Żniwowanie w Muzeum Wsi Lubelskiej. Można było wziąć udział w żniwnej tradycji (zdjęcia)
17:35 20-07-2025 | Autor: redakcja
Niedzielne wydarzenie przeniosło uczestników w czasy, gdy sierp, kosa i cep były podstawowymi narzędziami rolnika, a żniwa najcięższym, ale i najważniejszym okresem w wiejskim kalendarzu. Można było podziwiać, jak doświadczone ręce ciągnęły ostrza sierpów i kos przez dojrzałe żyto, a snopki układano na polu tak, jak robili to nasi przodkowie.
Nie był to jednak zwykły pokaz – to była sentymentalna podróż w czasie. Obserwując pracę żniwiarzy, wielu gości wracało myślami do opowieści dziadków i pradziadków, dla których żniwa były nie tylko obowiązkiem, ale także czasem wspólnoty i współpracy.
– Takie żniwa znałam tylko z opowieści babci. Zawsze mnie to fascynowało, bo ludzie wtedy byli bardziej razem. Dziś tego brakuje – mówiła 20-letnia Ewelina, jedna z uczestniczek wydarzenia. – Mam szczęście, że moi pradziadkowie żyją i dzielą się wspomnieniami. To dla mnie bardzo cenne.
Pokaz miał nie tylko wymiar sentymentalny, ale również edukacyjny. Najmłodsi mogli własnoręcznie spróbować wiązania snopków, młócenia cepem i podbierania zboża. Zwiedzanie zabytkowego wiatraka uzupełniło wiedzę o dawnych technikach pracy na roli. Dla wielu dzieci była to pierwsza okazja, by zobaczyć, jak wyglądała codzienność ich przodków.
Organizatorzy zadbali również o atmosferę – po pracy na polu można było odpocząć wśród snopków zboża, racząc się jeszcze ciepłym podpłomykiem i świeżą maślanką, przyniesionymi prosto z gospodarstwa.
– W dzieciństwie całe wakacje spędzałam u dziadków. Pomagałam w sadzie i przy żniwach. Najbardziej pamiętam smak chleba z masłem i mleka, które babcia przynosiła nam na pole. Tego nie da się zapomnieć – wspominała Teresa Pluta, która na wydarzenie przyjechała z wnukami.
Widok suszących się snopków, odgłosy pracy i gwar rozmów sprawiły, że choć na chwilę ożyła wiejska codzienność sprzed dziesięcioleci. Muzeum Wsi Lubelskiej po raz kolejny udowodniło, że historia to nie tylko daty i wydarzenia, ale również smaki, zapachy i emocje, które warto pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom.
Galeria zdjęć
Ciekawe czy zabrali na pole gotowane jajka do jedzenia
Ale problem masz!
Udział w żniwnej tradycji biorą aktywnie potomkowie okolicznych małorolnych przesiedlonych do Lublina. Fabryki, w których pracowali, już padły, ale oni niestety nie wrócili na wieś, zalewają się w trupa co weekend, jak po ostrych żniwach.
W niedzielę bezboznicy z komunistycznego Lublina za pokazowe koszenie się wzięli ??? Apage satanas! Niech na was spadną wszelkie plagi!
bałwan katololicki się odezwał