04/06/2026
690 680 960

Dzicy lokatorzy wprowadzają się do miejskich mieszkań. Poseł Bartłomiej Pejo interweniuje w Urzędzie Miasta

Włamują się do pustych lokali, dewastują klatki i potrafią zajmować mieszkania miesiącami. W Lublinie narasta problem dzikich lokatorów, a interwencję w tej sprawie podjął poseł Bartłomiej Pejo, który domaga się pilnych działań miasta.

W środę, 18 lutego, lider Konfederacji na Lubelszczyźnie, poseł Bartłomiej Pejo, interweniował w Urzędzie Miasta Lublin w sprawie nielegalnie zajętych lokali komunalnych. Jak się okazuje, problem jest spory i nie tak łatwo go rozwiązać. Mianowicie, gdy zwalnia się administrowane przez Zarząd Nieruchomości Komunalnych mieszkanie, np. z powodu śmierci lokatora, zanim zostanie przekazane nowemu najemcy, potrafią wprowadzić się do niego dzicy lokatorzy.

Jak wyjaśnia Bartłomiej Pejo, z prośbą o interwencję zgłosiły się do jego biura poselskiego osoby mieszkające w sąsiedztwie kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 53. Budynek jest własnością miasta, jednak część lokali została zajęta przez osoby nieuprawnione.

– Do mieszkań włamały się jakieś osoby, które następnie wprowadziły się do tych lokali i traktują je jak swoją własność. Ponadto ci intruzi, bo ciężko ich nazwać lokatorami, mają dewastować części wspólne kamienicy i utrudniać życie mieszkańcom – tłumaczy poseł.

Oczywiście w tego typu sytuacjach dzicy lokatorzy nie reagują na kierowane przez Zarząd Nieruchomości Komunalnych prośby o dobrowolne opuszczenie lokalu i jego zwrot. Niestety obecnie obowiązujące w Polsce prawo nie pozwala policji na usunięcie osób nielegalnie przebywających w danym lokalu. Tym samym administratorzy zmuszeni są kierować sprawy do sądów, a postępowania mogą trwać nawet rok i dłużej. W tym czasie dzicy lokatorzy za nic nie płacą, a niejednokrotnie dopuszczają się dewastacji mieszkań.

– Mamy nadzieję, że sprawa tej kamienicy zostanie jak najszybciej rozwiązana dla dobra legalnych mieszkańców. Niestety ta sytuacja jest kolejnym symptomem kryzysu w zarządzaniu miejskimi lokalami, z którym nie radzą sobie obecne władze Lublina. Z dostępnych danych wynika, że ponad 80 proc. miejskich lokali wymaga remontów, a wiele z nich w ogóle nie jest użytkowanych ze względu na zły stan techniczny i nie służy ani mieszkańcom potrzebującym miejsca do życia, ani nie jest wynajmowanych przedsiębiorcom, przez co nie generuje dochodów bardzo potrzebnych miastu, od lat zmagającemu się z deficytem budżetowym – dodał prezes oddziału lubelskiego Nowej Nadziei Rafał Kulicki.

O tym, jak poważny jest problem z zajmowaniem miejskich mieszkań, może świadczyć przykład z dzielnicy Bronowice. Niedawno jedno z nich zostało zwolnione przez lokatorkę. Z uwagi na jego stan, zanim przekazano je nowemu najemcy, Zarząd Nieruchomości Komunalnych przeprowadził remont. W międzyczasie sąsiedzi usłyszeli, jak ktoś włamuje się do środka. Tym razem dziki lokator nie zdążył zająć lokalu i został wyprowadzony przez przybyłych po chwili policjantów. Aby uniknąć podobnych sytuacji, mieszkanie zostało później dosłownie zabezpieczone jak twierdza — grubymi płytami zasłonięto nawet okna.

Bartłomiej Pejo zwrócił się do prezydenta Lublina z prośbą o wyjaśnienia, dlaczego dochodzi do takich sytuacji i co władze zamierzają zrobić, aby kolejne lokale nie były w ten sposób przejmowane i dewastowane. Pismo zostało złożone na ręce sekretarza miasta Andrzeja Wojewódzkiego, który obiecał wkrótce przedstawić szersze dane dotyczące tej kwestii.

23 komentarze

  1. To nie tylko temieszkania na Krak.Przedmiesciu w Lublinie jest ponad 150-siąt zajętych w ten sposób i mieszkają niektórzy kilkanaście lat nie płacąc, są uciążliwi często dla tych którzy płacą i mieszkają legalnie.Nikt im nic nie może zrobić,opłaty robi miasto a oni się śmieją,kompletnie nikt nie robi nic w tym temacie.

  2. Twórcy obecnej ustawy lokatorskie powinni prawnie za ten stan odpowiedzieć. Rząd Buzka stworzył ta ustawę a następny rząd ja wprowadził w życie. Tak ponad ćwierć wieku meczymy się z tym bublem.

  3. Ocena: 32

    Politycy, sędziowie, prokuratorzy itd by szybko zrobili z tym porządek jakby dzicy lokatorzy zaczęli zajmować jedno z wielu ich mieszkań. Dopóki problem ich nie dotyka to łatwiej im ten problem przerzucić na obywatela. Podobnie w gminach, gdzie musieliby szukać takiemu delikwentowi lokalu zastępczego. Ludzie wolą nie wynajmować mieszkań niż potem trafić na takich ludzi. Dodatkowo na forach się udzielają samotne matki, że ciężko im coś wynająć. Realnie taki lokator jak przestanie płacić jest nieusuwalny ze względu na małe dziecko.

  4. Ocena: 30

    Problemem jest przede wszystkim samo prawo, które nie pozwala prawowitemu właścicielowi wyrzucić takiego pasożyta.
    Jakie to prawo ktoś wejdzie do mojego mieszkania zabarykaduje się a ja mam płacić jeszcze rachunki

  5. Dzikim lokatorom dziki wp!!dol

  6. Włamanie do mieszkania to powinno być zawsze traktowane jako włamanie czyli przestępstwo. Jeżeli tacy włamywacze w ten sposób zajęli mieszkanie kogoś ważnego z urzędu miasta to było by tak potraktowane i tacy lokatorzy szybko by byli wyprowadzeni.

  7. niemilosnik braci
    Ocena: 11

    to za wlam juz sie nie kara?

  8. Mój Dziadek miał takie powiedzenie:
    „Chciałeś chłopie młot i sierp to teraz cierp”

  9. Osoba komentująca J
    Ocena: 6

    Jak niełatwo to rozwiązać?Trzeba na akcję wysłać tych milicjantów,co to onegdaj wyrywali i rzucali kostką brukową i oraz pryskali ludzi gazem.

  10. Ocena: 5

    Na ul. Kunickiego i ul. Chłodnej kilkanaście lat mieszkali bez prawa przydziału. Oficjalnie płacili czynsz 80 zł. Dawno temu to było. Dziś pewnie podrożał czynsz na 200 zł.

    • Jeśli płacili czynsz to jeszcze pół biedy, gorzej jak nie płacą, dewastują mieszkanie i są uciążliwi dla sąsiadów. Prawo nie pozwala wyrzucić na bruk a to na okres ochronny, a to ze względu na covid, a to ze względu na dzieci, czy osoby chore czy w wieku emerytalnym. Prywatni właściciele mieszkań są w najgorszej sytuacji, muszą utrzymywać pasożytów i żadnej pomocy ze strony państwa z powodu durnych przepisów.

Dodaj komentarz