04/06/2026
690 680 960

75 lat temu Polska straciła część Lubelszczyzny. Na tej korekcie granic nasz kraj stracił fortunę

Jednym podpisem Polska straciła setki kilometrów kwadratowych swoich ziem — w tym część dzisiejszej Lubelszczyzny. Decyzja władz ZSRR pozwoliła przejąć ogromne złoża węgla w „kolanie Bugu”, a tysiące mieszkańców zmusiła do dramatycznych przesiedleń w dzikie i zniszczone Bieszczady. Właśnie mija rocznica tej, mocno niekorzystnej dla naszego kraju zamiany oficjalnie zwanej korektą granic.

Dokładnie 75 lat temu zmienił się przebieg polskiej granicy. Sprawa ta, określana często przez historyków mianem wielkiego oszustwa, dotyczy naszego regionu, gdyż wcześniej obecna Lubelszczyzna była znacznie większa. W jej skład wchodziły bowiem jeszcze gminy: Krystynpol, Bełz, Chorobrow i Uhnów oraz tereny znajdujące się w gminach Warąża, Dołhobyczow i Tarnoszyna. Wszystkie z nich znajdują się obecnie na Ukrainie. Za wszystkim jednak stoją władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich z Józefem Stalinem na czele.

Wszystko zaczęło się od polskich geologów, którzy kilka lat po wojnie rozpoczęli badania w tzw. „kolanie Bugu”. Jest to obszar usytuowany między rzekami Bug, Sołokija oraz Huczwa, na wysokości obecnych powiatów hrubieszowskiego i tomaszowskiego. Prace przyniosły niespodziewane efekty. Odkryto tam bowiem ogromne złoża węgla kamiennego. Informacja została przekazana władzom, jednak to automatycznie sprawiło, iż o wszystkim dowiedzieli się radzieccy towarzysze.

Od tego momentu sprawy nieoczekiwanego obrotu. Moskwa postanowiła bowiem „zaopiekować się” tym naturalnym bogactwem. Wszystko, jak wiele spraw w tamtych czasach, odbyło się w tajemnicy przed społeczeństwem. Oficjalnie to strona polska wystąpiła do Rosji z propozycją wymiany terenów. Wśród argumentów, które miały „przekonać” Stalina wskazano na konieczność wybudowania zbiornika wodnego w dorzeczu górnego Sanu, który ma zapobiegać powodziom, wskazywano też, że pozwoli to na wyprostowanie granicy między krajami.

W zamian za 480 kilometrów kwadratowych obecnej Lubelszczyzny, nasz kraj otrzymał podobnej wielkości obszar w Bieszczadach. Są to tereny od Smolnika po Solinę z Ustrzykami Dolnymi oraz wsie: Czarna, Lutowiska, Krościenko, Bandrów, Bystre i Liskowate. Strona radziecka podkreślała, że to Polska skorzysta na tej wymianie, gdyż otrzyma tereny gazo i roponośne oraz bogate w drewno. Sowieci jednak wcześniej wycięli lasy w pień a rzekome bogactwa naturalne były już bardzo mocno wyeksploatowane.

Jak czytamy w kronikach, na przełomie stycznia i lutego 1951 r., kiedy to odpowiednie decyzje zostały już podjęte, osoby mieszkające na obszarze, jaki miał trafić do Polski zostały poinformowane, że zostaną przesiedleni na wschód Związku Radzieckiego. Łącznie było to kilkadziesiąt miejscowości. Zanim jednak to się stało, musieli ruszyć do pracy. „Od świtu do nocy mężczyźni i kobiety pracowali siekierami, toporami, dwuosobowymi piłami ręcznymi. Zewsząd niósł się odgłos rąbanych drzew. W krótkim czasie lasy bardzo się przerzedziły” – wspominają mieszkańcy.

Umowa podpisana została 14 lutego 1951 r. w Moskwie zaś przebieg granicy zmieniono 26 listopada 1951 r. O tym, że wszystko od początku miało jeden cel wyraźnie wskazuje fakt, iż od razu po zamianie terenów Sowieci ruszyli z zagospodarowaniem „Kolana Bugu”. Jedna za drugą zaczęły tam powstawać kopalnie. Z historycznych danych wynika, iż wydobywano w nich ok. 15 milionów ton węgla rocznie. Była to połowa ówczesnej polskiej produkcji, gdyż w tamtych czasach polskie kopalnie wydobywały ok. około 30 mln ton węgla kamiennego.

W najgorszej sytuacji znaleźli się przesiedleńcy, którzy trafili w Bieszczady. W większości budynki, w których mieli zamieszkać, okazały się ruiną. Dodatkowo na kamienistej, mało urodzajnej glebie oraz w ostrym górskim klimacie prawie nic nie chciało rosnąć. Obszar ten był też prawie całkowicie pozbawiony dróg. Dlatego też przez lata dosłownie walczyli oni o przetrwanie.

Dopiero w połowie lat 50. partyjne władze w Warszawie podjęły decyzję, aby Bieszczady „ucywilizować”. Ściągnięto tysiące żołnierzy oraz więźniów i zaczęto od budowy dróg. W kolejnych latach powstały mała i duża pętla bieszczadzka, powstało też Jezioro Solińskie będące „sztandarową inwestycją PRL-u”. Wszystko to miało pomóc w rozwoju gospodarki. Plany te nie do końca się udały, jednak z biegiem lat w Bieszczadach zaczęła się rozwijać turystyka.

