Dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – hołd dla powojennego podziemia niepodległościowego
07:41 01-03-2026 | Autor: redakcja
Data obchodów ma wymiar symboliczny. Tego dnia w 1951 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie, po pokazowym procesie, z polecenia władz komunistycznych zamordowani zostali członkowie IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Wśród ofiar znalazł się prezes organizacji ppłk Łukasz Ciepliński, a także jego najbliżsi współpracownicy: Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory oraz Karol Chmiel. Ich ciała zostały potajemnie zakopane w nieznanym miejscu.
Zamordowani stanowili ostatnie kierownictwo ogólnopolskiej organizacji konspiracyjnej, która od 1945 roku kontynuowała tradycję Armii Krajowej. Aresztowani w latach 1947–1948, przeszli wyjątkowo brutalne śledztwo prowadzone przez aparat bezpieczeństwa. Ich egzekucja stała się jednym z najbardziej symbolicznych aktów represji wobec powojennego podziemia niepodległościowego.
Wśród ofiar komunistycznych represji byli również inni przedstawiciele podziemia, w tym rotmistrz Witold Pilecki, generał August Fieldorf „Nil” czy Danuta Siedzikówna „Inka”. Szacuje się, że w działalność powojennej konspiracji mogło być zaangażowanych nawet 200 tysięcy osób. Działali oni zarówno w oddziałach partyzanckich, jak i w strukturach wsparcia, zapewniając schronienie, aprowizację czy łączność.
Święto państwowe zostało ustanowione przez Sejm 3 lutego 2011 roku jako wyraz hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji. Inicjatywa jego ustanowienia była efektem wieloletnich starań środowisk kombatanckich, organizacji patriotycznych oraz rodzin poległych i represjonowanych. W drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku działania te zaczęły zyskiwać szerokie poparcie społeczne. Istotny impuls nadał im ówczesny prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka, a inicjatywę wsparł także prezydent RP prof. Lech Kaczyński.
Obecnie Instytut Pamięci Narodowej uczestniczy w organizacji uroczystości państwowych oraz licznych przedsięwzięć edukacyjnych i upamiętniających, mających na celu przywrócenie pamięci o osobach i organizacjach, które po 1945 roku stawiały czynny opór wobec komunistycznego reżimu.
Wojewódzkie obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie
Większość z nich napadala i rabowala Polaków jak nie chcieli oddać kulka w łeb chodzili i terroryzowali wsie babcia mówiła że też gwalcili i podpalali
Twoja babcia widocznie należała do rodziny konfidentów lub innych czynnych entuzjastów zainstalowanej przez Moskwę tzw. „władzy ludowej”. Takie osoby podlegały restrykcjom zgodnie z polskim (zarówno przedwojennym jak też i powojennym) kodeksem karnym.
Babcia Jewgienia z domu Iwanova, eksportowana prosto z Dupowlochowska u dopływu Dniepru. Do dziś w szafie wisi mundur z czerwoną gwiazdą?
„Paweł, 'walczyli do końca’ – ale czyim kosztem? 'Oddali życie’ – ale czyje domy spłonęły w odwecie?
Prawda o lubelskiej wsi po 1945 roku to nie jest obrazek z akademii. To tragedia chłopa, który przeżył niemieckie pacyfikacje (Aktion Zamość), a potem stał się darmowym magazynem i jadłodajnią dla oddziałów, które brały aprowizację pod lufą karabinu.
Wyzywanie od bohaterów kogoś, kto narażał całe wioski na spalenie przez KBW bez pytania gospodarzy o zgodę, to szczyt hipokryzji. Prawdziwymi bohaterami byli ci, którzy w tym obłędzie próbowali odbudować Lubelszczyznę, a nie ci, którzy robili sobie z chłopskich zagród poligon.
