103,5 godziny ciągłej pracy lekarza w jednym z lubelskich szpitali. Nieprawidłowości wykryli kontrolerzy NIK
19:29 23-02-2025 | Autor: redakcja
Najwyższa Izba Kontroli zbadała funkcjonowanie 16 szpitali wojewódzkich w całym kraju. Pod lupę wzięto placówki z: Branic, Częstochowy, Elbląga, Jeleniej Góry, Kielc, Krakowa, Konina, Lublina, Międzyrzecza, Rzeszowa, Starogardu Gdańskiego, Szczecina, Suwałk, Warszawy, Włocławka i Zgierza. Kontroli poddany został okres między 2021 a 2023 rokiem.
Z raportu wynika, iż w każdym ze skontrolowanych szpitali wystąpiły nieprawidłowości związane z udzielaniem świadczeń i gospodarką finansową. Najpoważniejsze dotyczyły nieudzielania pacjentom informacji, unikania wyboru kadry zarządzającej w konkursach, niewystarczającego poziomu zatrudnienia personelu lekarskiego i pielęgniarskiego oraz zbyt długich jego dyżurów.
Wśród zastrzeżeń inspektorów, określonych jako główne bariery i zagrożenia w funkcjonowaniu szpitali wojewódzkich wymieniono m.in.: brak klarownego podziału kompetencji pomiędzy szpitalami wojewódzkimi a powiatowymi oraz innymi uczestnikami systemu ochrony zdrowia czy też rozproszenie zadań kreatora systemu ochrony zdrowia.
Wskazano też na zbyt niską wycenę świadczeń zdrowotnych m.in. w zakresach takich jak geriatria, choroby wewnętrzne, rehabilitacja, psychiatria, opieka długoterminowa i położnictwo; odroczone w czasie nawet do 9 miesięcy rozliczanie przez NFZ świadczeń nielimitowanych oraz nadwykonań; niepewność w zakresie planowania wieloletniego ze względu na krótkoterminowe umowy z NFZ; brak środków finansowych na konieczne inwestycje w infrastrukturę techniczną, aparaturę medyczną, informatyzację oraz rozwój nowych technik diagnostycznych, a także rosnące koszty eksploatacji istniejących zasobów.
Uwagi dotyczyły też zasobów kadrowych, w szczególności chodzi o narastającą presję płacową pracowników medycznych, szczególnie lekarzy o deficytowych specjalizacjach, a także pielęgniarek, która wynika z niedoborów na rynku pracy. Problemem jest luka pokoleniowa, czyli zbyt mała liczba osób wkraczających do zawodu w stosunku do liczby osób osiągających wiek emerytalny i przechodzących na emeryturę.
NIK wskazuje, iż szpitale nie wywiązywały się również z obowiązku udostępniania pacjentom informacji dotyczących m.in. godzin udzielania świadczeń, możliwości i sposobie zapisania się na listę oczekujących na udzielenie świadczenia, trybu składania skarg i wniosków czy informacji na temat udogodnień dla osób niepełnosprawnych. Pomimo tych nieprawidłowości, pacjentom zapewniono jednak przejrzyste, oparte na kryteriach medycznych zasady kolejności dostępu do świadczeń medycznych.
Kontrola weryfikacji norm czasu pracy i obsady dyżurów przez personel lekarski wykazała, że w dwóch szpitalach wojewódzkich wystąpiło ryzyko dla zdrowia zarówno pacjentów, jak i samych lekarzy. Udokumentowano bowiem pełnienie przez lekarzy zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych kilkudniowych, nieprzerwanych dyżurów, co nie zapewniało im właściwego odpoczynku, a co za tym idzie stwarzało ryzyko popełnienia przez nich błędu lub bezpośrednio mogło zagrażać ich zdrowiu.
