04/06/2026
690 680 960

Co dzieje się z turbiną po 25–30 latach? Fakty o demontażu, które rzadko padają w dyskusji

Jednym z tematów, który regularnie wraca przy okazji rozmów o energetyce wiatrowej, jest pytanie o przyszłość turbin po zakończeniu ich pracy. Co stanie się z instalacją po 25–30 latach? Kto ponosi koszty jej demontażu? I czy grunt faktycznie wraca do właściciela w stanie umożliwiającym dalsze użytkowanie?

Choć wokół tego zagadnienia narosło wiele obaw i mitów, procedury obowiązujące w Polsce są jasno określone, a scenariusz zakończenia eksploatacji jest elementem projektu już na etapie jego planowania.

Demontaż nie jest opcją – to obowiązek inwestora

Elektrownia wiatrowa nie jest instalacją „na zawsze”. Każda turbina ma określony cykl życia, który kończy się po kilkudziesięciu latach eksploatacji. Zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz zapisami decyzji administracyjnych, obowiązek demontażu instalacji spoczywa na inwestorze, a nie na gminie czy właścicielu gruntu.

Dodatkowo, okres życia turbiny przy jej odpowiednim serwisowaniu może być dużo dłuższy niż okres dzierżawy i turbina, przy obopólnej zgodzie i zawarciu nowej umowy z właścicielem gruntu, może być dalej eksploatowana.

Już na etapie przygotowania inwestycji określa się:

  • zakres demontażu,

  • sposób postępowania z elementami turbiny,

  • zasady przywrócenia terenu do wcześniejszego sposobu użytkowania.

W praktyce oznacza to, że zakończenie eksploatacji jest formalnie zaplanowane, a nie pozostawione przyszłym decyzjom.

Co dokładnie jest demontowane?

Proces demontażu obejmuje:

  • wieżę turbiny,

  • gondolę i łopaty,

  • instalacje elektryczne i towarzyszące,

  • fundamenty, które są usuwane do określonej w dokumentacji głębokości.

Po zakończeniu prac teren jest rekultywowany, a grunt może wrócić do użytkowania rolniczego lub innego, zgodnego z lokalnymi ustaleniami. Właściciel ziemi nie pozostaje z infrastrukturą ani kosztami jej likwidacji.

Recykling zamiast porzucenia

Jednym z częściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że turbiny wiatrowe po zakończeniu pracy stają się trudnym do zagospodarowania odpadem. Tymczasem większość elementów turbiny nadaje się do ponownego wykorzystania lub recyklingu. Elementy stalowe i metalowe trafiają do hut i zakładów przetwórczych. Przewody i komponenty elektryczne są odzyskiwane zgodnie z obowiązującymi normami. Technologia recyklingu łopat, choć najbardziej wymagająca, jest dziś standardowym elementem rynku OZE i stale się rozwija.

Demontaż turbiny wiatrowej jest więc procesem technicznym i logistycznym, a nie problemem środowiskowym pozostawionym bez rozwiązania.

– Scenariusz zakończenia eksploatacji jest elementem projektu od samego początku. Demontaż i przywrócenie terenu do użytkowania to obowiązek inwestora, który musi być zaplanowany zarówno formalnie, jak i organizacyjnie. Wynika to zarówno z przepisów prawa, jak i bezpośrednio wpisane jest w treści umów dzierżawy z właścicielami gruntów – podkreśla Kaja Sawicka, Dyrektor Projektów OZE w EnercoNet.

Skąd biorą się obawy?

Wątpliwości dotyczące demontażu turbin często wynikają z:

  • braku wiedzy o tym, że scenariusz likwidacji jest wpisany w projekt,

  • mylenia nowoczesnych instalacji z dawnymi, pilotażowymi rozwiązaniami sprzed lat,

  • obaw, że koszty zostaną przerzucone na samorządy lub właścicieli gruntów.

W praktyce inwestorzy są zobowiązani do zabezpieczenia procesu demontażu na etapie realizacji projektu – zarówno formalnie, jak i finansowo. To element odpowiedzialności, bez którego inwestycja nie mogłaby zostać uruchomiona.

