Jechał bez kasku, wpadł do rowu i uderzył w pień. Lekarze przez blisko miesiąc walczyli o życie motocyklisty
21:06 29-08-2024 | Autor: redakcja
fot. policja
21:06 29-08-2024 | Autor: redakcja
Głowa szukała pnia mózgu.
Śmierć na własne życzenie. Urazy czaszki są zazwyczaj bardzo poważne
Sądzę, że nawet gdyby udało się lekarzom ocalić to życie, pozostałby trwałym poważnym inwalidą.
Po tym motocyklu widać kto to byl. Nie żałuję.
Gdyby nie było podane, że miał 50 lat, to po zachowaniu opisanym w artykule można by sądzić, że miał 15.
Stary i głupi.
Powinna być twarda zasada: miał zabrane uprawnienia, jechał bez kasku, nie ratujemy. Organy o ile nadają się do przeszczepu przeszczepiamy. Jeden cymbał, a może uratować kilka wartościowych osób. Może to brutalne , ale tak powinno być. I nie, nie jeżdżę jak popiję, co najwyżej boltem albo innym uberem jako pasażer.
Bardzo dobrze.
Jeżdżą tymi durnymi motorami, niszczą lasy i ścieżki…