15 kg mniej i to jeszcze nie koniec!
13:55 24-10-2022 | Autor: redakcja
Tak też było w przypadku pana Macieja – bohatera naszej metamorfozy.
Co skłoniło Pana do podjęcia kuracji?
Chęć zmiany tkwiła we mnie już od bardzo dawna. Przez ostatnie dwa, trzy lata obserwowałem, jak moja sylwetka zmienia się na gorsze. Kiedyś byłem sportowcem-amatorem, z czasem jednak zacząłem prowadzić się coraz gorzej, zmieniając się w stereotypowego kanapowca. Co gorsze, zmieniła się nie tylko sylwetka – miałem coraz gorszą kondycję, problemy zaczęło mi sprawiać nawet schylenie się, żeby zawiązać sznurówki czy samodzielnie się wykąpać… Najgorszy etap zaczął się dla mnie w listopadzie ubiegłego roku. Od tego momentu do początku kuracji przytyłem 15kg! Co zabawne, szalę goryczy przelała waga… łazienkowa! Ta, którą posiadam, ma górny limit 150kg, gdy więc zobaczyłem, że niebezpiecznie się do niego zbliżam, powiedziałem – dosyć!
Czy trudno było zacząć? Jak wyglądał początek diety?
Nie będę ukrywał – początki nie były łatwe. Głównie jednak dlatego, że ciężko było mi przezwyciężyć dotychczasowe złe nawyki żywieniowe. Przez pół roku poprzedzające kurację, standardem było dla mnie zamawianie jedzenia z dowozem (pracowałem wtedy głównie z domu). Schemat wyglądał często tak – do południa jakieś przekąski, potem obiad (albo i dwa) z niedalekiego baru mlecznego, na kolację burger czy pizza. Początek diety wymagał ode mnie przede wszystkim zmiany trybu życia i wprowadzenia do niego dużej dawki dyscypliny.
Na szczęście jednak, miałem wsparcie profesjonalistów. Jeszcze zanim rozpoczęliśmy współpracę, Pani dietetyk powiedziała – „Jeśli czegoś będzie panu brakować, proszę mówić od razu. Czy będzie to chęć na czegoś słodkiego czy „fast-food”– jakoś na to zaradzimy”. I rzeczywiście – w mojej diecie były desery, ciasteczka, burgery czy pizza; oczywiście w wersji „odchudzonej” i „fit”, wszystko jednak było tak skomponowane, że mogłem chudnąć i cieszyć się smakiem potraw, nie miałem zatem większych pokus, aby wrócić na Ciemną Stronę odżywiania.
Jaką wartość wyniosłeś z treningów?
Najważniejsze dla mnie, co podkreślałem od początku, to na nowo polubić aktywność fizyczną – i to się stało. Dzięki treningom mam więcej energii, motywacji, po prostu chce mi się „robić rzeczy”. Wcześniej dzień wolny spędziłbym w łóżku, albo przed komputerem; teraz może być to np. kilkugodzinny spacer z moją dziewczyną (i naszymi psami) wzdłuż rzeki czy po parku, rowerowa wycieczka czy wypad nad jezioro.
Same treningi przełożyły się także na inne aspekty życia – czuję się pewniej, wiedząc, że jestem znacznie silniejszy niż przedtem. Mam większą dyscyplinę i myślę jaśniej. Wiem też, że chcę dalej kontynuować swoją przemianę i w niedługiej perspektywie czasu planuję wrócić do sportu (choć raczej amatorsko), choć nie zdecydowałem jeszcze, do jakiego 🙂
Czy trudno było zacząć pracę na siłowni?
Było to na pewno łatwiejsze, niż rozpoczęcie diety. Moim głównym problemem było to, że chciałem „za dużo” i „za szybko”. Na szczęście trenerzy umiejętnie stopowali mnie, żebym nie zrobił sobie krzywdy 🙂 Ta pokora to też bardzo cenna lekcja – pozwoliła mi na głębsze wsłuchanie się w potrzeby i sygnały, jakie wysyłało mi moje ciało.
