04/06/2026
690 680 960

Do jutra rodzice i uczniowie muszą zdecydować o udziale w edukacji zdrowotnej (wideo)

Rodzice lub pełnoletni uczniowie mogą do 25 września zgłosić dyrektorowi szkoły pisemną rezygnację z udziału w zajęciach edukacji zdrowotnej, nowego nieobowiązkowego przedmiotu wprowadzonego od tego roku szkolnego. Choć budzi on spore emocje i krytyczne głosy, Ministerstwo Edukacji Narodowej podkreśla, że zainteresowanie uczestnictwem w lekcjach jest większe niż w przypadku dotychczasowych zajęć wychowania do życia w rodzinie.

– Edukacja zdrowotna to bardzo ważny przedmiot i bardzo serdecznie zachęcam do zapisania na ten przedmiot. Do 25 września jest na to czas. Mamy informacje pochodzące od dyrektorów, kuratorów oświaty, że zainteresowanie przedmiotem jest duże. W części szkół będzie to zdecydowanie więcej uczniów, niż uczestniczyło w zajęciach wychowania do życia w rodzinie – mówi agencji Newseria Izabela Ziętka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Nowy przedmiot zastąpił dotychczasowe zajęcia wychowania do życia w rodzinie (WDŻ), w których – według danych portalu Otwarte Dane – w roku szkolnym 2023/2024 uczestniczyło blisko 1,1 mln uczniów.

Edukacja zdrowotna wprowadzona została do podstawy programowej na mocy rozporządzenia MEN z 2024 roku. Jej głównym celem jest kształtowanie prozdrowotnej świadomości i postaw, a także profilaktyka chorób cywilizacyjnych. Zajęcia obejmują tematykę zdrowego odżywiania, aktywności fizycznej, profilaktyki uzależnień, higieny cyfrowej, zdrowia psychicznego oraz umiejętności reagowania w sytuacjach kryzysowych. Jak podkreśla resort, to pierwszy w Europie tak interdyscyplinarny przedmiot, który łączy wiedzę biologiczną, psychologiczną i społeczną.

– To tarcza, która wyposaża naszych uczniów w kompetencje miękkie, w umiejętności reagowania w trudnych sytuacjach, w wiedzę dotyczącą zdrowego żywienia, w ogóle zdrowego stylu życia. Nie wiem, czy funkcjonuje w Europie na podobnym poziomie merytoryczności przedmiot tak interdyscyplinarny, który mówi wprost o rozwoju człowieka – ocenia Izabela Ziętka.

Przedmiot przeznaczony jest dla uczniów klas IV–VIII szkół podstawowych oraz uczniów szkół ponadpodstawowych. Zajęcia będą się odbywać w wymiarze jednej godziny tygodniowo, przy czym lekcje dla uczniów klas VIII będą trwać nie dłużej niż do końca stycznia danego roku szkolnego. Natomiast w szkołach ponadpodstawowych zajęcia prowadzone będą w klasach I i II lub II i III, lub I i III.

– W szkole podstawowej, z tego, co obserwuję u nas, jest tak, że większość dzieci chodzi na edukację zdrowotną. Rodzice zostali przekonani, niektórych nie trzeba było przekonywać, ale na pewno dużą krzywdę zrobiło nam to, że to nie jest przedmiot obowiązkowy. Nie rozumiem, o co tu się kłócić, jeżeli ktoś czytał program i jego treści, to naprawdę racjonalny człowiek nie może powiedzieć, że tam są treści szkodliwe – ocenia Anita Rucioch-Gołek, nauczycielka, edukatorka ze Szkoły Podstawowej im. A. Fiedlera w Zbąszyniu.

W przypadku uczniów niepełnoletnich szkół podstawowych i ponadpodstawowych decyzja należy do rodziców. Uczniowie, którzy ukończyli 18. rok życia, mogą o tym zdecydować sami.

