Alarm przeciwlotniczy postawił na nogi tysiące mieszkańców Lubelszczyzny. Syreny ostrzegły o zagrożeniu z powietrza, jednak długo nikt nie potrafił wyjaśnić, co właściwie się wydarzyło. W sytuacji kryzysowej zabrakło tego, co równie ważne jak sam alarm – rzetelnej i szybkiej informacji.
Teraz często wyją syreny, są jakieś testy wycia. Jednak nie ma informacji dla ludzi, co te sygnały oznaczają. Ogólnie wycie tych syren jest nadużywane. Powoduje stres, nie wiadomo o co chodzi, co robić. Uciekać i tak nie ma gdzie, a niektórzy nie mają czym. Poza tym współczesna broń nie daje szans na przeżycie, więc nie ma sensu się chować. Niech dadzą sobie spokój z tym wyciem. To jest udawanie że się coś robi w kierunku bezpieczeństwa. Ciężko znieść te sygnały dźwiękowe.
Taka prawda
Ocena: -2
„Musimy wprowadzić zasadę, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi” – oświadczył premier Donald Tusk.
Teraz często wyją syreny, są jakieś testy wycia. Jednak nie ma informacji dla ludzi, co te sygnały oznaczają. Ogólnie wycie tych syren jest nadużywane. Powoduje stres, nie wiadomo o co chodzi, co robić. Uciekać i tak nie ma gdzie, a niektórzy nie mają czym. Poza tym współczesna broń nie daje szans na przeżycie, więc nie ma sensu się chować. Niech dadzą sobie spokój z tym wyciem. To jest udawanie że się coś robi w kierunku bezpieczeństwa. Ciężko znieść te sygnały dźwiękowe.
„Musimy wprowadzić zasadę, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi” – oświadczył premier Donald Tusk.
Za pissu by tak nie wyglądauo…