04/06/2026
690 680 960

Akt oskarżenia w sprawie fałszowania list poparcia. Wśród oskarżonych urzędnik Kancelarii Prezydenta

Lubelscy śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem osobom oskarżonym o fałszowanie list poparcia w wyborach samorządowych w 2014 roku. Wśród nich jest obecny zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP, który – według prokuratury – miał kierować całym procederem.

Prokuratura Regionalna w Lublinie zakończyła śledztwo w sprawie trzech osób, którym zarzucono udział w procederze fałszowania list poparcia kandydatów w wyborach samorządowych w 2014 roku. Wśród oskarżonych znajduje się 35-letni Adam Andruszkiewicz, były poseł Prawa i Sprawiedliwości, pełniący obecnie funkcję zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP.

Jak wynika z akt śledztwa, postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Białymstoku. Sprawa ciągnie się już ponad 10 lat – od 2014 roku. Początkowo zajmowała się nią prokuratura w Białymstoku, później jednak przekazano ją do Lublina. Po przejęciu śledztwa przez prokuratora Jerzego Ziarkiewicza postępowanie utknęło w miejscu.

Wszystko zmieniło się po zmianie władzy. Postępowanie ponownie ruszyło – przesłuchano w charakterze świadków 1596 osób oraz zlecono 59 opinii biegłych z zakresu badania pisma ręcznego. Łącznie weryfikacji autentyczności poddano 1761 podpisów znajdujących się na listach wyborczych Ruchu Narodowego. W tamtym okresie lokalnymi strukturami organizacji kierował właśnie Adam Andruszkiewicz.

Z ustaleń śledczych wynika, że w okresie od połowy września do początku października 2014 roku w Białymstoku doszło do nielegalnego sporządzania list poparcia dla kandydatów Komitetu Wyborczego Ruch Narodowy w wyborach do Sejmiku Województwa Podlaskiego. Adamowi Andruszkiewiczowi prokuratura zarzuca kierowanie procederem podrabiania dokumentów oraz przetwarzanie danych osobowych bez podstawy prawnej. Według śledczych, jako lider Młodzieży Wszechpolskiej miał wydawać polecenia dotyczące przygotowywania fałszywych list poparcia.

Wojciech N., ekonomista, oraz Paweł P., elektryk, mieli natomiast bezprawnie wykorzystywać dane osobowe – w tym numery PESEL i adresy – do wypełniania list oraz podrabiać podpisy osób rzekomo popierających kandydatów. Następnie dokumenty te zostały złożone do rejestracji w Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Białymstoku.

Wojciech N. początkowo zaprzeczał swojemu udziałowi w przestępstwie, jednak w toku postępowania zmienił stanowisko i przyznał się do winy. Z kolei Paweł P. od początku przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia zgodne – jak wskazuje prokuratura – z ustalonym stanem faktycznym. Jeżeli chodzi o Adama Andruszkiewicza, nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia.

– Po tylu latach życia pod ciężarem publicznych insynuacji i medialnej presji decyzja ta jest dla mnie oczywistym aktem politycznej zemsty za moje zaangażowanie oraz wpisuje się w szerszy plan nieustannych ataków obecnego układu rządzącego na Kancelarię Prezydenta RP. Jednocześnie chcę jasno podkreślić: podobnie jak do tej pory pozostaję do pełnej dyspozycji wymiaru sprawiedliwości. Może naiwnie – zwłaszcza w aktualnych okolicznościach bezprecedensowego niszczenia państwa prawa i prześladowania opozycji – ale liczę na rzetelne i uczciwe postępowanie – oświadczył po przedstawieniu mu zarzutów wiceszef Kancelarii Prezydenta.

Andruszkiewicz zapewniał również, że zarzucanie mu kierowania procederem podrabiania podpisów jest – jak twierdzi – „wyssaną z palca bajeczką”. Całą sytuację uznaje za niezwykle trudną i krzywdzącą. Prokuratura potwierdza, iż w trakcie przesłuchania wskazał, że jego zdaniem sprawa ma charakter polityczny.

Śledczy jednak zaznaczają, iż zebrany materiał dowodowy wskazuje na jego kierowniczą rolę w całym procederze. Kluczowe znaczenie mają mieć zeznania świadków oraz wyjaśnienia współoskarżonego Pawła P., które – zdaniem prokuratury – są spójne i logiczne. Dodatkowo biegli z zakresu badania pisma ręcznego stwierdzili możliwość nakreślenia części podpisów przez Andruszkiewicz. Zaznaczono jednak, że wiele podpisów na listach nie nadawało się do badań porównawczych, ponieważ miały formę nieczytelnych paraf.

Zarzucane oskarżonym czyny zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności. Wobec dwóch oskarżonych – Wojciecha N. i Pawła P. – prokurator złożył wnioski o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy, co może oznaczać szybsze zakończenie postępowania wobec nich. Sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Białymstoku.

20 komentarzy

  1. Ocena: 12

    A Ziarkiewicz kiedy będzie siedział?

  2. Ocena: 11

    Kamila L. …ta od „pozycji na pieska” z KO też fałszowała podpisy i sprawa się rozmyła. „Trza” być sprawiedliwym, bez względu na opcję polityczną.

  3. Ocena: 9

    … nie dziwne, pisior to kręt, tylko jeszcze chowający się za krzyżem i klękający na zawołanie w interesie partyjnym
    to łyka elektorat

  4. To ten, który potrzebuje tłumacza ? Ktoś musi tłumaczyć to co on z siebie wydobywa na język polski, bo bez tego nikt, nic nie zrozumie.

  5. Sprawa polityczna hahaha… Co za p@j@c.

    • Ocena: 9

      on nawet jak ukradnie coś i go przyłapią na miejscu to będzie twierdził że to „sprawa polityczna”. Taki typ człowieka

  6. Pieniądze i Stołki - PIS
    Ocena: 5

    jednak prawda że miejsce PISuara w więzieniu

  7. Ale żonkę ma niczego sobie
    Ocena: 4

    On ma wygląd nie-halo, więc wcale mnie to nie dziwi.

  8. Ocena: 3

    Faflun podrabiał podpisy?
    Niemożliwe, to taki porządny człowiek.

  9. 12 lat, szybcy są. Gdybym wiedział, że o to chodzi w haśle „wolne sądy” to bym na nich nie głosował.

  10. Okradli mnie pisowcy
    Ocena: -1

    Brzydki jak noc listopadowa w dodatku pisowiec. Bleeee

Dodaj komentarz