Gdy jednak udało mi się osiągnąć ten etap, było o wiele łatwiej – progres przychodził w zasadzie z tygodnia na tydzień, i to pomimo deficytu kalorycznego. Trening stał się moją odskocznią od natłoku codziennych obowiązków i nie mogłem się doczekać każdej kolejnej sesji.
Jak czuje się Pan w mniejszym rozmiarze?
Mówiąc krótko – fantastycznie. A nieco bardziej rozwijając temat – świadomość, że zrzuciłem z siebie dużą część niepotrzebnego balastu jest wspaniała. Ponadto, choć to strasznie próżne, cieszę się ze wszystkich komplementów, które otrzymałem w ostatnim czasie. Czuję się nie tylko zdrowszy i sprawniejszy, ale też o wiele bardziej pewny siebie. Moja samoocena skoczyła w górę, a razem z nią poprawiły się inne aspekty życia.
Co powiedziałby Pan osobie, która zastanawia się, czy przyjść na wizytę i podjąć wyzwanie?
Powiedziałbym, że nie ma nawet nad czym się zastanawiać. Wbrew coraz modniejszym trendom „akceptacji” otyłości, trzeba pamiętać, że tak naprawdę jest to choroba śmiertelna! Wiem, że dla niektórych to kontrowersyjna opinia, ale sądzę, że mam do niej prawo.
Dodatkowe kilogramy to nie tylko problem z kupowaniem ubrań. To przede wszystkim – niższa wydolność, obniżona samoocena, zwiększone ryzyko chorób np. układu krążenia czy ruchu. Zalet nadwagi i otyłości jak do tej pory nie stwierdzono. Lista zagrożeń mogłaby spokojnie zapełnić następną stronę.
Jednak nawet dla osób, które nie są otyłe, wizyta u dietetyka powinna być nie tylko czymś normalnym, ale wręcz zalecanym. Biorąc pod uwagę niską jakość wiedzy w tym obszarze w społeczeństwie i multum „mitów dietetycznych” wygłaszanych jak prawdy objawione, każdemu taka wizyta przydałaby się raz na jakiś czas.
Czy jest coś, co chciałby Pan poradzić osobom, które chcą się odchudzać ?
Po pierwsze – zacznij teraz. Nie jutro, nie w przyszłym miesiącu, nie po Nowym Roku. Pij więcej wody, jedz więcej warzyw i ogranicz cukier.
Po drugie – znajdź kogoś, kto Ci pomoże. Z dietetykiem będzie Ci łatwiej, masz mniejsze szanse zniechęcić się po tygodniu. Będziesz mieć fachowe wsparcie i wiedzę na wyciągnięcie ręki. Ci ludzie pomogli już setkom osób przed Tobą – i nie będą Cię oceniać.
Po trzecie – nie poddawaj się. Czasem może być ciężko – zwłaszcza, gdy problemy z odżywianiem są jedynie efektem innych, siedzących znacznie głębiej. Ale pamiętaj – robisz to dla siebie, dla swojego zdrowia, tak fizycznego, jak i psychicznego. Robisz to też dla swoich bliskich – aby jak najdłużej cieszyć się spędzonymi razem chwilami. Znajdź motywację i trzymaj się planu, a efekty Cię zaskoczą.
Jeśli pragniesz zawalczyć o lepszą wersję siebie, zapraszamy do gabinetu Projekt Zdrowie Lublin oraz do trenerów Bizone Team, gdzie doświadczeni dietetyk oraz trenerzy pomogą Ci osiągnąć wymarzone efekty. Oferujemy także możliwość skorzystania z bezpłatnej konsultacji + treningu, na której dokonasz analizy składu ciała, zrobisz pierwsze kroki na siłowni, a nasi specjaliści zaproponują odpowiednio dopasowaną kurację.
Pamiętaj, cel to marzenie z datą realizacji!
PROJEKT ZDROWIE LUBLIN CZUBY
POLSKIE CENTRA DIETETYCZNE
Ametystowa 16, 20-576 Lublin
Tel. 512 575 156
e-mail: [email protected]
https://lublin.projektzdrowie.info/![]()

Dietetyk Natalia Kaniewska
BIZONE TEAM
Marcin Gęca i Marcin Leszczyński
Tel. 796 606 903
e-mail: [email protected]

Trener Personalny Marcin Gęca
|
|
|



Komentarze wyłączone