Dziki coraz śmielej wchodzą do miast. Kraków zaostrza działania, a mieszkańcy Lublina alarmują o kolejnych spotkaniach
15:32 20-06-2026 | Autor: redakcja
Lublin ul. Dziewanny – wideo Czytelniczki Eweliny
Kraków reaguje po zdarzeniu na osiedlu Kliny
Rosnąca populacja dzików w miastach staje się coraz poważniejszym wyzwaniem dla samorządów, służb miejskich i mieszkańców. W Krakowie temat powrócił ze szczególną siłą po zdarzeniu, do którego doszło w miniony czwartek po południu na osiedlu Kliny. Początkowo pojawiały się medialne informacje o ataku dzika na kobietę z dzieckiem. Ustalenia policji wskazują jednak na inny przebieg zdarzenia.
– Zwierzęta zostały wypłoszone z zagajnika przez psa, przebiegały z jednego miejsca na drugie, na ich drodze znalazła się młoda kobieta, która spacerowała z dzieckiem. Jedno z uciekających zwierząt uderzyło w wózek i przewróciło go na ziemię – relacjonował mł. insp. Paweł Jastrząb, komendant miejski policji w Krakowie.
Na miejscu działania podjęły Krakowskie Pogotowie Ratunkowe oraz Straż Miejska Miasta Krakowa. Dziecko trafiło do szpitala, jednak jeszcze tego samego dnia zostało wypisane do domu. Jak przekazano, skończyło się na niegroźnych otarciach naskórka.
– To był nieszczęśliwy przypadek, sytuacja miała charakter nieintencjonalny. Niemniej jednak z punktu widzenia miasta była niebezpieczna – podkreślił Antoni Fryczek, sekretarz miasta i zastępca szefa Zespołu Zarządzania Kryzysowego Miasta Krakowa.
Więcej odłowni, odstrzałów i działań prewencyjnych
Podczas piątkowego posiedzenia Zespołu Zarządzania Kryzysowego Miasta Krakowa dyskutowano o zwiększeniu liczby funkcjonujących odłowni z trzech do sześciu, testowaniu specjalnych nakładek na kosze na śmieci, prowadzeniu akcji edukacyjnych oraz dodatkowych odstrzałach dzików.
Miasto zapowiada intensyfikację działań zmierzających do ograniczenia obecności dzików w przestrzeni miejskiej. Przedstawiciele kół łowieckich zadeklarowali gotowość do zwiększenia odstrzałów. W sezonie łowieckim 2025/2026 na terenie Krakowa wykonano ich około 1000, a w okolicach miasta, skąd zwierzęta również migrują do Krakowa, około 2000.
Obecnie w Krakowie działają trzy odłownie. Czwarta jest gotowa do uruchomienia, a w najbliższym czasie mają pojawić się dwie kolejne. Samo odławianie dzików wiąże się jednak z poważnymi ograniczeniami. Od 2021 roku obowiązują przepisy krajowe i unijne dotyczące ASF, czyli afrykańskiego pomoru świń, które zakazują przemieszczania dzików na terenie państw Unii Europejskiej.
– Niestety często oznacza to, że odłowiony dzik nie może zostać przeniesiony w inne miejsce. Staramy się działać zgodnie z zasadami etycznego postępowania ze zwierzętami i w miarę możliwości szukać innych rozwiązań. Jednak w przypadkach, gdy relokacja nie jest możliwa, także w obrębie Krakowa, zwierzę musi zostać poddane eutanazji farmakologicznej, a zwłoki są następnie przekazywane do utylizacji – mówił Antoni Fryczek.
Dziki w Lublinie. Mieszkańcy przesyłają zdjęcia i nagrania
Problem nie dotyczy wyłącznie Krakowa. Od pewnego czasu również w Lublinie dziki coraz śmielej pojawiają się w pobliżu zabudowań, ulic i terenów rekreacyjnych. Mieszkańcy informują nas o kolejnych przypadkach obecności tych zwierząt w przestrzeni miejskiej.
W ostatnich dniach nasza redakcja otrzymała kilka zgłoszeń oraz zdjęcia dzików spacerujących w bliskiej odległości od mieszkańców. Jedno z nagrań pochodzi z ul. Dziewanny, gdzie dzik pożywiał się na jednym z trawników. Na innym zdjęciu widać zwierzę na terenie lubelskiego wąwozu.
