27/09/2026
690 680 960

Autem podróżowało 10 osób, dwie zginęły. Prokuratura chce dla kierowcy wyższej kary, obrońca walczy o jej złagodzenie

Obie strony procesu nie zgadzają się z czerwcowym wyrokiem w sprawie tragicznego wypadku w Chełmie. Prokuratura domaga się uznania 20-latka za winnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym i zaostrzenia kary do 14,5 roku więzienia. Z kolei obrona chce nadzwyczajnego złagodzenia wyroku oraz uchylenia dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.

Są odwołania od wyroku, jaki w czerwcu zapadł przed Sądem Okręgowym w Lublinie w sprawie tragicznego wypadku na ul. Ogrodowej w Chełmie. Zarówno prokuratura, jak i obrona nie zgadzają się z rozstrzygnięciem sądu pierwszej instancji, choć każda ze stron domaga się zupełnie innego rozstrzygnięcia.

Do tragedii doszło w marcu ubiegłego roku. 20-letni wówczas Szymon C., mając 2,4 promila alkoholu w organizmie, prowadził toyotę, którą podróżowało aż dziesięć osób, wliczając kierowcę. Samochód był znacznie przeciążony – trzy osoby jechały w bagażniku.

Według ustaleń śledczych kierowca pędził przez teren zabudowany z prędkością co najmniej 130 km/h. W pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem. Auto zjechało z jezdni na chodnik, uderzyło w latarnię, następnie w betonowe ogrodzenie posesji i dachowało. Dwóch 18-latków zginęło na miejscu, a sześć kolejnych osób zostało rannych i trafiło do szpitali.

Śledztwo wykazało, że przed wyjazdem samochód miał prowadzić trzeźwy kierowca, jednak odmówił jazdy, gdy zobaczył liczbę pasażerów. Za kierownicę wsiadł wtedy Szymon C., mimo że wcześniej pojawiły się problemy techniczne z jednym z kół. Na stacji paliw dopompował oponę i kontynuował jazdę.

Biegły ustalił, że bezpośrednią przyczyną utraty panowania nad autem było zsunięcie się opony z felgi, najprawdopodobniej wskutek nagłego spadku ciśnienia. Jednocześnie zaznaczył, że gdyby pojazd poruszał się z dozwoloną prędkością i nie był przeciążony, kierowca miałby możliwość opanowania samochodu.

Prokuratura oskarżyła 20-latka o umyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia. Oskarżony przyznał się do jazdy po alkoholu i spowodowania wypadku, jednak nie zgodził się z zarzutem umyślnego sprowadzenia katastrofy ani z zarzutem ucieczki.

Podczas procesu odczytano jego wcześniejsze wyjaśnienia złożone w prokuraturze. Twierdził, że po imprezie wszyscy chcieli pojechać nad Zalew Żółtańce, a pasażerowie mieli zachęcać go do szybszej jazdy i nagrywać telefonami przejazd. Wyjaśniał również, że po wypadku oddalił się z miejsca zdarzenia, ponieważ – jak twierdził – ktoś polecił mu uciekać. Wrócił dopiero po tym, gdy dowiedział się o śmierci dwóch kolegów.

Na jednej z rozpraw Szymon C. zwrócił się do matek dwóch zmarłych 18-latków. Przeprosił je za tragedię, mówiąc, że sam również stracił przyjaciół. Kobiety przyjęły jego przeprosiny.

Sąd Okręgowy nie podzielił jednak stanowiska prokuratury w kwestii kwalifikacji prawnej czynu. Uznał, że w tej sprawie nie można mówić o sprowadzeniu katastrofy w ruchu lądowym. Jak wyjaśnił przewodniczący składu orzekającego sędzia Marek Woliński, zgodnie z przyjętą wykładnią prawa katastrofa zachodzi wtedy, gdy zagrożonych utratą życia lub zdrowia jest co najmniej 10 osób, nie licząc sprawcy. W tej sprawie warunek ten nie został spełniony.

Sąd zmienił więc kwalifikację czynu na spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego. Szymon C. został skazany na 7 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności oraz otrzymał dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Teraz obie strony złożyły apelacje. Obrońca oskarżonego wnosi o nadzwyczajne złagodzenie kary, wskazując na młody wiek skazanego, jego dotychczasową niekaralność oraz wyrażoną skruchę. Domaga się wymierzenia kary poniżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia, a także zamiany dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów na zakaz czasowy.