Cześć i chwała tym, których te 'struktury wsparcia’ wykrwawiły do imentu, a o których wasza 'gazetka’ milczy, uprawiając Radiergummi-Taktik (gumkowanie faktów)
Masz rację, niestety. Takie treści jak z pisowskiego podręcznika szkolnego to kolejne zakłamywanie historii, bo gloryfikuje się tych którzy na to nie zasłużyli, a neguje się i pomija złe doświadczenia ludności cywilnej z awanturnikami, ktorzy przeciągali pozostawanie w pewnym stylu życia na cudzy koszt. To były chore osoby.
Walczyli do końca. Oddali życie za wolną Polskę Cześć i chwała bohaterom
Inicjatywa ustanowienia tego święta była powodowana chęcią uzyskania profitów i usprawiedliwienia dziejowego dla negatywnych działań i ich skutków dla ludności cywilnej, przez rodziny tych osób. Starsi ludzie negatywnie wypowiadali się o tzw. wyklętych. Zero pożytku a podwójne represje. Kradzieże żywności i mienia. Ogólnie historia Polski jest zbyt rozbudowana, święta tego typu są niepotrzebne.
wyklęci to byli zwyczajni bandyci, taka jest prawda. I żadne ipn-y nie wmówią nam, że było inaczej
Logistyka przetrwania vs. Mit o 200 tysiącach (Lublin112, 1 Marca 2026)
1. „Dobrowolna aprowizacja” czy przymusowy kontyngent?
Piszecie o „zapewnianiu aprowizacji” przez 200 tys. osób. Sprawdźcie raporty operacyjne z terenu Lubelszczyzny. Dla chłopa, który dopiero co przeżył niemieckie pacyfikacje i wysiedlenia (Aktion Zamość), pojawienie się w nocy oddziału „leśnych” po prośbie o jedzenie nie było aktem patriotyzmu, ale kolejnym obciążeniem logistycznym.
Fakt: Często „aprowizacja” odbywała się pod lufami karabinów. Chłop, który nie oddał krowy czy worka zboża, ryzykował miano „kolaboranta” i wyrok śmierci od podziemia, a jeśli oddał – ryzykował wywózkę na Sybir od UB. To nie była „struktura wsparcia”, to była wojna domowa na koszt głodującego rolnika.
2. „Schronienie” pod strachem wypalenia wsi
Wspominacie o „zapewnianiu schronienia”.
Logika: Każda chata, która przyjęła partyzanta, stawała się celem dla KBW i NKWD. Czy portal Lublin112 zapytał kiedykolwiek o losy rodzin z lubelskich wsi, których domy spłonęły, bo „200 tysięcy zaangażowanych” postanowiło zrobić sobie u nich bazę bez pytania o zgodę? To była logistyka strachu, a nie romantyczna konspiracja.
3. Sądy polowe i „czyszczenie” zaplecza
Piszecie o „tradycji AK”. AK miała struktury państwowe, a powojenne oddziały często stawały się autonomicznymi grupami, które same wymierzały sprawiedliwość.
Brutalna prawda: Na Lubelszczyźnie dochodziło do egzekucji na sołtysach i chłopach tylko dlatego, że chcieli spokoju i próbowali dogadać się z nową władzą, by uniknąć kolejnej pacyfikacji. Wyzywanie ich od „zdrajców” po tym, co przeszli w 1943 roku pod niemieckim butem, to szczyt hipokryzji waszej „gazetki”.
4. Mit jedności – Lubelszczyzna pęknięta na pół
Zamiast „200 tysięcy wspierających”, napiszcie o tysiącach ludzi, którzy mieli dość wojny.
Prostowanie: Prawdziwa historia Lubelszczyzny po 1945 to historia ludzi, którzy chcieli odbudować spalone domy, a nie „trzymać łączność” dla dowódców, którzy często nie mieli już żadnego realnego planu poza trwaniem w lesie. Wasza „gazetka” to Radiergummi-Taktik (taktyka gumkowania) cierpienia cywilów na rzecz politycznego mitu.
chociaż ksywę mieć inna niż sxoazonska wróć w końcu do siebie czyścić swoją historię