Chciał ominąć lisa. BMW uderzyło w przepust, zatrzymało się na dachu
10:27 10-08-2018 | Autor: redakcja
Do wypadku doszło w czwartek po godzinie 22:00 w miejscowości Luchów Górny w powiecie biłgorajskim.
Po przybyciu na miejsce policjanci zastali samochód marki BMW leżący na dachu w pasie drogowym z uwięzionym w środku kierowcą. Pomocy mężczyźnie udzielał będący na miejscu zespół ratownictwa medycznego i strażacy z OSP Tarnogród.
Policjanci ustalili wstępnie, że 24-latek z Biłgoraja jadąc w stronę Tarnogrodu, chcąc uniknąć zderzenia z lisem zaczął gwałtownie hamować.
Po chwili mężczyzna stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w betonowy przepust, ogrodzenie posesji, następnie jego samochód dachował.
24-latek z obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala. Mężczyzna był trzeźwy.
Na miejscu wypadku policjanci ujawnili padłego lisa. Obecnie trwa ustalanie dokładnych przyczyn i okoliczności tego zdarzenia.
2018-08-10 10:15:43
(fot. Policja Biłgoraj)

Prędkość była oczywiście zgodna z przepisami? Ale dla BMW awaryjne hamowanie z 50 czy nawet 60 km/h , to manewr prawdziwie karkołomny i kaskaderski. No po prostu się nie udało.
Test łosia niezaliczony. Pytanie, czy łoś był na zewnątrz czy wewnątrz bolidu…
bo to był test „lisa” obaj nie zdali
Jaki wredny ten lis.
Tyle aut jeździ po drogach a on musiał wybrać akurat bolid.
To pojechał po lisa az do TVN…….???? i to BMW.
To był odruch by cisnąć pedał hamulca trzeba było walić prosto w niego mniejsze szkody by wyrządził.
Nie każdy ma tyle zimnej krwi, do tego potrzeba doświadczenia niestety.
kolego… święta racja. Z własnego doświadczenia dodam, że lepiej naprawić/wymienić chłodnicę i trochę plastiku z przodu (zając na trasie na Włodawę) lub zderzak, lampy i nadkole jednej strony samochodu (spotkanie z psem na Jana Pawła w Lublinie) aniżeli… jak w artykule. Ale – „trza mieć autokasko”! A kierowcę z BeeMki nie podejrzewam o to, niestety…
„Na miejscu wypadku policjanci ujawnili padłego lisa.” – a więc ta bajka o dzikich zwierzętach czasem ma w sobie ziarnko prawdy.
On woził w bagażniku zdechłego lisa, żeby w razie takiego zdarzenia mieć alibi.
Lis potrącony, czy padł ze śmiechu jak zobaczył wyczyny niedoszłego „Kubicy”?
Mój wnusio musi się jescze dużo nauczyć. Jak jeździłem moimi Junakiem we wiosce to lisów nie omijałem tylko nad nimi skakałem. A jak któregoś się przejechało to była piękna skórka na futro dla mojej baby.
Miał pecha, to nie był zwykły lis tylko kunolis. Taki to siè bmw nie lęka. A i pewnie bolid spawany z 2ch pokazał pewne nadmierne kiwania na boki. Po co ta syrena w środku nocy? Nie można telefonicznie ludzi zebrać z OSP?
A do wypadku to niech pchają samochód aby nie budzić takiego prostaka nie budzić. Złóż oficjalne doniesienie do prokuratury, z jakiego powodu nie mogłeś spać.
Ha Ha. Kolejne zwierzę widmo.