Awantura o Africa Day w Lublinie. Studenci z Afryki: „Nie wiemy, za co nas atakują”
20:14 25-05-2026 | Autor: redakcja
Jeszcze przed rozpoczęciem Festiwalu Africa Day w Lublinie wokół wydarzenia wybuchła polityczna burza. Prawicowi działacze i politycy alarmują o „zasiedlaniu miasta cudzoziemcami”, podczas gdy organizatorzy i władze podkreślają, że chodzi wyłącznie o integrację, kulturę i środowisko akademickie. Głos zabrali także sami afrykańscy studenci, którzy przyznają wprost: po raz pierwszy zaczynają obawiać się nagonki i mowy nienawiści.
fot. lublin112.pl
„Mieszkańcy Lublina, co z Wami jest nie tak […] Wasze piękne miasto” <- czy pan Bosak Tomasz chciał przez to powiedzieć, że miasto piękne, ale mieszkańcy jacyś nienormalni? Czy żeby być pięknymi w oczach pana Bosaka, mamy wziąć widły i pochodnie i wygonić obcokrajowców, po czym ustanowić Ruch Obrony Granic Lublina i stać na rogatkach 24/7, aby broń Boże żaden ciemniejszy się z Warszawy nie przedostał? Bo tak to rozumiem.
Prawica krzyczy: „Czarnuchy się nie integrują! Tworzą państwo w państwie! Bezprawie – vide zachodnie kraje”. A gdy obcokrajowcy, w także studenci z obcych krajów chcą się integrować, prawica krzyczy jeszcze głośniej, bo przecież to propagowanie obcych kultur, religii, chuyumuyu… Czy w tym kraju może być normalnie? Czy kogoś już bez reszty odmóżdżyło??
Przeciez to są studenci, którzy nie tylko nie dostają ani złotówki od naszego państwa, to dodatkowo płacą za studia, ubezpieczenie, wynajmują mieszkania, robią zakupy. Przecież w dużej mierze dzięki nim nasze miasto zyskuje do budżetu miasta pieniądze. Nie dostają żadnych stypendiów, ani tym podobne… ci którzy piszą podobne bzdury to niedoinformowani ksenofobi i awanturnicy
Co więcej – ci na płatnych studiach nawet jak zrobią uprawnienia do wykonywania zawodu medycznego, to nie mogą podjąć pracy w Polsce, bo tu mamy wymóg znajomości polskiego na poziomie B2… a weź się naucz w 3 lata polskiego na poziomie B2, jak uczelnie nie oferują kursów, a i komercyjnych jest niewiele.
Skutkiem tego mamy fajnych młodych ludzi, którzy pochodzą z kraju o wybitnie chrześcijańskich tradycjach (mówię o Zimbabwe), którzy o niczym innym, niż o spierniczeniu z Polski tuż po uzyskaniu dyplomu nie marzą.
Z punktu widzenia „Obrońców Granic” sytuacja idealna… z punktu widzenia kraju, gdzie średnia wieku pielęgniarki to już dawno 50+ to już nie do końca.
Do Kenijczyków czy Nigeryjczyków czuję trochę większy dystans, ale społeczność z Zimbabwe było mi dane dość dobrze poznać i jestem zachwycony tymi ludźmi.
Ale nie zrozumieją… Krzyczą, że pzryjezdni jednocześnie zabierają nam pracę, a jednocześnie nic nie robią, tylko żyją z socjalu na nasz koszt. Ta dam, prawacka logika.
Konfederacja, śmieszna partia z jeszcze bardziej śmiesznymi poglądami….
Bo mają większe kuśki
I love Africa, I love Poland