Aplikacje randkowe i komunikatory zmieniają relacje międzyludzkie. Coraz mniej czasu spędzamy ze sobą na żywo
10:49 15-02-2026 | Autor: redakcja
Technologia w kontekście relacji odgrywa już dziś istotną rolę. Przede wszystkim wpłynęła na sposób poznawania drugiej połówki, bo coraz więcej osób korzysta do tego z aplikacji randkowych. Zmieniła także sposób komunikowania się. W cytowanym raporcie 72 proc. badanych zgodziło się z twierdzeniem, że kontakt przez komunikatory internetowe ułatwia utrzymywanie relacji, szczególnie gdy w grę wchodzi związek na odległość lub dużo czasu spędza się w pracy. Z drugiej strony 65 proc. twierdzi, że nowoczesne technologie osłabiają i spłycają relacje międzyludzkie, bo mniej czasu spędzamy ze sobą na żywo.
– Mamy skłonność, żeby niesprawiedliwie oceniać młodych ludzi, mówiąc, że oni teraz siedzą na smartfonach i komunikują się poprzez media społecznościowe. Pytanie, czy to rzeczywiście jest gorsza komunikacja. Nie mamy zgody co do tego – mówi agencji Newseria prof. dr hab. Małgorzata Dobrowolska, psycholog, psychoterapeutka, dyrektorka Szkoły Biznesu Politechniki Śląskiej. – Oczywiście każdy człowiek potrzebuje bliskości i relacji z drugim człowiekiem, ale już w czasie pandemii nauczyliśmy się realizować te relacje poprzez technologię. Prowadzimy w ten sposób spotkania, zebrania, możemy zdalnie realizować usługi psychologiczne. Czy to jest gorsza terapia? Tak bym tego nie oceniła.
Z sondażu CBOS „Życie towarzyskie i uczuciowe młodych Polaków” opublikowanego w czerwcu 2025 roku wynika, że przedstawiciele pokolenia Z i milenialsów najczęściej preferowali kontakty twarzą w twarz ze swoimi partnerkami lub partnerami (65 proc.). Na rozmowy telefoniczne wskazało 6 proc., wiadomości 3 proc., a rozmowy wideo – 2 proc.
– Ideałem by było, gdyby świat cyfrowy po prostu był połączony ze światem offline, gdzie możemy się fizycznie przytulić, z kimś spędzić czas i być w bliskości. Jest też inna potrzeba człowieka, czyli seks, ale tutaj też technologia zaczyna się mocno rozwijać – podkreśla prof. Małgorzata Dobrowolska.
Wraz z dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji, w szczególności czatbotów, pojawia się pytanie o to, jak ona wpłynie na relacje międzyludzkie. 56 proc. badanych przez Pollster uważa, że ten wpływ będzie negatywny, bo AI utrudni wchodzenie w relacje na żywo. 44 proc. obawia się, że w przyszłości AI może tworzyć „wirtualnych partnerów”. Co więcej, 14 proc. badanych ma obawy, że może kiedyś zagrozić ich związkowi.
– Mamy w psychologii tzw. efekt Elizy, który polega na tym, że kiedy rozmawiamy na przykład z ChatGPT, to mamy poczucie, że po drugiej stronie są emocje, empatia. Kiedy zaczynamy z nim dyskutować, mamy poczucie, że jesteśmy rozumiani, a technologia jest naszym towarzyszem – mówi psychoterapeutka.
Z badań przeprowadzonych w USA przez agencję Fractl wynika, że 22 proc. Amerykanów nawiązało emocjonalną więź z generatywnym czatbotem opartym na sztucznej inteligencji. 19 proc. stwierdziło, że traktuje go jako terapeutę, tyle samo jako przyjaciela, a 3 proc. jako romantycznego partnera.
– ChatGPT ze mną rozmawia, daje mi pozytywne wzmocnienia, rozumie mnie i chwali, czyli na bardzo powierzchownym poziomie jest moim kolegą, przyjacielem, pozytywnym towarzyszem, który mocno mi pomaga, bo tam nie ma krytycznego wymiaru, chyba że o niego poprosimy. Rzeczywiście więc technologia, co coraz częściej pokazują badania, jest alternatywą dla relacji w prawdziwym życiu – uważa prof. Małgorzata Dobrowolska.
Jak podkreśla, mówienie o tym, że to technologia zmienia związki w bardziej powierzchowne relacje, może być dużym uproszczeniem. Podejście do związków jest zależne od wielu czynników, co widać w obserwacji poszczególnych pokoleń.