Co po 25–30 latach? Kilka możliwych scenariuszy

Po zakończeniu okresu eksploatacji istnieją dwie podstawowe możliwości:

  • najbardziej prawdopodobny, tj. modernizacja lub repowering, czyli zastąpienie starej turbiny nową – wyłącznie po przejściu pełnej procedury administracyjnej od początku,

  • pełny demontaż i rekultywacja terenu.

Każdy z tych wariantów wymaga odrębnych zgód i nie może być realizowany automatycznie.

Energetyka wiatrowa – podobnie jak każda infrastruktura techniczna – wymaga planowania nie tylko początku, ale i końca inwestycji. W Polsce ten etap jest jasno uregulowany, a praktyka rynkowa pokazuje, że demontaż nie jest „niewygodnym tematem”, lecz standardowym elementem cyklu życia instalacji.

Co istotne, bez zaplanowania pełnego cyklu życia inwestycji – w tym sposobu likwidacji instalacji i przywrócenia terenu do pierwotnego stanu – inwestor nie uzyska decyzji środowiskowej ani pozwolenia na budowę, które są niezbędne do realizacji projektu.

To oznacza, że kwestie demontażu i rekultywacji nie są dobrą wolą inwestora, lecz wymogiem formalnym. Z perspektywy właściciela gruntu kluczowe jest jednak to, aby zapisy umowy precyzyjnie określały zakres odpowiedzialności, terminy oraz zabezpieczenia finansowe na wypadek zakończenia działalności.

Źródło: commplace.pl

42 komentarze

  1. A co jeśli inwestor zniknie firma krzak 🤣🤣🤣

    • Ocena: 14

      …tak będzie na pewno,

      są to pośrednicy którzy zawierają umowy z wieśniakami którym mydlą oczy wysoką kwotą za rok korzystania z gruntu ale w umowach zazwyczaj jest wiele kruczków prawnych żeby na tym nie stracić tylko zyskać a nawet przejąć grunt poprzez niewywiązanie się z niektórych podpunktów w umowie.
      Wpadła mi w ręce taka przykładowa umowa z firmą która składała się z 4 osób i wkładem 5000zł. Zastrzegli sobie że mogą dzierżawę sprzedać innej firmie, właścicielowi nie wolno gruntu sprzedać, w terminie musi kompletować dokumenty, sami też nie są zainteresowani zakupem gruntu nawet po niższej cenie niż rynkowa (co było proponowane).
      Właściciel dzierżawionego gruntu płaci wtedy inny podatek za pole.

  2. Ocena: 35

    Skąd nagła troska redakcji o uświadamianie czytelników w tym temacie? A może to artykuł sponsorowany?

    • Ocena: -9

      A może nie. Każdy artykuł sponsorowany jest stosownie oznaczony. W jakim celu to doszukiwanie się jakiegoś „spisku”…?

      • Ocena: 19

        Artykul o identycznej treści znalazłem na innym portalu. Proszę o wyjaśnienie takiej sytacji.

        • Ocena: 23

          Aby materiał nie wyglądał na sponsorowany stosuje się kryptoreklamę działającą podprogowo z pominięciem zasad prawnych dotyczących reklamy. Materiał wygląda niewinnie, ma charakter informacyjny mający na celu stopniowe oswajanie z tematem, uspokajanie podejrzliwych, wułuszczając krok po kroku zalety. Zbyt pięknie aby było prawdziwe. Rzetelna informacja zawiera plusy i minusy danego przedsięwzięcia. Czytelnicy są wyczuleni na takie chwyty.

        • Ocena: -20

          Komentarz ukryty, pokaż

          Już napisaliśmy, wystarczy przeczytać komentarz…

          • Ocena: -1

            To dlaczego jak wchodzi się na powołane przez was źródło jest komunikat „STRONA W PRZYGOTOWANIU…”

  3. Dominika wróg mudryka
    Ocena: 32

    Artykuł ewidentnie jakby na zamówienie pewnych środowisk.

    • Ocena: 1

      Oczywiście, przecież w artykule nie ma żadnych „plusów ujemnych” co do wiatraków.

