04/06/2026
690 680 960

Kiedyś był tu kameralny Akademicki Ośrodek Sportowy KUL, dziś tylko wiatr hula po pustych działkach. Właściciel nadal nie ma koncepcji na ich zagospodarowanie (zdjęcia)  

Niedaleko Lublina, w podłęczyńskiej gminie Ludwin, w niewielkiej wsi Rogóźno nad jeziorem o tej samej nazwie, ponad 45 lat temu wzniesione zostały zabudowania ośrodka sportowego, należącego do Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Przed laty, w obliczu braku własnych sal sportowych w samym Lublinie, KUL borykał się z poważnymi trudnościami w prowadzaniu zajęć z zakresu wychowania fizycznego. Okoliczność ta poniekąd wymusiła wtedy budowę ośrodka sportowego właśnie nad pobliskim jeziorem. Obiekty – piętrowe pawilony z sanitariatami, magazynki, stołówka, kuchnia, kotłownia, boiska sportowe – zaczęły powstawać pod koniec lat 70. ubiegłego stulecia na dwóch działkach należących do uczelni. I wtedy szybko niewielka, ale urokliwa miejscowość Rogóźno, stała się wymarzonym wręcz miejscem dla studentów i sportowców z Klubu Uczelnianego AZS KUL.

Powstanie ośrodka związane było z osobą mgra Wacława Kruszewskiego (1913-1984) – kierownika Studium Wychowania Fizycznego i Sportu KUL w latach 1953-1976. Ten pasjonat tężyzny fizycznej i szczerze oddany młodzieży wykładowca akademicki zaprezentował ówczesnemu rektorowi KUL ks. prof. Mieczysławowi Albertowi Krąpcowi (1921-2008) ideę zakupu dwóch działek nad jeziorem Rogóźno i wybudowania tam Akademickiego Ośrodka Sportowego. Pomysł spodobał się rektorowi, a następnie został zaakceptowany przez Senat uczelni.

W myśl idei Wacława Kruszewskiego studenci przyjeżdżali do ośrodka w wakacje na 1-2-tygodniowe obozy wychowania fizycznego. Innego bowiem rozwiązania wtenczas uczelnia nie miała. Często można było tam także spotkać mgra Stanisława Dobosza, kolejnego kierownika Studium Wychowania Fizycznego i Sportu KUL w latach 1976-2005.

– Mojego wspaniałego sąsiada, pana Kruszewskiego, można było zobaczyć wszędzie – wspomina właściciel jednej z leżących opodal sąsiednich działek rekreacyjnych. – Od samego rana do późnego wieczora krzątał się on po ośrodku, wszystkiego doglądał, instruował, prowadził zajęcia z młodzieżą. W pracach porządkowych pomagała mu niejednokrotnie jego żona. To on starał się o projekt architektoniczny ośrodka, on jeździł i kupował materiały, dobierał wyposażenie, nadzorował budowę. On też kupował kajaki, piłki, siatki, rakiety tenisowe. I nawet, gdy przeszedł już na emeryturę, też nie rozstawał się z Rogóźnem. Był jego dobrym duchem, bo ośrodek ten stanowił jego życie, był jego pasją. Szkoda, że dzisiaj to, co stworzył ten człowiek, już nie istnieje… – dodaje.

Szczególnie w wakacje było tam pełno studentów, zawodników, nauczycieli wychowania fizycznego, trenerów. Rozbrzmiewał studencki gwar, słychać było wesołe okrzyki, piosenki śpiewane przy ognisku, odgłosy zmagań zawodników na boiskach czy kortach tenisowych, komendy instruktorów. Młodzi ludzie na wiele letnich tygodni zapełniali podwoje ośrodka. Przyjeżdżali tam na wypoczynek również wykładowcy akademiccy z rodzinami.

Taki stan rzeczy trwał niemal ćwierć wieku. Po roku milenijnym zaczął się powolny upadek Akademickiego Ośrodka Sportowego w Rogóźnie. Związane to było niewątpliwie z faktem oddania do użytku przez KUL w 2002 roku własnej hali sportowej na Poczekajce w Lublinie. Studenci przestali już przyjeżdżać do ośrodka nad jeziorem, nie odwiedzali go również i pracownicy uczelni. Życie w nim kompletnie zamarło. A stan taki trwał aż do jesieni 2019 r.

Jeszcze w 2013 r. uczelnia prowadziła prace nad koncepcją zagospodarowania wzmiankowanych działek w Rogóźnie, a rozważanych było kilka możliwych wariantów. Miano nadzieję, że kolejny rok przyniesie przełom i zmiany będą widoczne. Jednakże coraz wyższe drzewa i krzewy zaczęły przesłaniać budynki, niszczały elementy infrastruktury, które nie były poddawane konserwacji. Asfaltowe boisko zarastało trawą, rdzewiały metalowe części poszczególnych konstrukcji i wyposażenia, a tzw. „złomiarze” skutecznie dewastowali nie tylko to, co pozostało jeszcze do rozkradzenia na zewnątrz, ale i wewnątrz budynków.