Jeżeli zaś chodzi o odebrane Lubelszczyźnie tereny, tam od razu zaczęły wyrastać jedna za drugą kopalnie węgla. Jak wynika ze źródeł historycznych, w 1936 roku w całej Polsce wydobywano łącznie około 30 mln ton węgla kamiennego. Tymczasem w kopalniach jakie powstały w „kolanie Bugu” Sowieci wydobywali aż 15 mln ton. Szacuje się, że Polska straciła na tej zamianie ok. 1,8 mld dzisiejszych dolarów.

22 komentarze

  1. Wtedy stracilismy duzy potencjal dzieki komunistom, dzisiaj historia podobna, mamy węgiel ale dzieki komunistom z zachodu tez nie mamy co z nim zrobic.

  2. Wówczas straciła, z dzisiejszego punktu widzenia nie ma to większego znaczenia, bo na wydobycie węgla jest ban. Nawet bez tamtych zasobów, pod Lubelszczyzną jest węgla na co najmniej 50 lat wydobycia, ale co z tego, jak współczesny „niebieski” okupant zabrania go wydobywać. Na jedno wychodzi, ponad naszymi głowami dogadują się w tej sprawie, czy wówczas, czy obecnie.

    • Ocena: -4

      To zapraszamy do Rosji, tam na pewno nie zabronią nam wydobywać węgla jacyś okupanci <3

      • To jest odpowiedź zaproponowana przez Twojego oficera prowadzącego? Standartowa odpowiedź fajnopolaka: Albo UE, albo Rosja, nie ma nic innego. Klapki na oczach i uszach, czy za mała wyobraźnia? Szanowny Pan nie zauważył, że są na świecie kraje, które nie należą ani do ZBiRu, ani UE, tylko są samodzielne? To chyba wykracza poza wyobraźnię przeciętnego fajnopolaka, bo za każdym razem słyszę to samo, albo UE, albo Rosja… Gdzie Wy się lęgniecie, jak wy żyjecie znając dwie ulice na krzyż we własnym mieście…

  3. Czysty przypadek
    Ocena: 15

    Ruscy tacy są od Finlandii też ukradli kawał ziemi i to ukradli a nie zamienili. Rok 1940 po wojnie zimowej i potem jakoś w latach 1944 i 47. Kiedyś Finlandia miała dostęp do morza Barentsa a po zmianach nie ma. Z Chinami też walczyli zbrojenie o jakieś tam jeziora. ZSRR miał ponad 22 miliony kilometrów kwadratowych ziemi i wciąż mało, mało, mało.

  4. 1. Mało kto, ale we wsi Kosmów, czyli blisko granicy blisko granicy z zsrr, w latach pięćdziesiątych zaczęto budowę kopalni węgla. Wykopano szyb, powstały budynki dyrekcji kopalni i zaczęto zatrudniać ludzi. Niestety radość nie trwała zbyt długo, bo x Warszawy przykład rozkaz, żeby żeby zakończyć ten projekt. Prawdopodobnie ruskie wydobywali węgiel pod naszym terytorium.
    2. Planowana była druga „korekta granic”, która na szczęście nie doszła do skutku z powodu śmierci Stalina. Sowieci zażądali terenów aż do Werbkowic. Można się domyślać, że tam nadal jest węgiel.

  5. Ocena: 5

    Dodałbym jeszcze do opisu terenów utraconych zachodnią część Sokala ze stacją kolejową. Waręż (a nie Waręża) widoczny jest dobrze z polskiej strony (jakieś 2km od granicy). Tarnoszyn spalony przez UPA w marcu 1944 (zginęło ok. 80 Polaków) pozostał w Polsce.

  6. Ocena: 4

    Poczekajcie na korektę granic na zachodzie. Skoro nie da się całkowicie zablokować gazoportu (naciski Amerykanów), to można go przejąć. Razem z całym Świnoujściem na ten przykład, w sezonie i tak tam więcej Niemców niż Polaków.

  7. Ocena: 4

    rosja to najwieksze zlo na swiecie

  8. Korektę granic to zrobili już w 1939. Te wszystkie terereny i tak były wcześniej nasze.

    • Ocena: 0

      Za kawałek Upainy i białoruskie bagna dostaliśmy cały Śląsk i kilkaset kilometrów wybrzeża. Ja tam się cieszę z tej zamiany.

  9. Ocena: 1

    Gmina Waręż, nie Warąża.

  10. Osoba komentująca J
    Ocena: 0

    Mój dziadek przesiedlił się na te tereny,ziemie tam były tam niesamowicie żyzne.I to tak,że gdy pomimo ostrzeżeń tubylców dał nieco obornika pod ziemniaki,to te się wybuliły.No ale eldorado nie trwało długo i po 2,5 roku musiał wrócić do starej bidy.

    • Moja rodzina mieszkała na tamtych terenach od wielu lat. Część po zachodniej stronie Bugu, a część po wschodniej. Ci, którzy mieszkali po wschodniej stronie, opowiadali, że tam była tak żyzna ziemia, że nawozili ją tylko raz na 7 lat.

Dodaj komentarz