Dziewczynki postanowiły pościgać się na koniach, jedna z nich nie przeżyła. Prokuratura umorzyła śledztwo
19:20 09-12-2025 | Autor: redakcja
Prokuratura Rejonowa w Biłgoraju zakończyła śledztwo dotyczące śmierci 14-latki w Woli Małej w powiecie biłgorajskim. Chodzi o tragiczne w skutkach zdarzenie, które miało miejsce 2 maja 2025 r., kiedy to dwie dziewczynki jechały konno przez las. W pewnym momencie jedna z nich spadła na ziemię, a jej życia niestety nie udało się uratować.
W trakcie prowadzonego postępowania ustalono, iż mieszkająca w Warszawie nastolatka przyjeżdżając w te strony spędzała czas w stadninie koni w Woli Małej. Tam wraz z koleżanką pomagały w opiece nad końmi i ich karmieniu, w zamian za to, mogły jeździć konno po okolicznych lasach.
Dla 14-latki było to ulubione zajęcie. Od 7 lat zajmowała się końmi, jeździła na nich, brała udział w obozach jazdy konnej oraz konkursach. W związku z tym posiadała wysokie umiejętności, a jej rodzice pozwalali, aby mogła samodzielnie oddawać się swojemu hobby. W ostatnim czasie jednak podpadła właścicielom stadniny. Wszystko na skutek zabierania koni bez ich wiedzy. W związku z tym otrzymała zakaz korzystania z obiektu.
Miłość do koni okazała się jednak silniejsza. Feralnego dnia umówiła się z koleżanką, że ta weźmie ze stadniny dwa konie. Oczywiście nie poinformowała dla kogo jest drugie zwierzę. Następnie obie dziewczynki przez około 3 godziny jeździły konno po drogach leśnych i polnych w okolicach Biłgoraja.
Kiedy wracały w kierunku stadniny postanowiły się pościgać i puściły konie w galop. W pewnym momencie jadąca jako pierwsza 12-latka usłyszała krzyk i odgłos upadku. Od razu się zatrzymała. Po chwili na miejscu pojawił się zamieszkały w pobliżu mężczyzna, który zaalarmował służby ratunkowe i rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową. Kontynuowali ją ratownicy, niestety nie przyniosła ona skutku. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, iż 14-latka doznała ciężkich obrażeń wielonarządowych, co doprowadziło do śmierci na miejscu.
Jeżeli chodzi o same konie, to były one zdrowe, dobrze utrzymane oraz niepłochliwe. Także sprzęt jeździecki, pomimo, że zużyty, był w pełni sprawny. Dziewczynka nie posiadała kasku, jednak w tym zakresie żadne przepisy nie regulują obowiązku jego posiadania. Tym samym prokuratura uznała, iż był to nieszczęśliwy wypadek, do którego nikt się nie przyczynił. Tym samym wobec braku znamion czynu zabronionego podjęto decyzję o umorzeniu śledztwa.

Przecież tam na stajennego chcieli zrzucić winę bo był po spożyciu😁 nie wyszło🤔😎
Oczywiste, że był po spożyciu. Widziałeś kiedyś trzeźwego stajennego?
„Xibes” – każdy kto był pod wpływem alkoholu kiedyś wytrzeźwiał.
Ty natomiast jesteś idio*ą i nic już tego nie zmieni.
Małolata własnym nieposłuszeństwem się ukarała, koleżanka przyczyniła się do tego.
I jak na ponoć katolicki kraj przystało, z bożą pomocą.
A że podjęto decyzję o umorzeniu śledztwa, odszkodowanka się nie przytuli…
Ot kwintesencja dzisiejszych czasów – gwiedź niezadowolona bo ktoś zroworozsądkowo nie szuka winnych tam gdzie ich nie ma, nie ma kozła ofiarnego…
Swoją drogą jakie dzieci – zamiast siedzieć w pokojach z komórkami zasuwały przy koniach żeby na nich jeździć. Przykry finał ale przynajmniej zginęła robiąc to co kochała.