Dziś świętujemy Narodowy Dzień Zwycięstwa nad faszyzmem. Czy pamiętamy historię tego święta i kto zatknął flagę w Berlinie?
07:32 08-05-2021 | Autor: redakcja
Artykuł 1 tego dekretu głosił: „Celem upamiętnienia po wsze czasy zwycięstwa Narodu Polskiego i Jego Wielkich Sprzymierzeńców nad najeźdźcą germańskim, demokracji nad hitleryzmem i faszyzmem, wolności i sprawiedliwości nad niewolą i gwałtem – dzień 9 maja, jako dzień zakończenia działań wojennych, stanowić będzie Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności”.
Do końca 1950 roku był to dzień wolny od pracy
Ale dziś zakończenie II wojny światowej Polacy świętują dzień wcześniej niż w poprzedniej epoce – w czasach PRL-u. Wprawdzie różnica jest niewielka, ale dość istotna.
Na Froncie Zachodnim wojska niemieckie skapitulowały 7 maja 1945 roku przed przedstawicielami armii Wspólnoty Brytyjskiej oraz USA. W imieniu aliantów akt kapitulacji przyjęli generałowie: Walter Bedell Smith (ze strony zachodnich aliantów) oraz Iwan Susłoparow (w imieniu Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego). Jednakże na żądanie generalissimusa Józefa Stalina przed północą dnia następnego – 8 maja (a już 9 maja wg czasu moskiewskiego) – powtórzono bezwarunkowe podpisanie kapitulacji przez Niemcy w berlińskiej kwaterze marszałka Gieorgija Żukowa. Tym razem odbyło się to przed przedstawicielami trzech zwycięskich mocarstw – Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii.
Ze względu na istnienie stref czasowych podpisanie aktu kapitulacji przez ponad 40 lat świętowano w różnych terminach: – większość państw świata obchodziła tę rocznicę 8 maja, a jedynie ZSRR oraz państwa tzw. bloku socjalistycznego – dzień później, czyli 9 maja. Polska była w tej drugiej grupie, a centralne uroczystości odbywały się zazwyczaj na warszawskim Placu Defilad.
Do 2014 roku w Polsce, pomimo zmian ustrojowych zapoczątkowanych w 1989 roku, Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności wciąż obchodzone było 9 maja zgodnie z rytuałem wschodnim. Żołnierze polscy nieregularnie brali udział w paradach zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie. I dopiero w 24 kwietnia 2015 roku Sejm RP przyjął ustawę o zmianie zarówno nazwy przedmiotowego święta, jak i jego daty. Narodowy Dzień Zwycięstwa jest więc dzisiaj, 8 maja, obchodzony dopiero po raz siódmy.
Obecnie, choć od wielu już lat świętujemy ten dzień zgodnie ze światem zachodnim (Francja, Wielka Brytania, Słowacja, Czechy), to jednak o wiele skromniej niż w poprzedniej epoce. Dla wielu Polaków PRL-owski Dzień Zwycięstwa oznaczał i oznacza, że w maju 1945 roku miał miejsce koniec jednej okupacji, a jednocześnie rozpoczęcie kolejnej – komunistycznej.
Ale dziś 76. rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem obchodzimy wraz z całą Zachodnią Europą. Zaniechano jednak centralnych uroczystości na szczeblu państwowym, a stosowną pamięć kultywują poszczególne jednostki wojskowe, organizując własne obchody wspólnie z lokalnymi samorządami.
Nadal zaś, oprócz Rosji, Białorusi czy Ukrainy, Dzień Zwycięstwa obchodzony jest 9 maja – w Armenii, Azerbejdżanie, Gruzji, Kazachstanie, Kirgistanie, Mołdawii, Tadżykistanie, Turkmenistanie, Uzbekistanie. Także Izrael świętuje w tym dniu. W wielu krajach jest to dzień wolny od pracy.
Ukraina od 2015 roku traktuje tę rocznicę jako Dzień Zwycięstwa nad Nazizmem w II Wojnie Światowej, zaś w 2004 roku ONZ ustanowiła dni 8 i 9 maja czasem pamięci i jedności ofiar II Wojny Światowej.