Takie sytuacje pokazują, że dziki coraz lepiej adaptują się do życia w mieście. Nie odstraszają ich samochody, rowerzyści ani piesi. Zwierzęta szukają łatwo dostępnego pożywienia, a miejskie trawniki, śmietniki, altany śmietnikowe i tereny zielone mogą stanowić dla nich atrakcyjne miejsca żerowania.

fot. nadesłane Czytelnik Michał
Kluczowe jest ograniczenie dostępu do jedzenia
Jednym z elementów działań planowanych w Krakowie jest testowanie nakładek na kosze na śmieci, które mają utrudnić dzikom łatwe zdobywanie pokarmu. To ważny kierunek także z punktu widzenia innych miast, w tym Lublina, gdzie obecność dzików w rejonie osiedli i terenów zielonych staje się coraz bardziej widoczna.
Eksperci i służby od lat podkreślają, że dokarmianie dzikich zwierząt w mieście pogłębia problem. Dziki przyzwyczajone do łatwego dostępu do jedzenia tracą naturalny dystans wobec człowieka i coraz częściej wracają w te same miejsca.
W Krakowie w związku z licznymi zgłoszeniami dotyczącymi aktywności dzików Straż Miejska Miasta Krakowa kupiła także niewielkie, przenośne urządzenia odstraszające zwierzęta dźwiękiem i światłem. Mają być w nie wyposażone patrole, ale rozważana jest również możliwość wypożyczania ich mieszkańcom.
Miasta szukają równowagi między bezpieczeństwem a ochroną zwierząt
Działania podejmowane przez Kraków mają ograniczyć ryzyko niebezpiecznych sytuacji, ale nie zakładają eliminacji gatunku. Celem jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom i zmniejszenie liczby konfliktów na styku ludzi i dzikich zwierząt.
Na terenach zurbanizowanych i gęsto zaludnionych nie można prowadzić odstrzałów w taki sam sposób jak poza miastem. W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia mieszkańców interweniują odpowiednie służby, w tym pogotowie dla dzikich zwierząt, weterynarze lub uprawnieni myśliwi.
W Krakowie koła łowieckie realizują coroczne plany łowieckie, odstrzały sanitarne i redukcyjne. W 2022 roku wydano decyzje na odstrzał redukcyjny 50 dzików, w 2023 roku – 40, a pod koniec 2024 roku – 30. Niezależnie od tych decyzji koła łowieckie w sezonie 2022/2023 odstrzeliły 579 dzików, w sezonie 2023/2024 – 665, a w sezonie 2024/2025 – 531.
Pogotowie dla dzikich zwierząt w 2023 roku odłowiło 394 dziki, w 2024 roku – 195, a w 2025 roku – 52.
Co zrobić, gdy spotkamy dzika?
Spotkanie z dzikiem w mieście może być stresujące, ale najważniejsze jest zachowanie spokoju. Widząc zwierzę z daleka, należy spokojnie się oddalić i nie wykonywać gwałtownych ruchów. Nie wolno podchodzić do dzików, próbować ich głaskać, karmić ani przepędzać.
Jeżeli do spotkania dojdzie z bliskiej odległości, najlepiej znieruchomieć i nie prowokować zwierzęcia. Szczególną ostrożność należy zachować w przypadku loch z warchlakami. Samice broniące młodych mogą być agresywne.
Psa należy zawsze prowadzić na smyczy. Jeśli zwierzę jest spuszczone luzem, trzeba je natychmiast przywołać. Pod żadnym pozorem nie wolno szczuć psa na dzikie zwierzęta, ponieważ może to doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji zarówno dla ludzi, jak i dla samego psa.
Obecność dzików w Krakowie i Lublinie, a także innych częściach Polski pokazuje, że problem dzikich zwierząt w miastach będzie wymagał konsekwentnych działań, edukacji mieszkańców i skutecznego ograniczania dostępu do pożywienia. Bez tego dziki będą coraz częściej pojawiać się tam, gdzie do niedawna widywano je sporadycznie.
Nietrza było wycinać lasów pod łosiedla ,to naturalne środowisko zwierzat same zesta se winni ,niedługo wytna wszystkie lasy i dopiero będzie zwierzyniec no ale niemcy potrzebują drzewa swego niewycinaja wola nasze bo za pół darmo i tak od lat
To nie dziki wchodzą do miast tylko my wchodzimy w ich tereny , stawiając domy , bloki i zabieramy im miejsce