Doprowadził do wypadku motocyklisty i uciekł. Sąd umorzył postępowanie wobec lubelskiego adwokata
17:32 22-06-2016 | Autor: redakcja
W środę przed lubelskim Sądem Rejonowym zakończył się proces Zygmunta W., lubelskiego adwokata oskarżonego o spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Prowadzący rozprawę sędzia warunkowo umorzył postępowanie wobec oskarżonego, tym samym mężczyzna uniknął wyroku. Zygmunt W. musi jednak zapłacić koszty sądowe a także po tysiąc złotych na rzecz pokrzywdzonego motocyklisty oraz funduszu pomocy pokrzywdzonym. Orzeczenie nie jest prawomocne i strony mogą się od niego odwoływać.
Jest to finał sprawy wypadku, do jakiego doszło 1 maja 2014 roku około godziny 19-tej na al. Racławickich w Lublinie. Wyjeżdżający z terenu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego kierowca samochodu osobowego wymusił pierwszeństwo przejazdu na jadącym al. Racławickimi w kierunku Krakowskiego Przedmieścia motocykliście. Auto przekraczając linię ciągłą wjechało od razu na lewy pas ruchu, którym poruszał się motocykl. Kierowca jednośladu wiedząc, że nie zdąży wyhamować przed nagłą przeszkodą, postanowił „położyć” motocykl a sam uderzył o jezdnię.
Tymczasem kierowca auta, niewzruszony całą sytuacją odjechał z miejsca zdarzenia. Motocyklista widząc, że auto nie zamierza się zatrzymać, wstał i zaczął za nim biec. Co więcej zdołał jeszcze uderzyć ręką w nadwozie, jednak sprawca nie zareagował. Świadkowie wezwali pogotowie ratunkowe oraz policję. Karetka pogotowia przetransportowała motocyklistę do szpitala. Wypadek zakończył się dla niego złamaną ręką oraz ogólnymi potłuczeniami.
Dzięki reakcji świadków, którzy zapamiętali numery rejestracyjne auta, policjanci niebawem pojawili się u kierowcy w domu. Okazał się nim 73-letni znany lubelski prawnik. Wyszło też na jaw, że mężczyzna nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. Trzy lata wcześniej stracił prawo jazdy za jazdę z nadmierną prędkością. Nie zrobiło to jednak na nim większego wrażenia i cały czas wsiadał za kierownicę.
Zygmunt W. konsekwentnie przez cały okres trwania procesu nie przyznawał się do winy. W swoich zeznaniach tłumaczył, że nie zauważył motocyklisty, że kierowca jednośladu poruszał się bardzo szybko, jak również to, iż obawiał się pobicia przez biegnącego za nim poszkodowanego.
(fot. archiwum)
2016-06-22 17:30:13
K…. jego mać…. I to jest sprawiedliwość?? Szaraka z ulicy posadziliby na kilka lat i dostałby kilkadziesiąt tysi do zapłacenia… A tu… Klika jedna i tyle.. Ręka rękę myje…
Zgadza się! Ja czy Ty bym miał dotkliwą karę z zakazem prowadzenia pojazdów i wysoką grzywnę, a tutaj pan adwokacina jest ponad prawem bo umie umiejętnie kłamać… Chory system…
dlatego należy zrobić porządek z tą czującą się ponad prawem kliką prokuratorsko adwokacko sądowniczą i nie obchodzi mnie kto to zrobi, po prostu ma być zrobione, choćby nawet przez Ziobrę.
Zgadza się. Tylko jedna klika zastępuję inną.
tylko jeżeli prawo na to zezwala i jeżeli czuje się bezkarna…
powinno sie tym natychmiast zajac, z pewnoscia mamy do czyneinia z ,,kolesiostwem: i inne powazne sprawy tez beda zamiatane pod dywan
w sądzie nie znajdziesz sprawiedliwości. przecież oni się tam wszyscy znają jak łyse konie a to całe postępowanie to farsa. koszty sądowe też mu pewnie umorzą po cichu!!!!!!!!!
Ręce opadają na taką „sprawiedliwość”. Zwykłego człowieka by konkretnie ukarali. Układy, układziki nic więcej. 1000 zł dla poszkodowanego za złamaną rękę i uszkodzony motocykl- śmiech na sali.
ja bym sie odwolal na miejscu motocykilsty…
Brak słów co się wyrabia…
wyrok jest skandaliczny
Cwaniactwo w tej polsce nie ma granic. Pewnie jak zwykle wszystko po znajomosciach zalatwiane… Kolejny temat do Z. Stonogi, aby zrobil porzadek z tym „smieciem”.
99% prawników psuje całej reszcie dobrą opinię. Czy Wysoki Sąd naprawdę chce, aby każdy sprawca uciekający z miejsca wypadku obierał linię obrony „znanego lubelskiego prawnika”? Delikwent prowadzi samochód bez uprawnień, łamie przepisy drogowe, doprowadza do wypadku, olewa los poszkodowanego, zbiega do domu i w sądzie przyjmuje idiotyczną linię obrony. Mam jedynie nadzieję, że Ziobro zrobi z tym porządek.
No nie wiem czy o jednym procencie dobrych prawników można napisać cała reszta.
A o jednym kierowcy motocykla mozna napisac mototocyklisci.MOŻNA
Ziobro jakby miał coś zrobić, to już by zrobił. Odnoszę wrażenie, że „mafia prawnicza” nie ma instynktu samozachowawczego.Obawiam się, że część obywateli zacznie sama wymierzać sprawiedliwość tym cwaniakom. Oby do tego nie doszło, ale niestety takie wyroki mogą prowokować szaleńców.
Trudno się z taka skrajnością pogodzić, ale Coś w tym jest.
Wyjdzie np. taki „sędzia” z domu, wspaniały ojciec, dziadek, sąsiad… w pełni sił witalnych, a „zapomni” nagle gdzie mieszka i napiszą na 112, że „poszukuje się…”.
A znajdą go w lesie, albo gdzieś na manowcach…
Trzeba mu dmuchać tą sprawe
Teraz wyj…ć na zbity ryj sedziego, adwokatow i wszystkich jego kolegow. Naglosnie ta sprawe. Poleca poubeckie plecaki.
aha czyli teraz można zajechać komuś drogę odjechać i co nic nie dostaniemy ?
ah i nie trzeba mięć uprawnień to jakaś kpina
„Warunkowe umorzenie” to nie jest nic. W praktyce to prawie skazanie, tyle że karalność zaciera się po krótkim czasie w porównaniu do skazania.
W tym przypadku bardzo dziwi jednak fakt warunkowego umorzenia wobec podjętej linii obrony „to nie moja ręka” i innych okoliczności sprawy…
za prowadzenie bez kwitów też nie został ukarany?