04/06/2026
690 680 960

Afera w lubelskim ZUS-ie. Pracownice miesiącami podtruwały koleżankę środkiem przeczyszczającym

Policjanci z Lublina pod nadzorem prokuratora ustalają, co się działo w jednym z pomieszczeń lubelskiego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Zana. Trwa prokuratorskie śledztwo dotyczące narażenia pracującej tam kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Policja oraz prokuratura prowadzą czynności w sprawie zdarzenia, jakie miało miejsce ​w lubelskim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jedna z pracownic zgłosiła, iż współpracownice dosypują jej do napojów substancję, po której ma problemy żołądkowe i bóle głowy. Co więcej, przyniosła też do analizy wodę, w której ów środek się znajdował. Badania potwierdziły opisywaną przez kobietę sytuację.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, proceder ten miał trwać kilka miesięcy. Przez dłuższy czas kobieta nie wiedziała, co się dzieje. W końcu zaczęła podejrzewać, że może to mieć związek z pracą. Wszystko dlatego, iż objawy nie występowały w dni, kiedy miała wolne. Ustaliliśmy, że pracownica chcąc mieć pewność, zaczęła zostawiać włączony dyktafon, kiedy opuszczała pokój. Wtedy urządzenie zarejestrowało rozmowę współpracownic sugerującą, iż właśnie dosypują jej coś do wody.

– Sytuacja trwała w okresie od czerwca do sierpnia tego roku. Kobieta zorientowała się, że woda ma nietypowy smak. Obecnie policjanci prowadzą czynności w kierunku narażenia na utratę zdrowia lub życia – wyjaśniał nam podinsp. Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Lubelska prokuratura dodaje, że oprócz wody zabezpieczono też substancję, którą do niej dosypywano. Znajdowała się ona w pokoju zajmowanym przez pracownice ZUS. Ustaliliśmy, że był to środek przeczyszczający. Swoje wewnętrzne postępowanie w tej sprawie prowadzi też Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Nam udało się poznać genezę całej sprawy, o której w ZUS-ie aż huczy. Pracownicy zastrzegają sobie jednak pełną anonimowość. Jak wskazują, podtruwana kobieta była nową w pokoju. Samym powodem konfliktu miał zaś być urlop, na który zamierzała się udać. Jej współpracownice uznały, że im się on należy, a nie „nowej”.

Co więcej zanim kobieta trafiła do tego pokoju, wcześnie wystąpił tam konflikt z inną pracownicą. Ta poprosiła przełożonych o przeniesienie w inne miejsce. Ci przychylili się do prośby, dlatego po zwolnieniu miejsca, przydzielono tam „nową”, która również nie zyskała przychylności. W sprawie trwa prokuratorskie śledztwo. Pracownicom ZUS-u grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

49 komentarzy

  1. TrollBagiennyPrzydenny
    Ocena: 86

    No jak się nie ma w prscy co robić to głupie pomysły przychodzą do tych tępych łbów… wzięłyby się za robotę to i z pożytkiem dla społeczeństwa a i kłopotów biurblwy miałyby mnjej !

  2. Paweleksienazywam
    Ocena: 75

    Chore psiochy, podać dane osobowe!!! Lepiej wiedzieć jeśli taka kuciapa zacznie pracować w moim miejscu pracy.

  3. śliwka w barszczu
    Ocena: 66

    to takich czasach jeszcze sa takie idiotki na stanowiskach co licza kase innym ludziom szok
    od razu na bruk albo do wieznia

  4. TomCio specjalista
    Ocena: 61

    Wstrętne babska wyrok maksymalny i dyscyplinarne zwolnienie z pracy

  5. Baby, ach te baby… Te trucicielki powinny wylecieć dyscyplinarnie na zbity pysk!

  6. Dalej pracują?

  7. Ocena: 41

    Nąpietnowanie pelna para powinno ɓyc z danymi i zdjęciami, strach z takimi ludźmi w ogóle mieć jakiekolwiek kontakt

  8. Kobiety Kobiecie Kobietą

  9. Katamaran na asfalcie .
    Ocena: 38

    Zazdrosne zdziry.

  10. Ocena: 28

    Zwolnienia dyscyplinarne z zakazem wykonywania jakiegokolwiek zawodu bez prawa do zasiłku tak powinno to wyglądać.

Dodaj komentarz