli „pałąki” z trakcji, unieruchamiając pojazd – wyjaśniał nam nasz czytelnik Maciej, który był świadkiem całego zdarzenia. Jednocześnie całe zajście zauważył jadący prywatnym autem inny pracownik MPK. Zatrzymał się przed trolejbusem chcąc uniemożliwić mu odjechanie. Uszkodzenia pojazdu sprawiły jednak, że dalsza jazda była niemożliwa.
Na miejsce przyjechali pracownicy Nadzoru Ruchu MPK, którzy przebadali kierowcę alkomatem. Okazało się, że miał on blisko 2,4 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Wezwany został patrol policji. Po pół godzinie funkcjonariusze dokonali kolejnego badania. Tym razem 52-latek miał już dwa promile alkoholu w organizmie. Gdy wytrzeźwiał, tłumaczył śledczym, że żałuje swojego postępowania. Grozi mu teraz do dwóch lat pozbawienia wolności oraz wysoka grzywna.
Galeria zdjęć
(fot. lublin112, nadesłane Maciej, wideo – lublin112)
2016-06-27 23:04:50
całe szczęście, że nic się nikomu nie stało bo mogło dojść do tragedii …
po ile chodzi taka szyba w ASO ? gościu nie dość że przefiutał sobie przyszlość to jeszcze z własnej kieszeni pokryje straty – patrząc na zniszczenia autobusu i infrastruktury minimum 15 000 zł
Trolejbusu!!!!!!
A czy trolejbus nie jest autobusem gamoniu?
Sama szyba kosztuje pewnie ok. 10-12 tys. zł, jeśli jest podgrzewana. „Zwykła” trochę tańsza/
Kretyn!!! Inaczej nie można tego nazwać
Cala niedziele imprezowal ze znajomymi?? W trolejbusie z nimi imprezowal bo w niedziele chyba go zatrzymali?? Czy byly wkoncu dwie niedziele w kupie??
Sobotę oczywiście. Już prawidłowo
Pozdr
red
Zatrzymali go w sobote, a imprezowal w piątek.
Czy ja żyję w jakiejś alternatywnej rzeczywistości? Pijany kierowca przychodzi do pracy bierze pojazd i jedzie, i nikt go nie widział, kolega go zmieniał i też nic nie zauważył, no proszę Was 2,4 promila nie zrobiło mu się nagle. Gdyby nie latarnia to skończył by kurs i poszedł do domu, ilu takich jeszcze jeździ?
Do odpowiedzialności powinni pociągnąć również zwierzchników, oraz kolegę zmiennika. Czy to jest taki duży wydatek kupić alkomat i badać każdego co dnia?
powinni badać przed, w trakcie i po zmianie. Ludzi w biurowcu dostatek a alkotesty nie tak duży wydatek. Tylko zaraz krzyk się by podniósł, że to gnębienie i poniżanie pracownika. Chętnych do pracy za taką stawkę też by pewnie zabrakło.
to w końcu to była sobota czy niedziela, bo w poprzednim artykule pisaliście, że sobota, a teraz niedziela
Ta nieścisłość zmienia wszystko.
owszem, zmienia bardzo dużo, może dla Ciebie nie ma różnicy między sobotą, a niedzielą, ale dla mnie jest i to duża
wiecej badających jak kierowców potrzeba , a zmiennika niby za co ? czym miał sprawdzic ? a może niech pasezrowie kontroluja kierowców ? dopiero po zbadaniu urządzeniem z homologacją mozna stwierdzic a moze ukarac pasazerów ze nie wyczuli wcześniej ?
A czy to nie można tym kierowcom robić jakichś testów psychologicznych, na to czy przypadkiem nie są alkoholikami? Bo ten najwyraźniej był, skoro nie mógł wytrzynać i się musiał nachlać.
Dobrze, ze nie zdãzyl zjechac Lubartowská w dòł bo pewnie na szybie by sie nie skonczylo. Alkoholik i tyle
jechał w odwrotnym kierunku na zakręcie wjechałby prosto do biskupa.
Płace są tak niskie, że kierowcy powinni powinni dostawać dodatkowo ekwiwalent w postaci dwu butelek wódki dziennie. Jedną przed, a drugą po pracy.