Katastrofa lotu PLL LOT 007. Tragedia, która wstrząsnęła Polską
08:10 14-03-2026 | Autor: redakcja
Na pokładzie znajdowali się obywatele różnych państw, w tym Polacy, Amerykanie, Rosjanie i Niemcy. Wśród ofiar była popularna piosenkarka Anna Jantar, wracająca z tournée dla Polonii w Stanach Zjednoczonych. Zginęli również członkowie amatorskiej reprezentacji bokserskiej USA, którzy mieli wystąpić w międzynarodowych zawodach w Katowicach, etnomuzykolog Alan Merriam oraz grupa polskich studentów powracających ze spotkania Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Nauk Ekonomicznych i Handlowych. W reakcji na tragedię władze ogłosiły w kraju dwudniową żałobę narodową.
Tragiczna awaria
Po katastrofie powołano specjalną komisję badającą jej przyczyny, na czele której stanął wicepremier Tadeusz Wrzaszczyk. Ustalono, że bezpośrednią przyczyną zdarzenia była wada konstrukcyjno-wykonawcza w silniku numer dwa. Doprowadziła ona do pęknięcia wału turbiny niskiego ciśnienia, jego rozerwania, a następnie uszkodzenia kolejnych silników oraz systemu sterowania samolotem.
Mimo dramatycznej sytuacji załoga podjęła próbę ratowania maszyny. Analizy wykazały, że pilot Paweł Lipowczan, dysponując jedynie jednym sprawnym silnikiem i ograniczoną możliwością sterowania, zdołał skierować samolot w stronę niezabudowanego terenu. Tuż przed uderzeniem w fosę Fortu VI Twierdzy Warszawa ominął budynki zakładu poprawczego, co prawdopodobnie zapobiegło jeszcze większej tragedii.
Spór o odpowiedzialność
Wnioski polskiej komisji wskazywały na poważne błędy konstrukcyjne po stronie producentów samolotu w Związku Sowieckim. Moskwa odrzuciła jednak te ustalenia, uznając je za niewiarygodne. Dopiero po kolejnej katastrofie podobnej maszyny, siedem lat później, strona sowiecka niechętnie przyznała rację polskim ekspertom.
Z biegiem lat ujawniono także inne okoliczności, które mogły przyczynić się do tragedii. Dokumenty odnalezione w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej wskazują, że władze PRL wprowadzały wówczas szeroki program oszczędności w lotnictwie. W praktyce oznaczało to m.in. wydłużanie okresów eksploatacji silników ponad zalecane normy oraz wykonywanie prowizorycznych napraw na warsztatach lotniska w Warszawie.
Śledztwo w sprawie katastrofy wszczęła również prokuratura, powierzając je Wydziałowi Śledczemu Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. Postępowanie zostało jednak umorzone w marcu 1981 roku z powodu braku stwierdzenia przestępstwa.
Pamięć o tragedii
Katastrofa Iła-62 „Mikołaj Kopernik” na trwałe zapisała się w historii polskiego lotnictwa. Zginęło w niej 87 osób, a jej przyczyny przez lata pozostawały przedmiotem sporów i analiz. Dziś tragedia z 14 marca 1980 roku jest przypomnieniem zarówno o bohaterstwie załogi, jak i o konsekwencjach błędów technicznych oraz decyzji podejmowanych w realiach politycznych tamtej epoki.
Ogromna tragedia.
IPN ipeenem, ale nasi specjaliści od przedłużania resursu silników i montowania ich na samolotach jako tzw. liderów, to jeszcze jakieś nagrody i odznaczenia dostawali.
no bo oszczedności były …
Chapa! Ruski trolu