05/06/2026
690 680 960

Dokładnie 74 lata temu w Lublinie ruszyła produkcja samochodów ciężarowych

W pierwszych powojennych latach Polska intensywnie odbudowywała swój przemysł motoryzacyjny i ciężarowy. Jednym z kluczowych przedsięwzięć stała się budowa w Lublinie fabryki samochodów ciężarowych. Od początku zakładano w niej produkcję pojazdów dla potrzeb gospodarki, jak i wojska.

Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie nie istnieje już od wielu lat, jednak cały czas jest jednym z ważniejszych miejsc w pamięci zwłaszcza miłośników dawnej motoryzacji. Za dzień rozpoczęcia produkcji w FSC w Lublinie uznaje się 7 listopada 1951 roku. Wtedy to z linii produkcyjnej zjechał pierwszy samochód.

Był to ciężarowy Lublin-51. Powstał on na licencji radzieckiego modelu GAZ-51. Pierwszy egzemplarz tego pojazdu zmontowano z części dostarczonych przez stronę radziecką. Jak wówczas ogłoszono, rocznie planowano produkować 12 tys. sztuk tych samochodów, a jeżeli zajdzie taka potrzeba, nawet 25 tys. szt. Ostatecznie jednak auto było krytykowane za zbyt małą jak na samochód ciężarowy ładowność oraz wysokie zużycie paliwa. Tym samym przez blisko siedem lat, do połowy 1959, powstało tylko 17 479 Lublinów.

Pomimo tego FSC cały czas się rozwijało. Powstawały nowe wydziały, uruchomiono kuźnię oraz własną produkcję kół i resorów, co okazało się doskonałym posunięciem. W międzyczasie stworzono projekt Żuka, który w przeciwieństwie do przestarzałego Lublina-51 był już wytworem polskiej myśli technicznej. Miał on zarówno zapełnić lukę w polskim przemyśle motoryzacyjnym, jak też sprostać dużemu zapotrzebowaniu na tego typu auto, a jednocześnie być dostosowanym do realiów powojennej Polski.

Ich produkcję rozpoczęto 24 lipca 1959 roku. Żuki bardzo szybko stały się hitem zarówno w kraju jak i za granicą. Pojazdy eksportowano nie tylko do zaprzyjaźnionych krajów socjalistycznych takich jak ZSRR, Bułgaria czy Rumunia, lecz również do Egiptu, Ekwadoru, Kolumbii, Kuby a nawet do Norwegii. W szczytowym okresie powstawało 30 tysięcy pojazdów w ciągu roku. Ostatni zjechał z taśmy 13 lutego 1998 roku. Łącznie wyprodukowano 587 500 tych aut.

W Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie montowano też licencyjny transporter opancerzony SKOT, który powstawał na potrzeby Sił Zbrojnych PRL i Czechosłowackiej Armii Ludowej. Z końcem lat 80., kiedy w Polsce zaczęły się przemiany ustrojowe i gospodarcze, zaczął się powolny kryzys w zakładach. Nazwę zmieniono na Fabryka Samochodów w Lublinie, a produkowane w niej Lubliny 33 nie cieszyły się już takim zainteresowaniem jak Żuki.

Fabrykę starano się ratować m.in. montażem osobowych peugeotów czy też współpracą z koreańskim koncernem Daewoo. Po upadku koreańskiego koncernu swoich sił próbowała brytyjska spółka LDV z następcą Lublina czy też Andoria, Intrall, oraz DZT Tymińscy. Z mizernym jednak skutkiem.

15 komentarzy

  1. W latach 80 co 15 osoba pracująca z Lublina tam pracowała. Nie piszcie, że nie szkoda takiego zakładu.

  2. Wychodzi na to że pod wpływami związku radzieckiego mogliśmy więcej u siebie niż pod wpływem łunii. Dziwnym trafem po 89 nastał czas wolności i rozpier…. lu polskiej gospodarki i inżynierskiej myśli technicznej.

  3. Ocena: 6

    Poprawcie foto – to nie jest FSC 51 …

  4. Ocena: 2

    Jeżeli chodzi o zdjęcie, było ono ilustracyjne ze zlotu pojazdów FSC. Aby nie było wątpliwości, teraz jest zdjęcie Lublina

    Pozdrawiamy

    • Ocena: -1

      tylko to nie był pojazd FSC, nie brnijcie

      • Ocena: 1

        Ależ my nigdzie nie brniemy. Nie wskazaliśmy, że był to pojazd FSC, tylko, że zdjęcie było ze zlotu pojazdów FSC. Rzeczywiście nie pasowało, więc dlatego zostało podmienione.

  5. Ocena: 1

    wy se jaja robicie? to jest gaz-51? to prędzej kraz. ha ha ha

  6. Ocena: 1

    wy se jaja robicie? to jest gaz-51? to prędzej kraz. ha ha ha czerwony gaz (lub lublin) jeździ w barwach perły

  7. Ta, produkcję… szybciej montaż z części radzieckich.
    Produkcja to ruszyła kilka miesięcy później (ale nadal było sporo części z ZSRR).

    A co do Żuka jako „wytworu polskiej myśli technicznej” – silnik z GAZa-M20 (tzn. „Warszawy”), całość wyposażenia także – polska była tylko rama i nadwozie.

    Za to SKOT był w połowie polski, a w połowie czechosłowacki – z Czechosłowacji przyjeżdżały silniki i skrzynie biegów, ale nadwozia spawano w FSC, tam też powstawał układ jezdny, tak więc „montaż” to przesada w drugą stronę – to była koprodukcja. Montaż to był potem Peugeota 405 w FSC… a nie SKOT-a.

  8. Redakcjo !!! Was wtedy na świecie nie było, wy pamiętacie czasy otwarcia Ikei w Lublinie .

  9. GRABARZ (z certyfikatem UE)
    Ocena: 1

    Moim skromnym zdaniem FSC upadła bo nie umiała się przystosować do nowych realiów polityczno godpodarczych.
    Tak jak na bohaterskiej Poczcie Polskiej, powinno się tam zacząć sprzedawać: rajstopy, obrazeczki z facjatami „świętych” jedynie słusznej wiary, kalendarze, zabawki, słodycze… a przy okazji ktoś jakiś samochód by se kupił.

Dodaj komentarz