  4. Mam przeczucie, że wraz ze zużyciem wiatraków firmy nagle magicznie znikną i… szukaj wiatru w polu!

  5. Ocena: 25

    po 30 latach firma pada i sie bujaj z wiatrakim jak don kiszot a koszta ida miliony. 🤣😃

  6. Ocena: 18

    Identyczny artukuł jest na stronie budownictwo(.)co

    Ktoś zrobił plagiat?
    Ktoś nie podał źródła?

    • Ocena: -15

      Jak widać, jest źródło na dole tekstu. Wystarczy sprawdzić. Takie teksty portale dostają z biura prasowego. W tym przypadku jest to wyraźnie zaznaczone z jakiego…

      • Ocena: 8

        czyli były naciski na przedruk 🤣

        • Ocena: -5

          Tak, naciskali na nas prasą hydrauliczną. Jak my kochamy te teorie spiskowe 😉
          A tak na serio, jak już wspomnieliśmy powyżej, do redakcji trafia coś takiego jak informacja prasowa. Nie mamy wiedzy, czy to samo nie zostało wysłane gdzieś indziej. Okazuje się to dopiero po publikacji.

          Pozdrawiamy

      • Podaj prawdziwe źródło!!!!! Jak wchodzisz na stronę na którą się powołujecie to jest „STRONA W PRZYGOTOWANIU…”

        • Ocena: 2

          Biuro prasowe Commplace.

        • Ocena: 0

          Nie,strona nie jest w przygotowaniu.
          https://biuroprasowe.commplace.pl

          • Ocena: -1

            To jest podane jako źródło: „Źródło: commplace. pl” i tu jest strona w przygotowaniu. Sprawdź zanim odpiszesz!

            • Ocena: 3

              Nie, nie jest w przygotowaniu. Strona działa.
              Polecamy sprawdzić, a potem pisać komentarze.
              https://biuroprasowe.commplace.pl/
              https://commplace.pl/

              Coś jeszcze wyjaśnić?

            • Ocena: 2

              firma od ponad 20 lat zajmuje się PR, biuro prasowe rozsyła informacje do redakcji, a ty się dowiedziałeś o tym dzisiaj w 2026 roku, mając internet można samemu sprawdzić a nie pytać w kólko, obsługa google nie jest trudna, Strona commplace należy do firmy Commplace. To polska agencja public relations oraz marketingu cyfrowego, która zajmuje obsługą medialną firm (media relations), tworzeniem i dystrybucją informacji prasowych, budowaniem wizerunku marek, komunikacją kryzysową, employer brandingiem, marketingiem B2B i digital PR, wsparciem sprzedaży poprzez komunikację marketingową. Firma działa na rynku komunikacji od ok. 25 lat i deklaruje współpracę z kilkuset markami, oferując kompleksowe działania z zakresu PR i marketingu – od strategii komunikacji po prowadzenie kampanii online i kontaktów z mediami. Naprawdę tak trudno to sprawdzić samemu?

  7. Co się dzieje? Niemiecki wiatrak, po demontażu jedzie do Polski, i dalej pracuje dając „czystą energię”😉

  8. Ocena: 16

    no co się dzieje – to samo co z eternitem, no chyba że się wiatrak zapali wtedy jest mniej do zakopania 🤣
    Czy taki wiatrak jest w stanie się zamortyzować ??

  9. Co się dzieje z wiatrakami po latach eksploatacji? To oczywiste co się dzieje. Po demontażu w Niemczech są ponownie montowane, ale już w Polsce.

  10. Mogę się założyć,że do czasu demontażu,kilka firm padnie i wtedy ciekawe co napiszą w artykule.

    • Ocena: 1

      Redakcja tylko musnęła problem fundamentów. Kilkadziesiąt betoniarek betonu plus żelastwa jako zbrojenie. 20 metrów średnicy takiego fundamentu, który jest wgłąb na 3 metry. Gdy taki „inwestor” zasra taką powierzchnię gruntu, to NIE BĘDZIE za swoje pieniądze rozbierał wielu tysięcy ton tego szmelcu, tylko da nogę.

Dodaj komentarz