Czołowe zderzenie na osiedlowej uliczce. Jedna osoba trafiła do szpitala (zdjęcia)
16:48 14-04-2021 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło w środę przed godziną 15 na ul. Turkusowej w Lublinie. Zderzyły się tam dwa samochody osobowe: honda i ford. Na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego oraz policja.
Jak wstępnie ustalono, kierujący hondą mężczyzna jechał od strony ul. Jana Pawła II. W pewnym momencie dostrzegł wyjeżdżające z prawej strony auto, którego kierowca nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu. Chcąc uniknąć kolizji, zjechał na lewą stronę, gdzie zderzył się z jadącym z naprzeciwka fordem.
W zdarzeniu poszkodowana została jedna osoba. Kierowcę forda przetransportowano do szpitala. Na miejscu pracują policjanci, którzy ustalają szczegółowe okoliczności zdarzenia. Kierowca, który wymusił pierwszeństwo przejazdu odjechał z miejsca zdarzenia.






(fot. lublin112, nadesłane)
A może to było dzikie zwierzę
A ludzie mnie zawsze besztają jak mówię, że nie unikam kolizji, nie rzucam się, nie skręcam, wyjechał to walę. Potem płaczą, że specjalnie… ale takie życie.
Popieram ! Nie wolno myśleć za innych bo to przynosi więcej szkody niż pożytku. Kiedyś uciekałem przed gościem zmieniającym pas, na ten, którym się poruszałem – wjechałem na krawężnik i – jak się później okazało – uszkadzając felgę i oponę. Gość wymuszający oczywiście pojechał dalej, a je nie mając kamerki nie mogłem ustalić gościa. Koszty pozostały po mojej stronie.
A teraz pytanie – czy ten wyjeżdżający z prawej aby na pewno wymusił pierwszeństwo?
I przy okazji – może się w końcu nauczą, że to osiedlowa uliczka, ciasna, może wbiec dziecko czy pies itd. Tam się nie zapier…, tam jest ograniczenie do 30 km/h.
Nie znam miejsca. Ale znaków nie widzę. Ani znaków: pierwszeństwa, ani drogi wewnętrznej, strefy zamieszkania – które zmieniały by pierwszeństwo przejazdu.
Wygląda to na skrzyżowanie równorzędne, więc oczywiście „pokrzywdzony” powinien ustąpić pierwszeństwa nadjeżdżającemu z prawej.
Poprawka. Jest znak: A-7. Czyli „pokrzywdzony” miał pierwszeństwo. Skrzyżowanie nie jest X.
Tak, tam jest A-7, widoczny nawet na zdjęciach w artykule.
Racja. Zgadza się. Teraz dopiero zauważyłem.
Pytanie czy był widoczny zza parkujących aut? Na pierwszym zdjęciu ledwo wystaje zza Hondy.
Znak jest, ale pytanie czy ten samochód wyjeżdżający z tej ulicy naprawdę wjechał na skrzyżowanie czy tylko zatrzymał się przy krawędzi – tam jest spory łuk i wygląda to jakby samochód już był na torze jazdy tej drogi z pierwszeństwem, a w rzeczywistość jeszcze do niej nie dojechał.
Ale też – ten zakręt jest notorycznie ścinany nawet bez samochodów wyjeżdżających z prawej.
Jeżeli auto wjeżdżało na skrzyżowanie z prawej strony, to z jakiej racji miało ustąpić pierwszeństwa?
Kilka pojazdów jest do odholowania.
I nie dlatego, że parkują zbyt blisko PdP – bo, tam nie ma PdP. Te białe prostokąty namalowane na jezdni nic nie znaczą bez znaków pionowych (których nie ma).
Ale te pojazdy parkują zbyt blisko skrzyżowania. Niektóre nawet w obrębie skrzyżowania.
Ale na ulicy z której wyjeżdżało auto z prawej, wymuszające pierwszeństwo, jest znak pionowy A-7 przed pasami. Jest widoczny na dwóch ostatnich zdjęciach. Znam to skrzyżowanie doskonale…
Tak. Dzięki za uwagę. Już poprawiłem się komentarze.
franiu,tylko się nie ze*raj
To o czym piszesz robię już od wielu lat i nie zamierzam iść za twoją radą. Regularne wypróżnianie jest naturalną i niezbędną potrzebą fizjologiczną i nie zamierzam z jej rezygnować.
Za życzenia dziękuje, ale nie skorzystam.
na tym osiedlu, kierowca po prawej ma pierwszeństwo !!!!
właściwe znaku są na każdym wjeździe na osiedle.
Na tym odcinku nie. W sumie nie wiem po co tu jest inaczej, ale jest.
I to był błąd – trzeba było walić w tego wyjeżdżał z prawej. Teraz Pan zostanie ukarany za zmianę pasa i uznany spowodowania kolizji. W sądzie co najwyżej utarguje współwinę. Znam z autopsji – kiedyś uciekałem na pobocze przed gówniarzem, którego wyniosło z zakrętu i musiałem uciekać na pobocze bo była by czołówka – skończyło się na urwanych lusterkach. Szczeniak 18 lat nie przyjął mandatu bo auto było matki – w sądzie on dostał 1000zł i ja 500zł za to że w celu uniknięcia kolizji przejechałem po pasie wyłączonym z ruchu!!!!!
„Wędkarz i grzybiarz” – kierowcę forda przetransportowano do szpitala.
Zatem kierujący hondą może odpowiadać za spowodowanie wypadku a nie kolizji.
Zła ocena sytuacji i błędnie podjęta decyzja.
Dobrze, że nikogo nie zabił.
Chcąc uniknąć kolizji spowodował wypadek.
I za spowodowanie wypadku mam nadzieję będzie ukarany.
Nawet pozbawieniem prawa jazdy.
Unikanie kolizji nie może być wytłumaczeniem.
Bo następnym razem „unikając kolizji” może wjechać na chodnik, po którym będą szli piesi.
W imię ochrony własnego zdrowia i życia nie można innych narażać na utratę wspomnianego zdrowia i życia.
Niestety ludzie mają taki odruch „zakodowany” (nie jest to odruch bezwarunkowy).
Żeby to eliminować potrzeba szkoleń i praktyki – chodzi o ocenę sytuacji i świadomość możliwych konsekwencji, tak aby wybrać „najmniejsze zło”.
Ludzie się oburzają gdy mówię, że w przypadku psa który wybiega na ulicę nie można odbijać, tylko trzeba walić i tylko przytrzymać mocniej kierownicę.
Ludzie giną, bo pies wybiegł…
(z tym psem to oczywiście nie zawsze – przy małych prędkościach można spokojnie próbować uniknąć/hamować/odbić)
LU i wszystko jasne