Groźny wypadek ambulansu w Lublinie. Pojazd przewrócił się na bok, kilka osób jest poszkodowanych
21:31 28-02-2026 | Autor: redakcja
fot. lublin112.pl
21:31 28-02-2026 | Autor: redakcja
wv i wszystko ….
Ciekawe, czy to obcokrajowiec? Oni to jeździć u nas nie umieją….
To nie jest ciekawe.
Wieśwagen King (w swoim mniemaniu) aż do wczorajszego wieczora.
Niestety. Będzie wina kierowcy karetki. Szybkiego powrotu do zdrowia wszystkim!
Czy to nie była karetka trionedu czy państwowa??
Policja znalazła już winnego zdarzenia. Jest nim pieszy który spacerowal w pobliżu po zlej stronie chodnika
Z opisu mało wynika. A kto i jaki miał kolor światła?
Gdyby to był radiowóz już by było miauczenie że powinien zachować ostrożność mimo włączonych sygnałów. A tu ambulans się wyłożył i nikt nie psioczy na kierowcę co wjechał w ambulans hahaha. To jasno pokazuje że z takim nastawieniem do Policji to społeczeństwo w pełni zasługuje żeby być przez nią yepane na każdym kroku hahaha. Nauczycie się kultury jak na zachodzie to będzie inne traktowanie jak nie to gaz, vvpiertol i do lochu.
Jeśli było czerwone dla karetki to nie znaczy, że miał pierwszeństwo. Często na wielopasmówce nie widać co się dzieje za autami… Już nie wspomnę, że tych sygnałów wcale nie słychać. Nieraz jadąc przez miasto w korku dopiero słychać jak pojazd uprzywilejowany jest kilkadziesiąt metrów za mną – za mało czasu na reakcje
jak instalacja audio na full w aucie , to naturalnie , że nie słychać erki.
na parkingu niedawno stałem 20 metrów od auta z prowadzonąrozmową w trubie głośnym.
mogłem uczestniczyć takie było nagłośnienie.
Jak sie jezdzi gruzem to moze i tak. Ja nawet jak mam wylaczone radio to nie slychac takich dzwiekow z wiekszych odleglosci i jak widac te przypadki sa czeste wiec to nie jest wyjatek
Celem kierowcy ambulansu jest bezpieczne i sprawne dowiezienie pacjenta do szpitala. A najszybsze nie oznacza ze ma sie pakowac na skrzyzowania jak dzik w szyszki. Ma zwolnic i zahamowac gdy trzeba.
Pacjent zamiast trafić szybko do szpitala uległ wypadkowi!!!!
Jak zwykle ego i mit kierowcy zawodowego robia swoje