Drogowa recydywa wyceniona na 4000 zł. Młodzieniec stracił też prawo jazdy
13:54 07-10-2024 | Autor: redakcja
W nocy z piątku na sobotę łukowscy policjanci przeprowadzili kontrolę prędkości pojazdów poruszających się ulicą Kaczyńskich w Łukowie. Ten odcinek drogi znajduje się w obszarze zabudowanym, gdzie obowiązująca prędkość nie może przekraczać 50 km/h. Zgłoszenia na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa wskazywały, że na tej trasie, również w godzinach nocnych, prędkość jest regularnie przekraczana. Policyjna kontrola potwierdziła te sygnały.
W ciągu kilkunastu minut aż czterech kierowców zostało zatrzymanych za zbyt szybką jazdę. Najbardziej „wybitnym” przypadkiem okazał się 22-letni mieszkaniec Siedlec, który przekroczył dozwoloną prędkość aż o 63 km/h. Kilkadziesiąt minut po północy został on zatrzymany, gdy jechał swoim samochodem osobowym z prędkością 113 km/h na obszarze, gdzie obowiązuje limit 50 km/h.
Podczas sprawdzenia policjanci ustalili, że młody kierowca był już wcześniej karany za przekroczenie prędkości. W związku z obowiązującymi przepisami, kierowca otrzymał mandat w „warunkach recydywy”, co oznacza, że grzywna była dwukrotnie wyższa niż zwykle. Tym razem kara wyniosła aż 4000 złotych. Oprócz tego, kierowca stracił prawo jazdy, a jego konto zasiliło dodatkowe 14 punktów karnych.
Przypominamy, że kierowcy, którzy regularnie łamią przepisy ruchu drogowego, w szczególności te, które stwarzają poważne zagrożenie, muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami. Wprowadzona recydywa dotyczy m.in. znacznego przekroczenia prędkości, nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu czy naruszenia zakazu wyprzedzania. Popełnienie tych wykroczeń po raz drugi w ciągu dwóch lat wiąże się z podwójną karą finansową.
Prawo jazdy i pieniądze nie są mu do niczego potrzebne.
Wychodzi na to że nigdy nie powinien mieć prawa jazdy.Jak bedzie jeżdził czymś większym i szybszym od taczek,to tylko patrzeć jak kogoś zabije.
„nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu” – a czy ktoś, kiedykolwiek dostał w ogóle za to mandat, chociaż raz?
W polskim systemie egzekwowania przepisów konieczne jest aby pieszy został rozjechany. Wówczas karę za nieustąpienie pierwszeństwa wymierza sąd.
Tak, tylko nieskromnie, retorycznie pytam. W imieniu Nas wszystkich, tj. Pieszych, którymi wszyscy jesteśmy.
Twój ojciec jak jechał pijany hulajnogą.
Patron ulicy felerny to i kierowcy małpiego rozumu dostają.
Kto stwarza większe zagrożenie?
Trzeźwy jadący 113 km/h w obszarze zabudowanym na ograniczeniu do 50, czy mający we krwi pół promila jadąc 45 km/h?
Jeśli ten pierwszy, to dlaczego tylko ten drugi popełnia przestępstwo?
Podczas zderzenia z pijanym jadącym 45 km/h, pieszy lub rowerzysta mają jednak dużą szansę przeżyć. O kierowcy innego samochodu nawet nie wspominając.
Ale kiedy walnie w nich trzeźwy jak dziewica orleańska, ale jadący 113 km/h wariat, to nie ma co z nich zbierać i nawet karetki nie ma sensu wzywać, tylko karawan od razu. Kierowca innego auta wychodzi z takiego zderzenia w najlepszym razie ciężko ranny.
To jak to będzie? Dalej drogowi zabójcy jeżdżacy ponad 2x limit w zabudowanym będą głaskani po główkach mandatami?
Bardzo dobra wiadomość, jednego buraka mniej