Będą gotować za darmo, klient zapłaci tylko za składniki. Lubelska restauracja walczy o przetrwanie
08:33 19-10-2020 | Autor: redakcja
Po wprowadzeniu przez rząd obostrzeń, restauratorzy po raz kolejny zaczęli obawiać się o swoją przyszłość. Jak wyjaśniają, większości z nich udało się przetrwać ostatnie miesiące i mieli nadzieję, że najgorsze już za nimi.
Tym razem branża nie została całkowicie zamknięta, ponieważ lokale mogą być czynne od godziny 6.00 do 21.00, a klienci zajmować, co drugi stolik. Do tego doszedł zakaz organizacji imprez okolicznościowych. Jak wyjaśnia wielu z nich, osiąga zyski jedynie dzięki imprezom okolicznościowym oraz zwiększonemu napływowi klientów w godzinach wieczornych. Dodają również, że już samo wprowadzenie obostrzeń sprawiło, że nawet w dzień klientów jest niewiele, gdyż ludzie znacznie ograniczyli „jedzenie na mieście”. To wszystko sprawia, że wielu lokalom grozi upadek.
Jednym z lokali, który postanowił się nie poddawać i za wszelką cenę przetrwać trudne czasy, jest Lawendowy Dworek. Mieszczący się przy ul. Krochmalnej lokal opierał się na organizowaniu właśnie wesel, a także bankietów, spotkań integracyjnych, chrzcin, konferencji, czy też imprez plenerowych. Obecnie czynna może być jedynie restauracja. Pomimo tego zapadła decyzja, że obiekt będzie funkcjonował dalej zwłaszcza, że załoga chce dalej pracować realizując swoją pasję, jaką jest gotowanie i obsługa gości.
Dlatego restauracja wyszła z nietypową propozycją, poszczególne dania będą gotowane za darmo, klient będzie musiał zapłacić za składniki użyte do ich stworzenia. Zrezygnowano zaś z kosztu pracy, mediów oraz oczywiście marży.
– Zajmujemy się organizacją imprez od 30 lat. Pracujemy w stałym wieloletnim zespole. Zrealizowaliśmy tysiące imprez i chcielibyśmy co najmniej drugie tyle. Jednak z dnia na dzień pozbawiono nas pracy i pasji w jednym. Naszą pasją jest bowiem gotowanie. Każdego dnia zajmujemy się mieszaniem składników i smaków tak, aby odpowiadały najdelikatniejszym podniebieniom. Teraz nie wiemy co ze sobą zrobić i gdzie się podziać. Przecież mamy miejsce pracy, które wspólnie budowaliśmy, mamy markę, renomę i setki tysięcy zadowolonych klientów. I co mamy robić, siedzieć w domu? Tego nie chcemy, zwłaszcza że jesteśmy młodzi, zdrowi i silni, a przede wszystkim mamy pasję, którą chcemy realizować – wyjaśniała nam Paulina Augustyniak-Dobosz z Lawendowego Dworku.
Wprowadzona przez Lawendowy Dworek oferta jest dostępna codziennie w godzinach od 12 do 20, klienci mogą z niej korzystać zarówno na miejscu w lokalu, jak też zamawiać dania na wynos z odbiorem własnym.
(fot. Lawendowy Dworek)
Każdy pomysł na” wagę złota”- powodzenia .
Jeśli będzie taka możliwość będziemy zamawiać u was posiłki.
Nigdy tam nie byłem (chociaż mieszkam nie daleko), ale teraz na pewno tam zajrzę.
Przychodzi opasły upocony grubas do CIebie przedsiębiorco i mówi….koniec Państwa działalności….proszę zakończyć swoją pracę. Tak to właśnie wygląda w tym momencie. Totalne bezprawie. Niech przestaną pracować w rządzie. Albo niech robią podczas plandemii za miskę ryżu.
Dziwne że żaden patol nie napisał coś w stylu : Dobrze tak prywaciarzom.
Ciekawe jak radzą sobie sieci typu md.
Ale tu piszą o restauracjach, a nie o paszarniach.
Teraz to już wszystko jedno, a jak większość będzie chora to też nikt nie przyjdzie. Każdy biznes niesie za sobą jakieś ryzyko.
Ogarnij się. Ryzyko że ktoś każe ci zamknąć interes kto nawet cię nie zna i ma cię w du..e jest nie brane pod uwagę w biznes planie. Pewnie siedzisz na etacie i nie masz pojęcia zielonego o prowadzeniu czegokolwiek poza wózkiem na zakupu.
ciekawe jak się utrzyma, skoro weźmie tylko za składniki. na opłaty nieruchomości, pensje i zusy nie będzie, bo z czego? wychodzi na to samo, jakby nic nie przygotowywać.
Widocznie w przeciwieństwie do większości patoli ma oszczędności które pomogą przetrwać albo weźmie kredyt. Nie jest tak prosto zamknąć interesu w który się zainwestowało.
A za pracowników kto zapłaci
Chyba pierwszy taki przypadek w historii świata, że pracownicy będą wychodzić z domów, odchodzić od swych dzieci, narażać się na zarażenie żeby pracować za darmo w restauracji. Albo to krótka reklama lokalu albo fake. Albo napoje w euro.
To co Państwo robicie to załamywanie rynku, zagrywki poniżej jakiejkolwiek granicy
akcja promocyjna oparta na manipulacji faktami i niedopowiedzeniami. za wybrane posiłki wezmą jedynie za składniki, np. zupa dnia, a za wszystko inne będą sobie słono liczyć. akcja na tyle nietypowa, że napisały media i ludzie usłyszeli – na swoje wyjdą, niewiele z cen opuszczą.
Różne są sposoby na reklamę