Kontrolerzy wskazali tu na Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. Św. Jana z Dukli w Lublinie, gdzie nie zapewniono należytego poziomu bezpieczeństwa zarówno dla pacjentów, jak i dla lekarzy, poprzez dopuszczenie do pełnienia nieprzerwanie dyżurów i udzielania świadczeń zdrowotnych przez personel lekarski. W kontrolowanym okresie sytuacje takie stwierdzono 12 razy na Oddziale Chirurgii Plastycznej. Lekarz świadczył nieprzerwanie pracę od 51,5 do 103,5 godzin.
Najwyższa Izba Kontroli w celu poprawy funkcjonowania systemu ochrony zdrowia oraz zwiększenie bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów, skierowała do Ministra Zdrowia kilka wniosków. Chodzi o podjęcie prac mających na celu zapewnienie koordynacji i optymalizacji wykorzystania bazy materialnej i kadrowej systemu opieki zdrowotnej; dokonanie przeglądu i oceny obowiązujących procedur wyboru kadry zarządzającej w samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej jak też podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do określenia w przepisach ustawy o działalności leczniczej maksymalnego dopuszczalnego nieprzerwanego czasu pracy personelu lekarskiego.
Już widzę jak tyle pracował. Chyba na papierze, bo w rzeczywistości pewnie kimał zamknięty w pokoju dyżurnym. Zawsze im mało
Jedyną nieprawidłowością, to jest to, że za te godziny, to zarobił spokojnie 15 000 zł.
Może i części przespał to mało istotne dyżury są różne …. Ale jak szpital nie miał kim obsadzić dyżuru to takie rzeczy będą mieć miejsce…. Dlatego też szpitale nie chcą lekarzy na umowę o pracę, tylko kontrakt … Nie obowiązują żadne zasady…. Zapytajcie jakie są opóźnienia w płatności za fakturę …. Od przynajmniej 8 lat żonie szpital płaci z minimum 3 miesięcznym opóźnieniem a podatek i składki trzeba odprowadzić
Niech żona zmieni pracę. Szukają na różne stanowiska, płacą bez opóźnień. Praca lekka i przyjemna (8-12 godzin). Ogłoszeń bez liku (biedra, lidl, dino etc. etc.).
A ty się idz leczyc do kasjera bos za glupi by zrozumieć pracę lekarza
A o którym lekarzu mowa? o tym co pacjenta „z galaretą zamiast płuc” podłączył do respiratora, czy o tym co cukrzyka wysłał na „covidowy” a może o tym co zalecał i podawał 3 dawkę cudownego dwudawkowego eliksiru…a może o tym, co uważa że kilka warstw włókniny chroni przed wirusami? Hmm.. może chodzi Ci o tych lekarzy którzy mojego Ojca z wewnętrznym krwotokiem dwa razy testowali na najpopularniejszy wirus i nie chcieli przyjąć do pustawego szpitala?
Doprecyzujesz???????
niech zatrudni się w biedronce tam płacą na czas, a mój brat swoim pracownikom na budowie to nawet w przód zaliczki daje i wszystko to legalnie na umowę o pracę – więc nie wiem o co tyle szumu.
lekarze powinni być podzieleni i się zdecydować – albo pracują w NFZ albo prywata, a nie tu i tu – tak samo pacjenci albo się leczysz prywatnie 100% albo tylko na fundusz!!
Ty się zastanów co piszesz. Po pierwsze tu chodzi o formę zatrudnienia, czyli erat/kontrakt oraz o to że nie pojmujesz jak duze są braki kadrowe w służbie zdrowia! Nie korzystaj z uslug lekarzy wogole, ktos szybciej doczeka swojej kolejki! Niech Cię leczy brat budowlaniec
Gdyby nie upadł pomysł, że lekarz może pracować albo dla placówki Państwowej albo prywatnie, kolejek mogło by nie być. Oczywiście, ten który miał pracować prywatnie, miał się dokształcać na własny koszt – ogromnie się to swego czasu nie spodobało lekarzom – czemu? Cóż. w tamtym czasie lekarz bez praktyki w szpitalu zasadniczo miał problem z ilością pacjentów w prywatnej praktyce. Zaradzono temu – mamy kontrakty z NFZ … Kolejki powoduje też ilość i sposób dopuszczania absolwentów studiów medycznych do konkretnych specjalizacji.
