Awantura w łukowskim szpitalu. Ojciec i syn usłyszeli zarzuty za atak na ratowników medycznych
13:03 02-05-2025 | Autor: redakcja
fot. lublin112.pl/zdjęcie ilustracyjne
13:03 02-05-2025 | Autor: redakcja
„W trakcie zdarzenia zarówno 51-latek, jak i jego syn, nie tylko używali przemocy fizycznej, ale także znieważyli ratowników słownie. Poszkodowani medycy doznali obrażeń ciała, które na szczęście nie zagrażają ich życiu ani zdrowiu.”
Gdyby to samo spotkało zwykłego człowieka, policja nie kiwnęłaby palcem w bucie. Przyjechaliby i powiedzieli ofierze, że jak chce to sobie może sobie zapłacić 300 zł i wnieść oskarżenie prywatne z tytułu naruszenia nietykalności cielesnej. Ze znieważeniem tak samo.
A jak coś takiego spotka medyczną szlachtę, to od razu areszt, prokurator, rejwach na caly kraj i artykuły na lublin112.
Jak zwykle równi i równiejsi.
Ludzie opamiętajcie się wynosicie na piedestały ratowników medycznych i personel SOR.
Do szpitala ojciec z synem przywieźli cierpiącą matkę i żonę. Oczekiwali że zostanie tam udzielona jej pomoc i to niezwłocznie. Szpital w Łukowie to nie ostry dyżur w Nowym Jorku. Nieuzasadnione odwlekanie udzielenia pomocy osobie cierpiącej i będącej w potrzebie przez personel SOR-u który zamiast nieść pomoc to spija kawki i ogląda TV w pakamerze to czyste znęcanie się nad cierpiącym pacjentem. Co mieli zrobić ci mężczyźni? Jakie mają możliwości działania w takiej sytuacji aby pomóc cierpiącej osobie będącej ich najbliższą rodziną? Co w takiej sytuacji ma zrobić pacjent? Pójść na skargę w środku nocy do rzecznika praw pacjenta który ją rozpatrzy za kilka miesięcy i oczywiście uzna za bezpodstawną bo wiadomo w tych kręgach rączka rączkę myje. Czy może zapisać się na spotkanie z dyrektorem szpitala za tydzień czy dwa i oczekiwać tego samego efektu? A w tym czasie oczywiście tą cierpiącą matkę i żonę należy schować do zamrażarki żeby sobie poleżała i poczekała. W końcu personel medyczny ma w takich przypadkach czas. Płacą im za godziny dyżuru a nie za wykonaną pracę. Pacjent nie ma żadnej opcji w takiej sytuacji musi siedzieć cicho, cierpieć i dalej skamlać ale tylko grzecznie bo nawet jak się głośno domaga tej pomocy to już zakłóca ład i porządek publiczny albo atakuje funkcjonariusza publicznego na służbie. Funkcjonariusza który bierze pensję płaconą mu de facto przez tego pacjenta. Funkcjonariusza który zamiast wykonywać swoje obowiązki to usiłuje wyrzucić z SOR-u ludzi którzy przyjechali tam w nadziei że otrzymają tam należną im pomoc. To ma być sprawiedliwość? Czy to jest w porządku? Życzę z całego serca każdemu kto potępia działanie tych mężczyzn aby się znalazł w dokładnie takiej samej sytuacji wtedy zrozumie dlaczego tak się stało i jak do tego doszło.
Kordian, masz rację i możliwe, że tak było. Tylko są inne formy niż agresja I przemoc. Takie zachowanie I prymitywizm i zdziczenie. Troska tak, zseberwowanie oczywiście, ale po to dała Bozia rozum, żeby myśleć i komunikować się bez przemocy… Mogli pojsc navoddział do dyżurki, mogli zadzwonić ba policję i zglosić odmowę czy brak pomocy ze strony personelu. Mogli udawać, że dzwonią do zaprzyjaźnionego prawnika, itd, itd. Gdyby tak każdy, który czeka w kolejce, korku na drodze, po bilety, itp, miał się tak zachować, jak wyglądałby świa, codzienność, nasze życie…