A RFN nigdy oficjalnie nie uznała tego święta
Symbolem zwycięstwa, poprzedzającym czasowo kapitulację hitlerowskich Niemiec, stało się zatknięcie flagi przez żołnierzy Armii Czerwonej nad Reichstagiem. Do dziś historycy oraz świadkowie tamtych wydarzeń nie są zgodni zarówno co do faktycznej daty pojawienia się czerwonego sztandaru na gruzach Berlina, jak i kto tego właściwie dokonał. Pojawiają się wzmianki o 29 i 30 kwietnia, a także o 1 oraz 2 maja. Bo właściwie na różnych wieżach gmachu Reichstagu pojawiły się w sumie cztery radzieckie sztandary, ale trzy z nich zostały zniszczone na skutek niemieckiego ostrzału.
Pozostał ten jeden – jak podają współczesne źródła rosyjskie – zatknięty po wschodniej stronie Reichstagu 1 maja 1945 roku nad ranem ok. godz. 2.45 przez trzech żołnierzy 150 Dywizji Strzeleckiej z III Armii Uderzeniowej I Frontu Białoruskiego. Byli nimi: Ukrainiec Aleksiej Berest, Rosjanin Michaił Jegorow oraz Gruzin Meliton Kantaria. A pozostawiona przez nich na gmachu parlamentu Rzeszy flaga radziecka przeszła do historii jako Sztandar Zwycięstwa.
Natomiast nocą z 1 na 2 maja 1945 roku pięciu polskich żołnierzy: Michał Troicki, Antoni Jabłoński, Eugeniusz Mierzejewski, Kazimierz Ostap i Aleksander Karpowicz zatknęło biało-czerwoną flagę na 67-metrowym monumencie Kolumny Zwycięstwa w Berlinie. Data ta znalazła odzwierciedlenie w obchodzonym od 2004 roku Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.
(fot. tekst Leszek Mikrut)
Faszyzm a co to niby?
Co to jest faszyzm sam nie bardzo wiem, ale faszyści to człowieki, które w wojnę były wrogami, a potem utworzyli Unię i stali się przyjaciółmi…
Jak było, tak było, grunt, że niemiaszki wrócili z „wycieczki” po Europie do siebie, choć nie wszyscy cali, wielu zmuszono do „osiedlenia” się w rosyjskich łagrach, a groby niektórych do tej pory są nieznane.
Pamiętam dokładnie kto zatknął flagę w Berlinie
Jeden z przedstawicieli agresorów który okupował wschodnią część Polski od
17 września 1939 r do 22 czerwca 1941r kiedy to Adolf H. oszukał Józefa S. i napadł na CCCP.
Pamiętamy.
Dokładnie. CCCP to zbrodniarz wojenny a nie wyzwoliciel. Tfu w stronę czerwonych.
Pluj bo możesz głąbie kapuściany nie znający historii… jak by nie patrzeć na historię to jak by nie związek radziecki to by cię tu dziś nie było i nie mógł byś pluć… gdyż najprawdopodobniej polacy razem z żydami i innym „robactwem” zostali by unicestwieni przez faszystów niemieckich… co dość dobrze szło w obozach koncentracyjnych….
I bardzo dobrze, bo jakby Niemcy startowali na Rosję z naszej wschodniej granicy to by było po wszystkim. Czepiać się ich możnaby było jakby 1 września weszli, a nie jak byliśmy już w rozsypce.
Ówczesny wódz niemiecki, rozpętując II Wojnę Światową zrobił straszny błąd, bo zamiast tego powinien utworzyć Unię Europejską
zatknął flagę Rudy 102 z Pancernych
a gdzie był wtedy dziadzio chyżego rója ?
nędzne wydumki rusofobów. wiadomo,że flagę w berlinie zatknął wuj sam
Głupoty gadasz, wuj sam nie dałby rady, musiał mu ktoś pomagać
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bolesław Bierut, podpisując dekret z 8 maja 1945 roku ustanowił Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności, za co potem najpierw postawiono mu pomnik przy u. Lwowskiej w Lublinie, a jak Lublin stał się Miastem Inspiracji to ten pomnik rozebrano, zawieziono do Kozłówki i rzucono pod płot gdzie se spokojnie leży i czeka, na zdezaktualizowanie się pomników, które dziś są na topie.
Kurde, za późno siadłem do kompa i nieświadom tego wielkiego święta, normalnie rąbałem drwa na opał…
A teraz zbrodniarze rządzą Europą.
Jan Kos.