– W szkole średniej, przypuszczam, że większość będzie się wypisywać, podobnie jak wypisywała się z WDŻ-tów i innych zajęć nieobowiązkowych. Po prostu tutaj wchodzi czysta, praktyczna matematyka i jak syn mi mówi, że on ma osiem godzin i chciałby godzinę wcześniej wyjść ze szkoły, to ja w końcu ulegam – mówi Anita Rucioch-Gołek.

Obawy o frekwencję budzi również to, że przedmiot i jego podstawa programowa spotyka się ze sporą krytyką ze strony polityków prawicy i przedstawicieli Kościoła. Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski zaapelowała w sierpniu do rodziców o niewyrażanie zgody na udział w zajęciach, argumentując, że w podstawie programowej są „treści niezgodne z wiarą katolicką, które narażają dzieci i młodzież na ryzyko poważnych niebezpieczeństw, mogących wpływać na całe ich życie, a także życie rodziny”. KEP zwraca uwagę szczególnie na kwestie dotyczące tożsamości płciowej oraz kwestii prawnych i społecznych związanych ze środowiskiem LGBTQ+. Niedawno prezydent Karol Nawrocki poinformował, że jego syn nie będzie uczestniczył w zajęciach. Jak podkreślił na platformie X: „próbuje się przemycać do polskich szkół ideologię i politykę, a na to nie może być zgody. Szkoła to przede wszystkim miejsce nauki, ale także przestrzeń budowania szacunku do kultury, tradycji i wartości chrześcijańskich, z których wyrasta nasza cywilizacja”.

– Krytykom powiedziałabym, żeby przeczytali podstawę programową, bo przeważnie po jej przeczytaniu krytyka się kończy – podkreśla Izabela Ziętka.

– Mamy pełne zaufanie do nauczycieli, którzy są przeszkoleni, a często to są pedagodzy z długoletnim stażem. Nauczyciele dyplomowani z bardzo dobrymi ocenami pracy naprawdę nie zrobią dzieciom krzywdy – mówi Anita Rucioch-Gołek.

Edukacja zdrowotna wpisuje się w szerszy trend polityki zdrowotnej i edukacyjnej w Unii Europejskiej, której celem jest promocja zdrowia psychicznego i walka z chorobami cywilizacyjnymi. Resort edukacji przekonuje, że systemowa, rzetelnie prowadzona edukacja zdrowotna ma na celu nie tylko przekazanie wiedzy, ale przede wszystkim kształtowanie postaw i kompetencji życiowych, które chronią zdrowie psychiczne i fizyczne młodego pokolenia. To odpowiedź na rosnącą liczbę diagnozowanych wśród młodych ludzi zaburzeń depresyjnych, lękowych, zaburzeń odżywiania oraz zachowań ryzykownych, w tym myśli i prób samobójczych. Z roku na rok obserwuje się spadek aktywności fizycznej i spędzanie coraz większej ilości czasu przed ekranami, co wiąże się ze wzrostem problemów z nadwagą i otyłością oraz inne konsekwencjami braku równowagi między nauką, odpoczynkiem i troską o zdrowie.

Mówi: Izabela Ziętka, podsekretarz stanu, Ministerstwo Edukacji Narodowej
Anita Rucioch-Gołek, nauczycielka, edukatorka, Szkoła Podstawowa im. A. Fiedlera w Zbąszyniu

(Źródło: newseria.pl)

17 komentarzy

  1. Gdyby swego czas Pierwsza Dama miała możliwość uczęszczania na lekcje edukacji zdrowotnej, może nie zaszłaby w ciążę w wieku 16 lat.

  2. Heh, „- Tato, a Nawrocki to wypisał syna z edukacji zdrowotnej.
    – A Ty będziesz chodził, dowiesz się, że są dwie płcie a nie pucie, że jest choroba polio a nie palio oraz , że dziewczynki się szanuje a nie wozi w ramach rozrywek.”