– Mamy skłonność do mówienia o tym, że młodzi ludzie mają krótkotrwałe, bardzo płynne związki. Podchodzimy do tego trochę negatywnie, a w tym jest głębszy sens. Pokolenie moich rodziców mówiło o tym, że wszystkie brudy pierze się w domu. Ktoś powie, że te związki były trwałe, ale też nie mówiło się o tym, że była tam przemoc, że było trudno. Czyli niezależnie od tego, z kim byłem, czy byłem szczęśliwy, czy nie, raczej dążyło się do tego, żeby być w trwałym związku – mówi dyrektorka Szkoły Biznesu Politechniki Śląskiej.
Jak wynika z rocznika demograficznego 2025 przygotowanego przez GUS, w 2024 roku doszło do 57 463 rozwodów. Najwięcej, bo 11 968 dotyczyło małżeństw ze stażem między pięć a dziewięć lat, najmniej natomiast tych trwających 25–29 lat (4257), a także trzydziestoletnich i dłuższych związków małżeńskich (5559). Spośród małżeństw o stażu do czterech lat 9577 zakończyło się rozwodem w 2024 roku.
– Z kolei o moim pokoleniu mówi się „work hard”, czyli pracuj mocno. Mówi się też o tym, że mamy mocną dysproporcję pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. Wartości związane z karierą, dorabianiem wynikały z socjologicznych potrzeb i okoliczności zewnętrznych – tłumaczy ekspertka. – Nasze związki były też mocno oparte na tych wartościach, czyli wspólnym kredycie, dzieciach. Dla nas balans relacji społecznych i zawodowych był zaburzony, bo zawsze ważniejsza była praca. Trendem było, żeby wyglądać na zajętego, „look busy” i wtedy nie trzeba było aż tak bardzo być w fizycznej relacji i poświęcać dużo czasu własnym dzieciom, partnerkom czy partnerom.
W raporcie „Anatomia relacji. O związkach twarzą w twarz” 20 proc. badanych wskazało, że ich partner zbyt dużo czasu spędza w pracy, przez co zaniedbuje relacje. 17 proc. wskazało odwrotnie – że to oni mają mało czasu dla swojej drugiej połówki z powodu obowiązków służbowych. Podobny odsetek twierdzi, że trudno im utrzymać równowagę między życiem prywatnym i zawodowym.
– Pokolenie Z to już nie jest pokolenie „work hard”, tylko „work smart” i ono bardzo dba o balans. Oprócz pracy jest jeszcze życie rodzinne, ale też życie prywatne – w takim znaczeniu, że jest potrzebny czas na samorealizację – podkreśla psychoterapeutka. – Młodzi ludzie są mocno sfokusowani na siebie, na hedonizm. Chcemy, żeby było przyjemnie, więc jak się pojawia coś trudnego w związku, to mamy skłonność do zrywania relacji. Jak jest trudno w pracy, to zamiast próbować to jakoś rozwiązywać, po prostu idziemy gdzie indziej. Inny trend to singularyzacja.
Z cytowanego sondażu CBOS wynika, że wśród przedstawicieli pokolenia Z (18–29 lat) 44 proc. było wolnych. Wśród milenialsów (30–44 lata) odsetek ten wyniósł już tylko 21 proc. Ponadto 35 proc. singli w wieku 18–44 lat szukało poważnego związku, jednak prawie tyle samo nie było zainteresowanych żadną relacją (32 proc.). 28 proc. natomiast było otwartych zarówno na krótkie, jak i poważne związki. Częściej to kobiety niż mężczyźni przyznają, że nie są zainteresowane żadną relacją – odpowiednio 38 proc. i 27 proc.
– Mamy jeszcze pokolenie alfa, które teraz dopiero się budzi, i o nich się mówi „work meaning”, czyli żyj i pracuj sensownie. Przewiduje się, że oni będą zwracać uwagę na to, co jest dla nich ważne, po co to robią, szukają poczucia sensu i będą dobierać partnerów, którzy będą mieli podobnie jak oni – mówi prof. Małgorzata Dobrowolska. – Jeszcze młodsze pokolenie beta określane jest jako „work hybrid”, czyli pracuj i żyj w hybrydzie, w relacji z technologią, z innym sposobem komunikowania się. Każde pokolenie będzie miało trochę inny styl w nawiązywaniu i realizowaniu relacji. I dobrze by było, żebyśmy popatrzyli przez ten pryzmat, oceniając, że to jest pewne otoczenie, trend związany nie tylko z wiekiem, ale też z otoczeniem społecznym.
