Jest wyrok dla kierowcy, który cofając potrącił kobietę z dzieckiem w wózku. Piesza nie przeżyła (zdjęcia)
19:49 23-09-2025 | Autor: redakcja
We wtorek przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód w Lublinie zapadł wyrok w sprawie tragicznego w skutkach wypadku, jaki miał miejsce w połowie lutego 2023 roku przy ul. Szeligowskiego w Lublinie. Wtedy to około godziny 13.30 pogotowie ratunkowe zostało zaalarmowane, że przechodząca przez przejście dla pieszych kobieta prowadząca wózek z małym dzieckiem źle się poczuła i straciła przytomność.
Ratownicy medyczni przetransportowali 55-latkę do szpitala. 2-letniemu dziecku na szczęście nic się nie stało i zaopiekowali się nim rodzice. Jak wyjaśniał nam ojciec chłopca, zdarzenie miało miejsce pod samym domem. Niania wracała ze spaceru z chłopcem. Ze względu, iż mężczyzna jest lekarzem, postanowił natychmiast jechać do szpitala, aby w razie potrzeby pomóc swoim kolegom po fachu w ratowaniu kobiety.
Wtedy pan Jakub też nabrał wątpliwości co do tego, czy niania jego syna na pewno zemdlała. Na to, że było inaczej, wskazywały m.in. jej obrażenia jak też uszkodzenia wózka. Postanowił więc sprawdzić nagrania z kamer monitoringu. Wówczas okazało się, że kobieta została potrącona. O wszystkim powiadomiona została policja.
Funkcjonariusze ustalili, że kierujący dostawczym renaultem mężczyzna pomylił adres i wjechał nie pod ten blok, co powinien. Kiedy się zorientował, że jest nie w tym miejscu, zatrzymał się. Po pewnym czasie zaczął cofać i tyłem pojazdu wjechał w kobietę, która prowadząc wózek z dzieckiem przechodziła po przejściu dla pieszych.
Również przybyłym na miejsce ratownikom medycznym kierowca renaulta przekazał, iż kobieta w trakcie spaceru z dzieckiem zemdlała i wraz z wózkiem przewróciła się na jezdnię. Dlatego też początkowo o zdarzeniu nie została poinformowana policja.
Kiedy funkcjonariusze rozpoczęli czynności w tej sprawie, mężczyzna zgłosił się na komendę i oznajmił, że… czekał na miejscu wypadku na funkcjonariuszy, ci jednak nie przyjechali, dlatego też odjechał. Okazało się, że wcześniej miał się skontaktować z adwokatem i ten poradził mu, aby przyznał się do wszystkiego.
Życia poszkodowanej nie udało się uratować. Kobieta po blisko dwóch tygodniach zmarła w szpitalu. Sprawą zajęła się prokuratura, a kierowcy przedstawiono zarzuty spowodowania wypadku drogowego jak też ucieczki z miejsca zdarzenia. Mężczyzna nie przyznał się do winy.
Grzegorz M. został uznany za winnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Jeżeli chodzi o ucieczkę, sędzia nie zgodził się z argumentacją śledczych. Po zdarzeniu pozostał na miejscu, co potwierdzają też świadkowie. Z uwagi, iż sam wypadek powstał w sposób nieumyślny, nie był też spowodowany rażącym złamaniem przepisów ruchu drogowego czy brawurą, mężczyzna został skazany na 1,5 roku pozbawienia wolności. Do tego dochodzi zakaz prowadzenia pojazdów przez 7 lat oraz obowiązek zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 30 tysięcy złotych dla rodziny ofiary. Wyrok nie jest prawomocny.

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl
Najpierw:
„Również przybyłym na miejsce ratownikom medycznym kierowca renaulta przekazał, iż kobieta w trakcie spaceru z dzieckiem zemdlała i wraz z wózkiem przewróciła się na jezdnię.”
A potem:
„Okazało się, że wcześniej miał się skontaktować z adwokatem i ten poradził mu, aby przyznał się do wszystkiego.”
Czyli od samego początku mataczył i dopiero po rozmowie z adwokatem zdecydował się zgłosić na policję i powiedzieć prawdę. Pomimo tego, sąd uznał, że wszystko git i dał mu wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności, czyli blisko dolnej granicy kary za to przestępstwo, które jest zagrożone od 6 mies. do 8 lat pozbawienia wolności.
Jeśli polskie sądy będą dalej tak łagodnie traktować ludzi, którzy zabijają ludzi na przejściu dla pieszych i jeszcze mataczą, chcąc EWIDENTNIE wprowadzić organa ścigania w błąd i wykręcić się od odpowiedzialności, to za wiele się nie zmieni.
Rok nie wyrok.
A matactwo przed kontaktem z adwokatem… cóż, przecież to „dobry chłopak był”.
Do tego oddalenie się z miejsca wypadku przed przyjazdem Policji.
Scyzoryczek mi się w kieszonce otwiera.
To przykład sprawy, gdzie sprawca powinien dostać „od połowy do całości” wymiaru kary… czyli tak przynajmniej 4 lata.
Wyrok jest skandalicznie niski . Praktycznie ten tchórz w ogóle nie będzie siedział. A siedzieć powinien minimum 5 lat a najlepiej 8 .
Półtora roku za zabicie człowieka i mataczenie…? Łaskawe te nasze sądy…
Raz, że mataczył, a dwa, że nie przyznał się do winy.
Ale jest nadzieja: „Wyrok nie jest prawomocny.” Czyli mam nadzieję, że będzie apelacja, bo tego kmiota nie można puścić z tak niskim wyrokiem. Piątaka powinien wyłapać jak nic.
Oskarżony ma prawo nie przyznać się do winy.
Oskarżony ma prawo ściemniać, kłamać, nie pamiętać – nic mu za to nie grozi.
Człowieku czy to było celowe? Wy to już nie odróżniacie sytuacji, ważny jest efekt. Jak ma być dobrze w kraju jak bezmózgi tworzą się szybciej niż ludzie inteligentni. W sumie od setek lat inteligencja była mordowana, bo narodem głupim łatwiej jest sterować.
Kierowca nie dopełnił obowiązków cofając autem, nie widząc co się dzieje z tyłu pojazdu, potem skłamał że kobieta zemdlała i ten śmieszny wyrok, porażka. Kobieta nie żyje
30 tys. Zadośćuczynienia ?! Za wypadek ze skutkiem śmiertelnym? Ja za złamaną nogę na lodzie od miasta z ubezpieczenia dostałem 15tys.. A tu za utratę życia
Tragedia wszystkich
to jakaś kpina
Już: Kierowca który nie widzi co na za paką, powinien poprosić obojętnie jakiegoś dorosłego przechodnia aby mógł mu pomóc wycofać auto, nie stwarzając zagrożenia dla innych, proste i logiczne
Za przestępstwo nieumyślne idziesz do więzienia bezwzględnie, a za umyślne zawiasy.
polski cyrk w pigułce.
Ma jakieś znajomości w aparacie niesprawiedliwośći?
A jakby psa przejechał? Też by było tylko półtora roku?