  3. cytat: jeżeli ktoś czytał program i jego treści, to naprawdę racjonalny człowiek nie może powiedzieć, że tam są treści szkodliwe – ocenia Anita Rucioch-Gołek, nauczycielka, edukatorka ze Szkoły Podstawowej im. A. Fiedlera w Zbąszyniu.
    Jeśli w polskiej szkole nauczają tacy nauczyciele, którzy nie odróżniają programu nauczania od podstawy programowej to nam rodzicom ręce opadają do tego dochodzi brak kadry przygotowanej do nauczania (studia, podyplomowe lub kursy) a często przydzielani do tego przedmiotu są to ludzie z przypadku WFiści itp. to ten przedmiot nie ma racji bytu. Na stronie Ministerstwa jest tylko podstawa programowa a nie ma najważniejszych rzeczy czyli programu nauczania i podręczników!!!

  4. Ocena: -4

    Nie oddam swego dziecka lewackiemu zboczeńcowi. I dzisiaj wypisuję je z tego przedmiotu.

    • Ocena: 32

      A ja uważam, że z edukacji zdrowotnej wypisują swoje dzieci tylko głupcy. Jak chcesz dobrze dla swojego dziecka, to nie wypisuj go z tych lekcji. Edukacja zdrowotna jest potrzebna każdemu dziecku. Dorosłym też, a więc dzieci będą mogły przekazać rodzinom pożyteczne treści o zdrowiu psychicznym i fizycznym.

    • Ocena: 26

      Tak jest! Oddaj dziecko klechom pod opiekę.

    • Za to bez oporu oddasz swoje dziecko pedofilowi w sutannie, taka madka to skarb.

  5. U moich dzieci w szkole wszystkie dzieci wypisane. Nikt nie chciał brać udziału w tych lekcjach. U znajomych podobnie. Myślę, że jednak ten przedmiot nie cieszy się aż takim powodzeniem jak sugeruje pani w artykule. Warto przeczytać podstawę programową i zainteresować się tym kto będzie uczył tego przedmiotu i jak jest do tego przygotowany. I na tej podstawie dokonywać wyboru.

    • Ciemnota i zaścianek w XXI wieku ciągle jest.

    • Baranek (parafialny)
      Ocena: -1

      Tak, katolickie kołtuny będą optować za lekcjami religii i na każdej lekcji będą się wzajemnie zapewniać, że mimo 2 tysiącleci pewna Marysia jest zdrowa i nieodmiennie cnotliwa.

  6. Jeśli nie chcesz, aby jakiś obleśny starszy facet wkładał ręce w krocze Twego dziecka to wypiszesz je z tego przedmiotu. masz wybór. Seksedukacja z pedofilem lub sam wychowujesz własną pociechę. Do jutra masz czas zadecydować.

    • Ocena: 33

      Jakub ty sam potrzebujesz edukacji bo nawet nie zrozumiałeś o czym jest artykuł.
      I pomyliły ci się przedmioty ponieważ mowa jest o edukacji zdrowotnej a nie o religii.

    • Ocena: 25

      Jakubie, masz bujną wyobraźnię, chyba to ty jesteś pedofilem? Skończ ze swoim fałszywym przekazem. Sam włóż sobie ręce w krocze.

  7. Ocena: -14

    Widać, że większości tu zgromadzonej brakowało tego przedmiotu w ich edukacji. Teraz są głupi i nic nie wiedzą.
    Nic nie sugeruje ,ale to widać po komentarzach, że to niby ten przedmiot ma zbawić cały świat.

  8. Ocena: -17

    Widać, że większości tu zgromadzonej brakowało tego przedmiotu w ich edukacji. Teraz są głupi i nic nie wiedzą.
    Nic nie sugeruje ,ale to widać po komentarzach, że to niby ten przedmiot ma zbawić cały świat.

Dodaj komentarz