– Ośrodek został uprzątnięty, zadbano o zieleń na terenie działek, organizowano spotkania z młodzieżą – informowała w 2014 r. Małgorzata Baran-Sanocka, ówczesny zastępca dyrektora administracyjnego KUL. – Oddanie budynków do użytkowania dla celów rekreacyjno-noclegowych wymaga jednak dużych nakładów finansowych – twierdziła M. Baran-Sanocka. – Biorąc pod uwagę prowadzone inwestycje finansowane ze środków unijnych, nie jest możliwe poniesienie przez KUL nakładów na rozwój tego ośrodka, w związku z czym uczelnia zaczęła poszukiwać inwestora strategicznego – konstatowała.

Przez kolejne 6 lat sytuacja nie uległa zmianie, aż do późnej jesieni 2020 roku, kiedy to dokonano definitywnej rozbiórki wszystkich obiektów dawnego ośrodka sportowego KUL nad jeziorem Rogóźno.

– Przesłanką decyzji o rozbiórce budynków w Rogóźnie – wyjaśniła wtedy Lidia Jaskuła, ówczesny rzecznik prasowy KUL – był ich zły stan techniczny i zagrożenie, które stan ten mógł rodzić dla znajdujących się tam (zaglądających tam) osób (a wiemy, że takie osoby były).  (…) KUL, jako właściciel nieruchomości, jest zobowiązany do zagwarantowania bezpieczeństwa na terenie swoich nieruchomości. Uczelnia – jak informowaliśmy – nie dysponowała środkami, które mogła przeznaczyć na odbudowę czy remont tego typu zabudowań. Jeśli chodzi o plany na przyszłość dotyczące tej nieruchomości – jesteśmy otwarci na współpracę w zakresie wykorzystania tej nieruchomości i dlatego – o czym też już informowaliśmy – poszukujemy inwestora strategicznego.

Do dziś sytuacja absolutnie się nie zmieniła. Jedynie drzewa na obydwu działkach jeszcze bardziej urosły, krzewy rozrosły się. Śladu po dawnych zabudowaniach, urządzeniach i ówczesnej świetności obiektu nie ma żadnej.

– Widziałam, że ktoś kosił w tym roku trawę na terenie ośrodka – tłumaczy jedna z właścicielek pobliskiej działki rekreacyjnej. – Ale nie zaobserwowałam żadnych innych prowadzonych tam prac – dodaje.

Zapytany o aktualną sytuację dotyczącą przedmiotowego terenu, stanowiącego wciąż własność Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, rzecznik prasowy Uczelni prof. Robert Szwed, potwierdza wprawdzie dalszą przynależność terenu do KUL, ale przyznaje, iż perspektyw jego zagospodarowania nadal Uniwersytet nie posiada:

– KUL ma dwie działki w Rogóźnie, w których na jednej z nich kiedyś był Ośrodek Wypoczynkowy. Jedna z działek użyczona była Lubelskiemu Towarzystwu Dobroczynności w terminie 15 lipca 2024 r. do 15 października 2024 r. Nie znane są mi plany co do przyszłości obu działek. Jeśli takie plany zostaną ujawnione, prześlę informację na ich temat.

A tzw. wieść gminna niesie, jakoby na obydwu działkach miał być budowany stacjonarny ośrodek dla osób starszych. Tej jednak informacji rzecznik prasowy KUL nie potwierdza.

Zdjęcia z dwóch „epok” z 2013 r. i pokazują jak wyglądał ośrodek już opuszczony, ale przed rozbiórką i stan aktualny – sierpień 2024 r.

Tekst i zdjęcia Leszek Mikrut

7 komentarzy

  1. Wybudowana w mieście hala nie zastąpi miejsca na letni wypoczynek. Szkoda, że uczelnia zmarnowała taki potencjał. Jak się doprowadzi miejsce do ruiny to fakt, koszt remontu będzie duży.

  2. Super był ten ośrodek często z rodziną jeździłam, ale i wejście do jeziora było inne dzisiaj wszystko jest tam zarośnięte teren zdewastowany.

  3. Wyburzyć i zrobić parking. Oczywiście bezpłatny. Albo nawet pójść jeszcze dalej i dopłacać kierowcom tam parkującym.

    • Franiu Znasz ten teren kto tam będzie parkował i po co to jest wieś

      • Ludzie przyjeżdżający nad jezioro. Ale nawet jakby parking miałby stać pusty, to miejsc postojowych nigdy za wiele. Ich zawsze brakuje.

  4. Oj pamiętam ten ośrodek. Straciłam tam błonkę. Szalone lato było. Dziś nawet jego imienia nie pamiętałam

    • Mam nadzieję, że wcześniej przez kilka miesięcy budowaliście zaufanie, uczyliście się swojej biologii, śledziliście pilnie cykle i stało się to w dni niepłodne? Bo chyba nie odważyłaś się sprzeciwić nauczaniu naszego świętego rodaka Papieża i nie używaliście antykoncepcji, która jak wiemy jest grzechem śmiertelnym?