Z kolei prokuratura domaga się zmiany wyroku poprzez uznanie Szymona C. za winnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym oraz wymierzenia mu surowszej kary. Śledczy w apelacji wnoszą o orzeczenie kary łącznej w wymiarze 14 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

O terminie rozpoznania apelacji przez Sąd zdecyduje sąd w najbliższym czasie.


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

15 komentarzy

  1. jakie zlagodzenie? Niech sk…syn siedzi jak najdluzej

    • Ocena: 21

      I jego koledzy za współudział.

    • Szacunek dla sędziego
      Ocena: -4

      A dlaczego on ma ponosić tak surowe konsekwencje, skoro tam wszyscy go do tego zachęcali, świetnie się bawili i nikt nie wpadł na to, że to tragiczny pomysł. On nie zabił Bogu ducha winnych przechodniów, tylko kompanów od kieliszka, którzy się na taką ewentualność godzili. Wyrok jest sprawiedliwy i ani obrona ani prokuratura nie mają racji.

    • Ocena: -8

      Może kara śmierci pd razu… Jaki ma to sens. Ludzie za rozboje dostają mniej…

  2. Ocena: 13

    Pasażerowie są też winni. Dlaczego nie są oskarżeni za współudział🤔

  3. Szkoda ze żadne z rodziców tych 10 osob nie inteteeowalo sie tym jak ich dzieci i z kim wrócą ludzie przeciez na tyle osób na pewno jeden rodzic by sie znalazl który by ich rozwiódł po domach bo tej imprezie

  4. Ocena: 6

    Tak tylko chcę zapytać tą papugę jakiego wyroku chciałaby gdyby zgineło jej dziecko

  5. Jak nie dożywocie to 2×20 lat i tyle w temacie.

  6. Ta „obrona” jest z tąd i ma dzieci?

  7. Ocena: 1

    Dożywocie już ma, tzn. do końca życia będzie musiał żyć ze świadomością, że zginęło 2 jego kolegów. Widać, że chłopaczyna przeżywa to, co się stało, z jego winy. Wyraził skruchę, autentyczną skruchę. Spieprzył sobie młodość, będzie musiał „pierdzieć w pasiaki”. Nie bronię go, bo doprowadził do tragedii, ale nie będę się też nad nim pastwił.

  8. Z tym zakazem prowadzenia pojazdów dożywotnio to absurd

  9. Ocena: -9

    Ten wyrok to jakieś średniowiecze . Dziki kraj . Chłopak nigdy nie był karany . To nie jest jakiś kryminalista . Wyraził skruchę . Żałuje tego co się stało , przeżył to bardzo . Wręcz osiwiał . Przeprosił . Ma dobrą opinię w srodowisku . I co zamknąć go na kilkanaście lat ? Czy ktoś się nad tym zastanawia ? I tak dostał bardzo surowy wyrok . Za taki wypadek najwyżej 4 lata powinien siedzieć . Prawo jazdy dożywotka . Chyba ktoś tu oszalał . Najlepiej to jeszcze mu nogę amputować powyżej kolana , by nie mógł chodzić i jeździć nawet na rowerze . Normalne średniowiecze !

    • Ocena: 9

      I potem mamy „Jakim cudem ma już piąty dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów?”… Koleś jest pełnoletni, „dorosły”, więc odpowiada za swoje czyny. On kierował mając 2,4 promila i nie wpadł na dmuchaniu – doprowadził do wypadku w którym zginęły 2 osoby! Czyli jak Ż. lub M. wyrażą skruchę i pokażą, że są wyraźnie przybici to też mogą liczyć na złagodzenie wyroku? Rozumiem, że to młody chłopak i schrzanił sobie już i tak życie, ale czy to jest cena dwóch żyć?

    • 1. Rolą kary jest także odstraszanie innych przed popełnieniem podobnego przestępstwa. Jeżeli jego odsiadka sprawi, że kilka innych osób nie zabije nikogo samochodem – to niech siedzi.
      2. Nikt nikogo nie zmusza do kierowania samochodem. To jest dobrowolna decyzja za którą bierze się odpowiedzialność.

Dodaj komentarz