Zjechał audi z drogi i dachował. Młody mężczyzna nie żyje
08:14 03-04-2018 | Autor: redakcja
Do wypadku doszło w poniedziałek po godzinie 23 w miejscowości Klonowica Mała w powiecie bialskim, na trasie pomiędzy Janowem Podlaskim a Ossówką. Z wstępnych ustaleń wynika, że 28-latek kierujący pojazdem osobowym marki Audi, na prostym odcinku drogi stracił panowanie na autem, które następnie zjechało od rowu i dachowało.
Na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego, straż pożarna oraz policja. Strażacy musieli użyć sprzętu hydraulicznego, aby wydobyć poszkodowanego z wraku pojazdu. Niestety w wyniku odniesionych obrażeń młody mężczyzna zmarł.
Przez kilka godzin droga w rejonie wypadku była zablokowana. Policjanci pod nadzorem prokuratora ustalają dokładne okoliczności zdarzenia.
2018-04-03 07:55:01
(fot. Policja Biała Podlaska, wideo YouTube Biala24)

Ciach bajera
Ehhh, Ci kierowcy Audi….
Na prostym.odcinku drogi stracic panowanie? Czyzby chlopie przecenilo swe umiejetnosci?
Bo stracić panowanie na łuku, to normalna rzecz.
a wziales pod uwage np nawierzchnie? moze to bylo przyczyna, może przysnal… mozna gdybyc bez konca… cos bylo przyczyna…co w tym dziwnego?
Samochody też się czasem potrafią zepsuć w najmniej oczekiwanym momencie.
Zgadza się. Strzelam, ale w 2017 roku 0,03% wypadków była spowodowana awarią/usterką pojazdu.
Ale to nic – nie martw się. Wszyscy zrozumieli co chcesz powiedzieć. Jak nie da się zwalić winy no coś kogoś innego: na rowerzystę, zakręt, głupie przepisy, czy śliską drogę w zimie… to ostatnią deską ratunku do ratowania dobrego imienia wiejskiego rajdowca pozostaje: awaria pojazdu, zasłabnięcie kierowcy.
Nooo, po świętach miał prawo być zasłabnięty
Pechowym kierowcom: samochody się psują (np. prawie nowe, bo 15-letnie opony pękają), czerwone się za szybko zapala, drogówka się czepia (bezpodstawnie),
Po za tym pechowi kierowcy: jeżdżą po śliskiej jezdni, jeżdżą po ciaśniejszych zakrętach, po gorszych drogach. Pechowy kierowca nie ma gdzie zaparkować i musi wjechać na trawnik/chodnik/drogę dla rowerów.
Pechowym kierowcom: piesi ani pociągi nie ustępują pierwszeństwa na przejściach/przejazdach (karetki tak samo) inni kierowcy zajeżdżają/blokują drogę, nie stwarzają warunków do wykonania manewrów wtedy kiedy oni chcą.
Jak się ma pecha – to się jeździł PKSami, albo rowerem. Po co kusić los? Nie każdy się do kierowania samochodem nadaje.
Pewnie stracił kontrole nad promilami.
Tak mogło być – chociaż o tym się nie dowiemy, bo w Polsce, Kraju ponoć katolickim, o zmarłych grzech mówić źle.
Z jednej strony grzech, a i tajemnica lekarska zabrania o „chorych” mówić.
Wiesnisckie łałdi zawiodło i brak rozumu jednocześnie. ….!!
nic nie wiesz ani o wypadku ani o człowieku, nie wypisuj durnot, możesz być następny…
Wiemy wystarczająco, żeby stwierdzić, że to następny męczennik motoryzacji dołączył do grona aniołków.
a ty czym cwaniaczku jeździsz, sądząc po twojej wypowiedzi pewnie bmw, lepiej wróć do szkoły i się naucz poprawnie po polsku pisać
A co sie ciebie w mojem polskiem niewidzi – odwieczny wrogu Aniołów???
spierdzielaj dziadu z żydami nie gadam
Było w okolicach zera stopni o tej porze i samochód przejął panowanie nad próbującym zapanować nad nim młodym gniewnym i pozamiatane….szkoda
„Szczęście” w nieszczęściu ,że tylko sobie zrobi se puku. Młodzi życie takie piękne , a wy gdzie się tak spieszycie? Czerpcie z jego uroku i napawajcie się POWOLI.
Swoją drogą, to nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem w Lublinie pojazd aŁdi A4 (LKS, LUB, LKR, LZ, LRY) poruszający się prawidłowo, czy też (co się mocno rzuca w oczy, bo zawsze prawie cały musi się wcisnąć na chodnik) to zaparkowany prawidłowo.
Taką wściekliznę drogową widać z daleka. Zawsze pierwszy na następnym czerwonym, ciągle zmieni pasy, jazda na zderzaku, ręce i zęby zaciśnięte na kierownicy. Dzikus za kierownicą.
Do wszystkich, którzy już wszystko wiedzą i zdążyli ocenić kierowcę. Obok miejsca zdarzenia znaleziono martwego zająca, więc również mogło być tak, że odruchowo odbił kierownicą, bo zwierzę wskoczyło na jazdnię i stała się tragedia.
Sam mocno krytykuję wściekliznę drogową, ale z odruchem nieraz po prostu się nie wygra, a zrozumie to dopiero ten, kto siedział w rowie z takiego powodu.
Ile ja to razy pisałem, że na drodze zawsze może wydarzyć się coś niespodziewanego: pojawić się pijany pieszy/nieoświetlony rowerzysta/inny pijany kierowca, czy np. zając bez odblasków.
I jeżeli nawet komuś 100 razy uda się pokonać taką drogę z prędkością 120km/h twierdząc, że to jest prędkość bezpieczna – to zawsze będę się upierał, że jest zupełnie odwrotnie.
Teorie powiedzmy że opanowałes. Czas przejść do praktyki synek.
Czy kierowca, poruszając się po zmroku, czyli w warunkach gorszej widoczności, w terenach polnych/leśnych powinien spodziewać się pojawienia dzikiego zwierzęcia na jezdni?
Mniejsza o to, czy znak ostrzegający o tym był, czy tez nie, bo tego nie wiem.
dziczyzny nie lubił ?
Naczytał się chłopaczek, że policja w te świta nie będzie wlepiać mandatów, a tylko pouczać. No to nie miał się czego bać. Jeździć przecież umie. Szybko, ale bezpiecznie. Ale każdy tak przecież jeździ (oprócz Frania i cioci Halinki). Fotoradarów nie ma. Policja tylko poucza. Szronu na jednie (chyba) nie ma. Mandatu na pewno nie będzie, więc po co się ograniczać na drodze?