Firma Panek z poważnymi zarzutami. Chodzi o opłaty i traktowanie klientów
11:20 30-04-2026 | Autor: redakcja
Jeszcze nie tak dawno samochody z charakterystycznym logiem „Panek” można było spotkać w każdym większym mieście w Polsce. Firma ta jako pierwsza wprowadziła ogólnopolski system car-sharingu. Przez kilka lat oferta intensywne była rozszerzana, auta na minuty pojawiały się również w mniejszych miastach, dodatkowo do floty dołączały m.in. pojazdy zabytkowe. W październiku 2020 roku usługa dostępna była w 250 lokalizacjach, a dokładnie w każdym mieście powyżej 20 tysięcy mieszkańców.
W 2022 roku oferta została mocno ograniczona, a w 2025 roku całkowicie zlikwidowana z powodu wysokich kosztów, szkód i kradzieży. Firma jednak cały czas istnieje, również w naszym regionie, i skupia się obecnie na tradycyjnym wynajmie aut na doby. Teraz znów ma ona spore problemy. Prezes UOKiK postawił spółce Panek zarzuty dotyczące możliwego stosowania niedozwolonych klauzul umownych. Sprawa dotyczy m.in. naliczania wysokich opłat za uszkodzenia pojazdów, obciążania klientów kosztami bez ich udziału oraz pobierania środków z kart płatniczych.
Urząd zawiadomił także prokuraturę.
Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpłynęły liczne skargi klientów wskazujące na nieprawidłowości przy zwrocie wypożyczonych samochodów. Po analizie regulaminów usług UOKiK uznał, że część zapisów może naruszać prawa konsumentów. Zastrzeżenia dotyczą m.in. zapisów, według których to najemca miał wykazać, że uszkodzenie auta lub problem techniczny nie powstały z jego winy. Jednocześnie spółka miała samodzielnie decydować, czy wyjaśnienia klienta są wystarczające.
Według UOKiK takie rozwiązania mogą bezprawnie przerzucać odpowiedzialność za działalność firmy na konsumentów. W praktyce klient mógł zostać obciążony kosztami nawet wtedy, gdy nie miał wpływu na powstanie szkody lub nie wiedział o jej istnieniu.
Wysokie kary i jednostronna ocena szkód
Urząd zwraca uwagę, że zwrot pojazdu mógł odbywać się bez obecności pracownika firmy. W takim przypadku ocena stanu auta następowała jednostronnie, a klient dopiero później otrzymywał informację o naliczonej karze. Dodatkowo wysokość opłat miała zależeć od klasy samochodu, a nie rzeczywistego rozmiaru szkody. Zdaniem UOKiK mogło to prowadzić do nakładania nieproporcjonalnie wysokich kar.
Wątpliwości wzbudziły także zapisy regulaminu carsharingu, które pozwalały obciążać klientów dodatkowymi kosztami bez jasnego określenia ich wysokości. Urząd zakwestionował również naliczanie wygórowanych opłat za brakujący litr paliwa po zwrocie auta.
Milionowa kara za brak współpracy
Na etapie postępowania wyjaśniającego spółka miała kilkukrotnie nie przekazać żądanych informacji. W związku z tym Prezes UOKiK nałożył na przedsiębiorcę karę w wysokości 3 741 165 zł.
Niezależnie od postępowania administracyjnego UOKiK skierował zawiadomienie do prokuratury. Powodem były skargi dotyczące niezwracania pieniędzy za niezrealizowane usługi oraz pobierania środków z kart płatniczych na poczet – zdaniem klientów – bezpodstawnie naliczonych kar. Jeśli zarzuty się potwierdzą, spółce może grozić kara do 10 proc. rocznego obrotu za każdą zakwestionowaną klauzulę.
Oczywiście co polska firma to musza być jakieś jaja xd
Firma powinna być nie Panek a Januszek!
Dlatego zawsze wybieram taxi, własnie po to żeby nie mieć potem problemów.
O tak okradali klientów?
Odrzucać oferty już na etapie myśli o wynajęciu samochodu!
A APCOA za nielegalne praktyki dostała śmieszną kare 820 tysięcy…