Chciała popełnić samobójstwo, zginęły dwie inne osoby. Anna T. skazana za doprowadzenie do wybuchu
17:59 26-07-2024 | Autor: redakcja
Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie tragedii, jaka miała miejsce w grudniu 2020 r. w Puławach. Wtedy to o godzinie 5:53 osiedlem domów jednorodzinnych wstrząsnął ogromy huk. Jeden z budynków mieszkalnych przy ul. Krótkiej zamienił się w stertę gruzu. Siła wybuchu była tak duża, że elementy domu znaleźć można było w promieniu kilkuset metrów. Do tego poważnie uszkodzone zostały dwa sąsiednie budynki mieszkalne, zaś w kolejnych kilkunastu z okien wyleciały szyby. Zerwana została też linia energetyczna.
Strażacy na szczycie gruzowiska natrafili na ciężko ranną kobietę. Została ona przetransportowana do szpitala w Lublinie, następnie trafiła do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej. Po godzinie 8 znaleziono przysypane elementami budynku zwłoki 69-letniej kobiety a następnie 75-letniego mężczyzny. Ofiary były małżeństwem.
Prokuratura Rejonowa w Puławach od razu wszczęła śledztwo mające na celu ustalenie szczegółowych okoliczności, a przede wszystkim przyczyn wybuchu. To, że wybuchł gaz, wiadome było od razu, jednak jak nam wówczas wyjaśniano, konieczne było dowiedzenie, co doprowadziło do tego tragicznego w skutkach zdarzenia. Zwłaszcza, że wśród hipotez pojawiło się celowe działanie.
Jak się okazało, czynności potwierdziły, iż wybuch nie był przypadkowy. Śledczy udowodnili Annie T., że usiłując popełnić samobójstwo, doprowadziła do śmierci dwóch osób. Jak wynika z aktu oskarżenia, 41-latka odkręciła przyłącze gazowe prowadzące do kuchenki, w wyniku czego przez kilka godzin ulatniał się gaz. Następnie zainicjowała zapłon, co skutkowało jego wybuchem. Tak silnym, że ściany nie wytrzymały i dwukondygnacyjny budynek się zawalił.
Prokuratura ustaliła, iż Anna T. mieszkała na piętrze budynku, zaś parter zajmowali jej krewni: Henryk i Zofia C. Jednak z uwagi na trwający od dłuższego czasu konflikt, obie strony nie utrzymywały ze sobą żadnych relacji. Powodem podjęcia próby odebrania sobie życia przez kobietę, miała być trauma po śmierci matki. Był to już kolejny raz, kiedy postanowiła targnąć się na życie.
Anna T. podczas przesłuchania nie przyznała się do winy. Wyjaśniała, iż chciała zapalić palnik kuchenki aby zaparzyć sobie herbatę. Tłumaczyła, że nie wie co się stało, gdyż znalazła się pod gruzami budynku, do tego nie pamięta nic z poprzedniego dnia. Jej zeznania jednak nie były spójne ze zgromadzonym materiałem dowodowym, dlatego też śledczy postanowili o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia. Jak wskazywali, kobieta nie mogła nie czuć, iż przez kilka godzin ulatnia się gaz.
41-latka odpowiadała za zabójstwo w zamiarze ewentualnym, sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób zamieszkujących okoliczne budynki, jak też mienia w wielkich rozmiarach. Poprzez jej działanie zagrożone zostało bowiem życie i zdrowie ponad 20 osób przebywających w sąsiednich domach. Kobieta po trwającym ponad pół roku leczeniu trafiła do aresztu, gdzie przebywa do tej pory. Groziła jej za to kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Sąd uznał jednak, że w tym przypadku nie można mówić o przestępstwie zabójstwa, dlatego też uznał Annę T. winną jedynie sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób oraz dla mienia wielkich rozmiarów. Wskazał również, że opinia biegłych wskazuje na ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem przez oskarżoną. Skazał kobietę na 10 lat pozbawienia wolności oraz zobligował do podjęcia terapii. Dodatkowo kobieta ma ponieść koszty naprawy szkód, jakie wyrządziła wobec ponad 20 poszkodowanych. Mowa tu o kwotach od 150 zł do 78 tys. zł a także zapłacić łącznie 350 tys. zł zadośćuczynienia dla czterech pokrzywdzonych.
Proces w tej sprawie toczył się za zamkniętymi drzwiami. Wyrok jest nieprawomocny.
Galeria zdjęć
Nawet się wykończyć nie potrafiła, inni padli…
Nienawidzę partaczy w żadnej sferze!
to jakas kpina sadow tuska za podwojne zabostwo 10 lat i wyjdzie po 5 zenada
Przecież sądy są niezależne tak mówił kaczafi
Już widzę jak i kiedy oddaje kasę. 😁 Sąd wyłoży kasę a odbierze sobie od niej. 😁
Ciekawe skąd weźmie niemal 600 tyś
I w jaki sposób to wyegzekwują
Zna ktoś odpowiedź
„tyś” – od czego to skrót? Od tyśęcy?
Może będzie mogła zdalnie zarabiać ;p 5000 miesięcznie przez 10 lat i da radę. Utrzymanie ma na koszt podatników.
Przecież sąd (tusków i bodnarowców) mógł pójść kobiecinie na rękę i orzec karę śmierci.
To jej pomogli z depresją…więzienie plus grzywna, która zasra jej życie. Lepszym rozwiązaniem jest dać jej spokój i niech robi swoje
Z mojej meta analizy wynika iż był to wodór. Nadto chwilę po eksplozji doszło do podpalenia garażu przez syna sąsiadów.
Dla mnie sprawa jest jasna. Kobieta jest nie winna.