04/06/2026
690 680 960

Akcja na Zalewie Zemborzyckim. WOPR i policjanci szkolą się w ratowaniu osób, pod którymi załamał się lód

W sobotę, 24 stycznia, członkowie Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z Lublina, a także lubelscy policjanci szkolili się, jak skutecznie nieść pomoc osobom, pod którymi załamie się lód. W rolę instruktorów wcielili się strażacy ze specjalistycznej grupy ratownictwa wodno-nurkowego z Komendy Miejskiej PSP.

Silne mrozy są już za nami, z dnia na dzień robi się coraz cieplej. Z prognoz synoptyków jednoznacznie wynika, że temperatury będą utrzymywać się powyżej zera, a tym samym lód na zamarzniętych zbiornikach wodnych stanie się coraz bardziej niebezpieczny. Dziś na Zalewie Zemborzyckim można było dostrzec wielu wędkarzy, osoby uprawiające zimowe sporty, ale także dzieci jeżdżące na sankach i łyżwach.

Wędkarze zapewniali, że lód ma około 30 cm grubości i nie ma ryzyka jego załamania. Z tą opinią nie do końca zgadzają się jednak ratownicy. Wskazują, że nie istnieje coś takiego jak „bezpieczny lód”. Owszem, w jednym miejscu może on być gruby, co ogranicza ryzyko, jednak często zdarzają się obszary, gdzie pod spodem woda jest płynąca lub w pobliżu znajdują się źródliska. W takich miejscach grubość lodu bywa niewielka, co stanowi ogromne zagrożenie.

Od grudnia na terenie województwa lubelskiego strażacy interweniowali już ponad 20 razy w związku ze zdarzeniami na zamarzniętych akwenach. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych. W skali kraju wiele podobnych sytuacji zakończyło się jednak tragicznie. Nie żyje matka z córką, które wpadły do wody po załamaniu się lodu w Radzewie w województwie wielkopolskim. Nie udało się również uratować siedmiolatka z gminy Kórnik, pod którym załamał się lód na stawie. To tylko kilka przykładów, które łączy jedno – wejście na lód uznawany po silnych mrozach za bezpieczny.

Dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 4 w Lublinie, kpt. Krzysztof Kobylarz, a jednocześnie szef Specjalistycznej Grupy Wodno-Nurkowej, zaznacza, że w przypadku wpadnięcia do wody bardzo szybko dochodzi do wychłodzenia organizmu. Dodaje również, że jeśli ktoś decyduje się na wejście na zamarznięty zbiornik wodny, powinien wcześniej poinformować kogoś, dokąd się udaje, a także odpowiednio się zabezpieczyć. Chodzi m.in. o specjalne ubrania o właściwościach wypornościowych, kamizelkę ratunkową oraz gwizdek. Ten ostatni służy do wszczęcia alarmu w momencie załamania się lodu.

– W takich sytuacjach akcje ratunkowe są bardzo trudne. Kluczowym czynnikiem jest czas. Naszym zadaniem jest dotarcie do osoby poszkodowanej, nawiązanie z nią kontaktu, wydobycie jej z wody i jak najszybsza ewakuacja w bezpieczne miejsce. Co ważne, jeśli lód załamie się pod osobą poszkodowaną, często pęka również pod ratownikiem. Dlatego używamy odpowiedniego sprzętu, m.in. sań lodowych, lin oraz ubrań chroniących przed wodą i zimnem – dodaje Krzysztof Kobylarz.

Niezwykle istotne jest również to, aby jak najszersze grono osób wiedziało, jak nieść pomoc w takich sytuacjach. Obowiązuje bowiem podstawowa zasada: skuteczny ratownik to żywy ratownik. Niestety nie brakuje przypadków, gdy życie tracą także osoby ruszające na pomoc. Dlatego na Zalewie Zemborzyckim zorganizowano szkolenie dla członków Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz funkcjonariuszy policji. W rolę instruktorów wcielili się strażacy ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego Komendy Miejskiej PSP w Lublinie.

Duży wkład w przekazywanie wiedzy szkolonym miał również były strażak Marcin Fatla, który przez wiele lat pełnił funkcję zastępcy dowódcy grupy. Przed przejściem na emeryturę, dzięki posiadanym uprawnieniom i fachowej wiedzy, uczestniczył w szkoleniu członków grup nurkowych z całego kraju oraz organizował liczne kursy z zakresu ratownictwa wodnego w Ośrodku Szkolenia PSP w Bornem Sulinowie.

Jak podkreślają ratownicy, na udzielenie skutecznej pomocy osobom, pod którymi załamał się lód, często jest zaledwie kilka minut. Dlatego zanim na miejsce dotrą strażacy, na ratunek mogą ruszyć również członkowie WOPR lub policjanci znajdujący się w pobliżu. Podczas szkolenia zdobywali oni umiejętności radzenia sobie w sytuacjach awaryjnych, wydobywania poszkodowanych z wody, ich ewakuacji oraz samoewakuacji.

6 komentarzy

  1. Bzdury, jest globalne ocieplenie. Nikomu nie są potrzebne takie umiejętności. Proszę być konsekwentnym.

  2. Ocena: 0

    Jedynym pozytywem tej nagonki jest to ,że niema turystów na lodzie i przeszkadzajacych wędkarzom psów.

  3. Kiedy kolejna typu akcja? Chyba ze to tajne działania.

  4. Ocena: 0

    Proszę pokazać zdjęcia wyciętego lodu. Ma około 40 cm grubości. No i oczywiście fajnie by było gdyby państwo ratownicy prawidłowo oznakowali i zabezpieczyli przeręble po ćwiczeniach. Bo ktoś może wpaść.

  5. ZRÓBCIE TO BEZ KOMBINEZONÓW Z ZABEZPIECZENIEM LINĄ , WTEDY TO BEDZIE TRENING A NIE ZABAWA. GWARANTUJĘ UŚMIESZKÓW NIE BEDZIE

  6. śliwka w barszczu
    Ocena: -1

    powiedzcie to w estoni ze jest niebezpiecznie tam na baltyku miedzy wyspami wyznaczaja trasy lodowe dla tirow przy lodzie min 30cm i co wy na to!

Dodaj komentarz