Była z nim, gdyż ją utrzymywał, spotykała się jednak z innym. W końcu postanowiła pozbyć się narzeczonego
18:52 06-06-2021 | Autor: redakcja
W tym tygodniu przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie zapadł prawomocny wyrok dla pary zabójców 36-letniego Mariusza Ś. z miejscowości Dąbrowa w gminie Milejów. Do zbrodni doszło w połowie kwietnia 2017 roku w Ciechankach koło Łęcznej. Sprawcy, Marta K. i Dariusz M. w listopadzie 2019 roku zostali za to skazani na 25 lat pozbawienia wolności, nawiązkę w kwocie po 55 tys. zł dla członków rodziny swojej ofiary, oraz utratę praw publicznych na 10 lat. Po usłyszeniu orzeczenia sądu uznali jednak, że nie zasługują na tak surową karę. Dlatego też postanowili walczyć o łagodniejszy wyrok. Co więcej, ich obrońcy zaczęli również kwestionować winę swoich klientów.
Od wyroku odwołała się także prokuratura. W tym przypadku chodziło jednak, aby zabójcy nie mogli wyjść na wolność wcześniej niż po odsiedzeniu za kratkami 20 lat. Sąd po trwającym ponad rok procesie orzekł, że co do winy oskarżonych nie ma żadnych wątpliwości. Podkreślił, że w trakcie śledztwa oboje przyznali się do winy, złożyli szczegółowe zeznania, wzięli też udział w wizji lokalnej, podczas której ze szczegółami odtworzyli przebieg zabójstwa. Do tego sprawcy działali z wyjątkowo niskich pobudek. Dlatego też wyrok został utrzymany w mocy.
Przypomnijmy, Mariusz Ś. w 2016 roku. zaczął się spotykać z Martą K. 36-latek zakochał się w niej i planował ślub oraz wspólne życie. Tymczasem kobieta traktowała go głównie jako źródło utrzymania, gdyż w międzyczasie była w związku z Dariuszem M. Nie miała problemów z ukryciem tego faktu przed 36-latkiem, gdyż ten pracował w Belgii, zaś do kraju przyjeżdżał raz na jakiś czas. Jednak regularnie przesyłał jej pieniądze.
– Mariusz oświadczył mi się. Przyjęłam te oświadczyny, ale nic do niego nie czułam, gdyż kochałam Darka – tłumaczyła w trakcie śledztwa Marta K.
W końcu jednak Mariusz Ś. zaczął podejrzewać, że jego partnerka go zdradza. Wtedy kobieta postanowiła się go pozbyć. Do wszystkiego namówiła swojego drugiego partnera. Gdy 12 kwietnia 2017 roku 36-latek wrócił z Belgii, oboje przystąpili do realizacji planu. Oprócz pozbycia się mężczyzny, zaplanowali zabrać zarobione przez niego za granicą pieniądze. Kobieta zwabiła ofiarę w rejon tzw. placu buraczanego w Ciechankach, gdzie czekał na nich już Dariusz M. Miał ze sobą nóż i pałkę teleskopową. Rzucił się na 36-latka i zaczął zadawać mu ciosy pięściami. Mariusz Ś. usiłował uciekać, jednak po chwili jego oprawca go dogonił i ponownie zaczął okładać, tym razem metalową pałką.
Wtedy dołączyła Marta K., podając Dariuszowi M. pistolet śrutowy. Ten kilkukrotnie wystrzelił w głowę pobitego mężczyzny. Następnie kobieta trzymała Mariusza Ś., zaś Dariusz M. zadawał mu ciosy nożem. Zwłoki mężczyzny zaciągnęli do lasu i przykryli gałęziami, wcześniej zabierając z kieszeni denata pieniądze w kwocie ponad 3,6 tys. zł. Później zaś, jak wyjaśnili, przetransportowali ciało samochodem do Łęcznej nad rzekę Wieprz i wrzucili do wody.
Wszystko wyszło na jaw, kiedy po pewnym czasie kobieta postanowiła udać się na policję. Opowiedziała tam historię, że w trakcie spaceru z Mariuszem Ś. obok nich zatrzymał się samochód. Znajdujące się w środku osoby wciągnęły jej narzeczonego do środka i odjechały. Ona zaś obawia się o jego życie. Policjanci chcąc się jednak dowiedzieć więcej szczegółów na temat tego zdarzenia, zaczęli nabierać wątpliwości co do prawdomówności zgłaszającej. Niebawem było już pewne, że wszystko to jest kłamstwem. Wówczas Marta K. opowiedziała, jak było naprawdę.
Ciała 36-latka do tej pory nie udało się odnaleźć.
(fot. policja)
Nie wyszło by na jaw gdyby sama się na policję nie zgłosiła szok
Zaradne te wiejskie kobiety.
Nie czaję na ch#j go zaciukali, mogli mu wpierniczyć, zabrać 3 600 i uderzyć w melo. Pobudki mega niskie, inteligencja minus legendarna, 20 lat w pudle to jest dla nich i społeczeństwa mega deal
Baby potrafią być wredne.
Chłopy jeszcze bardziej
Co racja to racja, ale nie tak jak baby.
I taką patologię mamy żywić z naszych podatków? Do kamieniołomów o chlebie i wodzie!
to tzw. karyna z lubartowskiej
Ze wsi to wykolejency Jessica miała sponsora a kochala sebe
Ale sobie panowie partnerki wybierają. Tyle fajnych samotnych dziewczyn a tu takie powodzenie, aż dwóch na raz. Kto by pomyślał..
Brak słów.
O sobie mówisz;)?? Jesteś samotna ?
A Ty zainteresowany??
Takiego śmiecia do kamieniołomów lub pomóc draniom zejść ze świata.
świetna parka – jej nie przeszkadzało, że się puszcza, jej chłopakowi nie przeszkadzał sponsor…
strach pomyśleć, jak by dzieci wychowali!
Jak to jak…? Na beneficjentów programów zapomogowych !