05/06/2026
690 680 960

Al. Tysiąclecia: Audi uderzyło w latarnię, kierowca trafił do szpitala

Do groźnego wypadku doszło wczoraj wieczorem w Lublinie. Rozpędzone audi uderzyło w latarnię. Kierowca trafił do szpitala.

Do wypadku doszło w czwartek przed godziną 20 na al. Tysiąclecia w Lublinie. Na wysokości stacji paliw, samochód osobowy uderzył w słup latarni. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący audi 26-latek, jadąc od strony zamku, na łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego auto zjechało na pobocze i uderzyło w metalowy słup latarni.

Na miejscu interweniowała straż pożarna, pogotowie ratunkowe i policja. Zanim dojechali ratownicy, świadek wypadku, policjant nie będący na służbie, wyciągnął poszkodowanego kierowcę z wraku pojazdu. Mężczyzna został następnie przetransportowany do szpitala. Jak nas poinformowano, 26-latek, mieszkaniec Świdnika, jest przytomny i jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jak wyjaśniał kierujący, podczas jazdy o jego auto otarł się inny pojazd, który nie zatrzymując się odjechał z miejsca zdarzenia.

Audi zaledwie kilka godzin wcześniej zostało zarejestrowane, po sprawdzeniu go zza granicy. Policjanci ustalają teraz dokładne okoliczności zdarzenia, oraz sprawdzają, czy rzeczywiście doszło do kontaktu z innym pojazdem, czy też do wypadku przyczyniła się zbyt szybka jazda niedoświadczonego, gdyż mającego zaledwie cztery miesiące prawo jazdy kierowcy.

Przez blisko dwie godziny ruch w miejscu wypadku był utrudniony. Zablokowany był jeden pas jezdni w kierunku Świdnika.


(fot. JRG1 Lublin – DZIĘKUJEMY!)

(fot. lublin112)

(fot. nadesłane – Patryk – DZIĘKUJEMY!)
2015-07-10 07:30:04

47 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Klasyka najczystszej próby – świeżutki kierowca i cwane auto, które przejęło od niego władzę.
    Niech mu szpitalne łóżko wygodne będzie, a ja go wykurują i sprowadzi następne autko, będzie bogatszy o doświadczenia i przemyślenia.
    Szkoda latarni.

    • Ocena: 0

      Szkoda także pieniędzy podatników, niech płaci sam za hospitalizację.

      • Do wypadku na pewno nie doszło przed godziną 20:00, bo bankowo parę minut po 20 wyjeżdżałem ze stacji paliw i nic tam nie było.

    • Ocena: 0

      Ewidentnie widać, że auto przed uderzeniem w latarnię miało jakąś kolizję. Przetarty i pognieciony cały lewy bok to raczej nie wynik uderzenia w latarnie. Pewnie ktoś go zepchną z drogi.

      • Nie szukaj czegoś czego nie ma, cwaniaczek w audi, mało takich nie jeździ.

        • Amarantowy uzyl oczu i mozgu i ma racje. Zacznij ty uzywac tych organow, to nie boli. I przestan uzywac stereotypow bo gdyby faktycznie w kazdym aucie marki audi i bmw jezdzili tacy cwaniacy jak twierdzisz, to codzien mielibysmy w samym lublinie po 20 ofiar smiertelnych.

  2. Dobrze, ze nic mu sie nie stalo, ze odrazu potrafil wymyslic wersje zdarzenia.

    HGyghy, no to sprawdzil samochod, drogi sie trzyma tak sobie, ale przyspieszenie niczemu sobie. Poduszki tez dzialaja!

  3. Na zdjęciach widać że auto ma solidnie przerysowany cały lewy bok co może potwierdzać wersję kierowcy o drugim aucie o które się otarł.

    • Ocena: 0

      Możliwe jest też, że pojazd ten został uszkodzony jeszcze na zachodzie UE, a nowy właściciel zamiast naprawić to wsiada i jedzie. W końcu to tylko blacharka – estetyka co najwyżej kuleje. Ale często-gęsto pod niby lekko pogiętą bkacharką są uszkodzenia zawieszenia i układu jezdnego co skutkuje podobnymi zdarzeniami.

      • No ja rozumiem sprowadzic sobie auto z trzema ryskami albo z odpryskiem. ale tam jest pol boku przerysowane!

  4. Świdniczanin, LSW, świeże prawko i świeżo nabyty pojazd. Zdecydowanie ktoś go „otarł” i spowodował to zdarzenie.
    A potem przyleciał smok i zjadł sprawcę.
    Poza tym zdecydowanie Audi wcześniej było bezwypadkowe, nigdy nie naciągane…. Niemiec płakał jak sprzedawał.
    Ze śmiechu.

    • Ocena: 0

      Pewnie to otarcie po lewej stronie to latarnia zrobiła? A może ten smok, w którego wierzysz? Przestań pisać bzdury. Patrząc na uszkodzenia auta, wersja chłopaka może być prawdziwa.