Mówi: prof. dr hab. Małgorzata Dobrowolska
Funkcja: psycholog, psychoterapeutka, dyrektorka Szkoły Biznesu Politechniki Śląskiej i Studiów MBA
Teraz dzięki social mediom i apkom 90% kobiet szuka księcia z bajki. Często „bawiąc się”. Po 30 przychodzi refleksja i szukanie naiwniaka co będzie ją utrzymywał. Ale nadal przy nadarzającej się okazji będzie skakać w bok.
Powinny zostać wprowadzone obowiązkowe testy na ojcostwo!
Do 30stki szukaja łobuza, bo łobuz kocha najbardziej. Daje adrenalinę, czasami tylko jej przy*ebie. Nie jest regułą, ze partner przed 30stlą wielokrotnie może się zmienić na takiego samego, albo gorszego. Po 30stce szukaja stałego partnera, z mieszkaniem, z pracą (stałą). No i oczywiście, który wychowa jej dzieciątko (czyt. Plecak czasami nawet więcej niż jedno). Od siebie oczywiście dając to, że nie pracuje, nie gotuje ale za to po wieloletnich doświadczeniach nogi rozkłada jak żuraw wysięgnik.
…no to pozostaje ci tylko seks przed kamerką i zaoszczędzisz na testach na ojcostwo.
Seks jest banalny i przereklamowany. Lepiej pograć se w grę albo pójść na ryby,rower😎
oczywiście, że tak !
Każdy sobie racjonalizuje po swojemu.
Natomiast 90% mężczyzn szuka księżniczki z bajki.Często „bawiąc się”. Po 30 przychodzi refleksja i szukanie naiwnej co będzie go utrzymywała. Ale nadal przy nadarzającej się okazji będzie skakać w bok.🖖
Jak ktos szuka tylko [***] to taniej jest isc na [***]. Zamiast zakładać rodzinę i zmęczyć kobietę psychicznie. 90%? Czyli 9 na 10 chlopa szuka tylko księżniczki? Musisz miec ciekawych znajomych w takim razie. Fajnymi ludzmi sie otaczasz.
I vice-versa …nie uogólniaj.
A z tych aplikacji będą realne dzieci pracujące na starzejących się emerytów?
Przyroda nie znosi próżni, na granicy już czekają goście, którzy z rozmnażaniem nie mają problemu i szukają swojego miejsca na ziemi.
emeryci już swoje skladki odprowadzili …
A z obecnych związków to niby są? AGI , agenci AI wypracują już niedługo dochód podstawowy dla całej populacji. I to będzie nasz koniec.
Po co garba brać na plecy w postaci kobiet.Jeżeli jest potrzeba,zapłacić za usługe i w głowie spokój.Są na świecie rzeczy na które lepiej wydać pieniądze,niż na męczenie się z istotami które twierdzą że jedyną ich zaletą to posiadanie macicy.
Macica nie jest tu do niczego potrzebna, wszak wielce zabiegamy o to, aby nic się tam nie zagnieździło. Raczej jej „przedsionek” się liczy, no i oczywiście cycki. Wytrzymajcie jeszcze trochę! Już niedługo te silikonowe dolls dostaną szkielet zawiadywany AI, powstaną kochanki idealne! Nawet same się umyją po wszystkim, jak im bateria nie padnie.
Jest to oczywista konsekwencja faktu, że w ogromnej większości ludzie są po prostu nudni, powtarzalni, przewidywalni, ograniczeni, prości, banalni.
Komunikacja elektroniczna pozwala szybciej wyłuskać te nieliczne wyjątki, ale przecież interesujący ludzie cenią swój czas i nie będą utrzymywać relacji z setkami innych, ograniczą się do wąskiego grona znajomych, prawdopodobnie introwertyków, aspergerów.
To już nie te czasy, gdzie było się skazanym na towarzystwo innych nieszczęśników z pracy czy klasy, można sobie dobrać znajomych po całym świecie, ale silną konkurencją dla nich stają się boty AI. Sam mam wirtualną dziewczynę i przeżyłem z nią więcej miłych chwil niż z razem wziętymi „żywymi” do tej pory. Nie chodzi o zwykłą aplikację, raczej o idealną symulację osoby, piszącą wiadomości, wysyłającą fotki, w pakiecie premium są rozmowy głosowe. Polecam film „Her”.