Zasadniczo najlepiej dla specjalisty jest pracować w szpitalu i prowadząc prywatną działalność dla kilku prywatnych podmiotów jednocześnie.
Samo zaś powoływanie się na odpływ lekarzy za granicę jest bzdurą bo wymagania przy nostryfikacji dyplomu, koszty ubezpieczenia od błędów, różnica w odpowiedzialności zawodowej jest powalająca
Pazerne na pieniądze towarzystwo w białych kitlach.
Nieprzerwany dyżur? Zapytajcie personelu pomocniczego czy przypadkiem co najmniej 1/3 z tego nie przespał.
Dla osób, które nie mają świadomości to może jeszcze napiszę, że towarzystwo ma dyżury domowe, za które ma płacone i to tyle, że złapalibyście się za głowę.
4 dni non- stop? To możliwe. W tym czasie jeszcze przyjmował w prywatnym gabinecie w drugim końcu miasta albo i w Białej Podlaskiej.
Nie rozumiem jednej rzeczy w tym państwie/ instytucji! Lekarzowi wszystko wolno i opiera się wyłącznie na pieniądzach, narzekanie że długo pracują ale tak naprawdę przychodzą po pracy 24g do prywatnego gabinetu ,co trzy minuty biorą 300zl i nie narzekają że są przepracowani jak pracują po dyżurze 5godz, bo pieniądze leczą, a nie oni… Gdzie sprawiedliwość?muszą pisać raporty do systemu NFZ głupoty aby się wszystko zgadzało.. rozumiem że mają duża odpowiedzialność ale ile by chcieli zarabiać milion? A moze dwa..? i tak będzie mało .. pozdr
Z czego większość przespał.
Za spanie zapłacili na pewno z NFZ. Na Izbie nocnej w lubartowie za każdym razem jak byłem trzeba było czekać na lekarza bo jak to pielęgniarka mówiła -pani doktor jest po dyżurze i musi się wyspać po godzinie raczyła du.. Ruszyć jak uzbierało się z 3 pacjentów
NFZ po prostu mu za spanie płacił, i to z naszych składek. Normalnie złota robota. Mafia w białych kitlach. Jak tu ma w tym państwie być dobrze skoro do takich rzeczy dochodzi.
Służba zdrowia w naszym kraju to jedna wielka żenada. Nie dość że tyle kasy zarabiają jak widać za spanie na dyżurach i przekrętach to jeszcze dodatkowo wyrywają od ludzi ciężkie pieniądze lecząc ich „prywatnie” w publicznych placówkach, na publicznym sprzęcie i publicznymi środkami. Najczęściej łaskę robią że się człowiekiem w potrzebie zajmą i to też zwykle traktują go jak śmiecia. Banda nierobów bardzo często pozbawionych ludzkich uczuć.
O kurcze, to pewnie ze 100 tys zarobił
Stawka za godzinę 400zl godzina. Ładny zarobek
No nie, nie tyle. Mniej ale i tak sporo. Nocka, weekend to inne stawki.
Jak już zostało napisane – trudno uwierzyć w pracę w takim wymiarze czasu. Jeżeli zaś jest w tym odrobina prawdy to polecam odpowiednim służbom zapoznać się z bilingami. Zamiast wyłapywać krzaczki posadzone przez amatorów na działkach złapiecie bez wysiłku dostawcę amfy który dzielnego lekarza obsługiwał. Ale raczej jednak sprawdzi się wersja o spaniu w szpitalu (zaoszczędził na dojazdach – może jest z innego miasta) lubo pracy w swojej przychodni podczas pełnienia dyżuru. Sam pracuję 6 dni w tygodniu bez urlopów w trochę większym zakresie czasowym niż dopuszczalny, do tego bez urlopów a inspekcja pracy niczego nie potrafi znaleźć. Wystarczyłoby odwiedzić nas w sobotę – ale po co jak wystarczy papierki poprzeglądać i znajduje się takie historie jak ta opisana w artykule. Będą premie ?