      • Mogę powiedzieć to samo – nie pisz bzdur. Samochód mógł być sprowadzony uszkodzony, mógł też w kraju w ostatnim czasie mieć przygodę. Uszkodzenia i potwornie zdewastowane wnętrze wskazują*, że prędkość była konkretna, zapewne nie pierwszy raz więc możliwość nabycia takiej pamiątki jest prawdopodobna. Twoja koncepcja jest równie możliwa jak moja, więc określanie ich mianem bzdury schowaj sobie gdzie chcesz.
        Kierowcy, szczególnie młodzi i niedoświadczeni ,boją się wziąć odpowiedzialność za prędkość i często tworzą finezyjne historie. Nie stwierdzam jednoznacznie, że tu było tak samo – jedynie wskazuję taką możliwość.
        *Miałem nie tak dawno wypadek przy sporej prędkości, a jednak wnętrze trzyma się dobrze oprócz uszkodzeń od poduch, więc wiem co mówię.

        • Bajka, pomysl co ty piszesz. Auto tego samego dnia zarejestrowane, czyli NIE MOGLO jezdzic wczesniej po kraju. Wiec jak do diabla moglo „miec przygode w ostatnim czasie w kraju”?!?! Moze tobie marza sie przygody dziwnego rodzaju ale nie uzewnetrzniaj sie z tym tutaj.

          • Tak się składa, że mogło. Krótka lekcja dot. rejestrowania pojazdów: pojazdy sprowadzone z zagranicy bez tablic rejestracyjnych otrzymują specjalne, tymczasowe numery na czas wykonania pierwszego przeglądu w kraju, który zezwoli na rejestrację pojazdu. A zatem pojazd nie jest zarejestrowany na określone numery itd, ale może poruszać się po drogach. To jest opcja pierwsza. Opcja druga: pojazd jest sprowadzony, posiada tablice rejestracyjne(np. belgijskie) i oryginalny dowód rejestracyjny z zagranicy. Również może się poruszać po drogach, trzeba tylko mieć wykonany przegląd, który diagnosta wystawia na oddzielnym formularzu.
            Oczywiście należy pilnować ustawowego terminu na przerejestrowanie pojazdu od momentu kupna.
            Dlatego proszę nie opowiadaj o „moich” przygodach, lecz dokształć się bardziej zanim postanowisz wchodzić w dalszą dyskusję.
            Jak podkreślałem w innej wypowiedzi, jest to tylko możliwa wersja zdarzenia. Równie prawdziwa jak każda inna do czasu zakończenia śledztwa.

          • Nie potrzeba mi sie ksztalcic w zakresie rejestracji aut. Jak trzeba bylo to zarejestrowalam z tym co umiem, w kwietniu zajelo mi to dobe. Bajka, takie scenariusze tez sa mozliwe, jak najbardziej. Jednakze cytujac za autorem: auto zostalo zarejestrowane po sprowadzeniu. Jakos z automatu mysli sie ze auto swiezo kupione, choc fakt- nie opisano dokladnie kiedy nastapilo sprowadzenie i pewno sie nie dowiemy. Ciekawe czy bedzie podane gdzies do jakich wnioskow doszli policjanci…

      • Szukasz dziury w całym, kretyn musiał się wytłumaczyć bo prawka nie chciał stracić ale niestety nic z tego, jednego debila w audi mniej, na orlenie są kamery, jedyne co go mogło zepchnąć z drogi to jego wyobraźnia.

        • Kkk ty chyba sam jestes kretynem, to jedyny wniosek jaki sie nasuwa po lekturze twoich zlotych mysli. Idz przywal glowa w najblizsza sciane, poczujesz sie jak ten facet po wypadku. Ciekawe czy bedziesz w stanie wymyslac wiarygodne historyjki bo wg ciebie ten 26latek siedzial zakleszczony w aucie po poteznym uderzeniu w slup i wymyslal sobie dobre klamstwo. Puknij sie!!!!! Nie znam tego kierowcy ale noz sie w kieszeni otwiera na was wszystkich- specjalistow od zj*****nych stereotypow.

    • Niemiec płakał jak sprzedawał i gonił pod granice bo się rozmyślił, świeżak bez doświadczenia dorwał auto lepsze niż na kursie i już problem, dobrze że nikomu nie zrobił krzywdy i oby już nie miał więcej okazji, prawko dożywotnio zabrać, nie nadaje się na kierowcę.

  5. Ocena: 0

    Kmiot w audi – klasyka gatunku kretynow

  6. szkoda, że nikt nie wspomniał o innych Panach, którzy próbowali wyciągnąć tego kierowcę. W kilku zgodnie szarpali się z drzwiami.. brawo za pomoc

  7. Kunie go poniesły i tyle.

  8. Ocena: 0

    Wyciąć latarnie.

  9. 26 lat i dopiero teraz robił prawo jazdy?? Czy może o 40 próbach teraz mu się końcu udało??

  10. Ocena: 0

    Rozumiem, że ten bok otarł mu supersamochód Jamesa Bonda, a następnie wykonał pionowy start i odleciał ?