67-latka zatrzymana za przywłaszczenie pieniędzy ze znalezionego portfela
12:20 04-03-2026 | Autor: redakcja
Funkcjonariusze zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu w bialskiej komendzie ustalili okoliczności zdarzenia, do którego doszło pod koniec lutego na terenie Białej Podlaskiej. Z ich ustaleń wynika, że 67-letnia mieszkanka sąsiedniego powiatu znalazła na parkingu portfel należący do innego mieszkańca.
Jak ustalili policjanci, pokrzywdzony zgubił portfel w chwili wsiadania do samochodu, tuż po wypłacie pieniędzy z bankomatu. W portfelu znajdowały się dokumenty oraz gotówka w wysokości około 6 tysięcy złotych. Kobieta, która znalazła zgubę, wrzuciła portfel z dokumentami do napotkanej po drodze skrzynki pocztowej. W środku nie było jednak wypłaconych wcześniej pieniędzy.
Policjanci prowadzący czynności w tej sprawie ustalili osobę podejrzewaną o przywłaszczenie gotówki i zatrzymali 67-latkę. W miejscu jej zamieszkania funkcjonariusze zabezpieczyli również pieniądze. Kobieta uzupełniła brakującą kwotę, tłumacząc, że wcześniej „pożyczyła” ją na bieżące wydatki. Mundurowym wyjaśniała także, że zamierzała przekazać pieniądze na Policję.
Kobieta usłyszała już zarzut przywłaszczenia cudzej rzeczy. O jej dalszym losie zdecyduje sąd. Zgodnie z obowiązującymi przepisami za to przestępstwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności, natomiast w przypadku czynu mniejszej wagi kara do roku pozbawienia wolności.
Policja przypomina, że każdy znaleziony przedmiot ma swojego właściciela. Osoba, która znajdzie cudzą rzecz, powinna dołożyć wszelkich starań, aby wróciła ona do właściciela. Jeśli nie jest to możliwe, należy przekazać ją do biura rzeczy znalezionych lub na Policję.
Czyli znów nie taka chytra. Mogła przechytrzyć monitoring, zmienić fryzurę, kolor włosów i ucharakteryzować facjatę. Karwasz twarz grzmi znajomo?
Jakby oddała skórę powinna dostać 10% znaleźnego, czyli też niezła sumka. A tak to ma babina trochę problemów.
Podatek się należy od znaleźnego 10%
Niestety u nas nadal pokutuje przekonanie, że jak coś leż na ziemi – to można wziąć, bo znalezione.
Przepisy mówią, że trzeba oddać, ale wydaje mi się, że lepiej to ominąć i nie robić sobie kłopotu.
Ja przypominam policji, że na zwrot rzeczy znalezionej jest 2 tygodnie. Jeśli zdarzenie miało miejsce pod koniec lutego to nie minął termin ustawowy i zarzuty możecie sobie stawiać.
Wot staruszka! Zapragnęła się obłowić🤣🤣🤣🤣🤣
Głupia baba . Nie trzeba było się przyznawać . Nigdy nie należy się w takim przypadku przyznawać . Znalazłam owszem ale wyrzuciłam do skrzynki , niczego nie wyjmowałam . Wiadomo co za element pracuje na Poczcie Polskiej . Tym ludziom nie można ufać. Drugi błąd to gotówki nie należało trzymać w domu . Gotówkę należało włożyć do słoika i zakopać . Sprawa ucichnie to dopiero wtedy odkopać i wydać . Główka pracuje co ?
no to od razu bezpieczniej…
szkoda, że tak dobrze policja nie pilnuje ulic i deweloperów, na proces z kimś kto Ciebie oszukał jest 3 latnia kolejka…
a to po prostu znęcanie sie nad jakąś babcią, brawo policja!
Dobrze jest czasem przeczytać, że ktoś jednak coś kojarzy z otaczającej go rzeczywistości.
Policja dzielnie wykazuje się w walce z przestępczością biednych: starych babć, osiedlowych nygusów, meneli bez stałego miejsca zamieszkania. Właśnie takich, których szczyt złodziejskich możliwości to 6 tys. zł.
Ale jak dochodzi do wyłudzeń na kwoty 600 tys. albo 6 mln zł, w których ludzie tracą całe oszczędności albo dorobek swojego życia, to policja jest „bezradna” i leci umorzonko z powodu niewykrycia sprawcy albo mówią, że z tym to trzeba do sądu, bo oni „nic nie mogą”.
Pały tłumaczą się wtedy głupio („głupio” dodaję trochę niepotrzebnie, bo oni inaczej nie potrafią), że przestępczość biednych jest łatwa do wykrycia, a bogatych – dużo trudniejsza. Tylko jakoś w Chinach nie stanowi problemu posadzić na ławie oskarżonych za milionowe malwersacje np. dewelopera albo finansistę, posłać go na stryczek i skonfiskować cały jego majątek.
Wbrew temu co się powszechnie sądzi, Chińczycy wcale nie postrzegają swojego kraju jako „zamordystyczny”, bo prawo jest co prawda surowe, ale SPRAWIEDLIWE i kasą nic tam nie załatwisz. I zanim w komentarzu jakiś ćwierćinteligent napisze coś o „komunistycznej dyktaturze”, to przypominam, że w Singapurze są podobne porządki.
W Polsce pies po prostu wie, kto jest jego panem i komu służy.
jakby nie byla biedna to by nie wziela emerytka albo gorzej rncistka
Chytra baba z Radom… a nie, czekaj Białej Podlaskiej.
Nie taka chytra. Mogła próbować przechytrzyć i zeznać, że portfel z pieniędzmi wrzuciła do skrzynki, zawartość „uszczuplił” ktoś z pracowników poczty.
Wg. Artykułu najpierw twierdziła, że pożyczyła. Później twierdziła, że chciała oddać. Nie spodziewała się, że osiedlowe kamery namierzą jej facjatę. Dalej uważam, że chytra. Tylko u tej z Radomia 3Cytryny były tańsze.