Zawieszono urzędnika, który nadzorował budowę autodromu. Chodzi o gokarty od firmy jego żony
17:36 23-10-2025 | Autor: redakcja
Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip podjął decyzję o zawieszeniu w obowiązkach służbowych radcy prawnego starostwa Ireneusza Bulicza. Jest to pokłosie informacji, jakie w ostatnich dniach obiegły niemal cały kraj, a dotyczą powiązań rodzinnych przy sztandarowej inwestycji powiatu, jakim był autodrom. Mowa o torze kartingowym, jaki wybudowano za kwotę 32 mln zł.
Jak już informowaliśmy, Centralne Biuro Antykorupcyjne zainteresowało się umową na użytkowanie tego obiektu. Chodzi o to, że całe zadanie nadzorował zatrudniony w Starostwie radca prawny Ireneusz Bulicz. Jest on jednocześnie radnym PiS w Radzie Miasta Biłgoraj. Z kolei przetarg na operatora wypożyczalni gokartów wygrała firma Biłgokart, której właścicielem jest jego żona Dominika Bulicz, a prezesem mąż siostry radnego – Rafał Kędzierski.
Dziennikarze Onetu ustalili również, że wątpliwości budzi też finansowanie zakupu gokartów. Zgodnie z wymogami przetargowymi, firma musiała dostarczyć na tor 16 pojazdów. Szacunkowy koszt jednego to 40-50 tys. zł. Tymczasem z oświadczenia majątkowego radnego wynika, że wraz z żoną mieli tylko 40 tys. zł oszczędności. Spółka otrzymała za to pożyczkę z Biłgorajskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w wysokości ponad 255 tys. zł, której 25 proc. może zostać umorzone.
Choć sam radny zapewnia, że w okresie, kiedy ogłaszano przetarg, on już z autodromem nie miał nic wspólnego, a prezes spółki Autodrom Biłgoraj zapewnił, iż cały proces wyboru firmy wypożyczającej gokarty został przeprowadzony z zachowaniem standardów transparentności i uczciwej konkurencji, starosta nie pozostał obojętny na całą sprawę.
Jak zaznacza Andrzej Szarlip zawieszenie Ireneusza Bulicza w obowiązkach służbowych ma obowiązywać do momentu wyjaśnienia kontrowersji wokół procesu wyboru operatora na wynajem gokartów. Wiadomo już, że Zarząd Powiatu w ramach kontroli właścicielskiej powoła komisję do przeprowadzenia kontroli całej procedury. Ma ona niezwłocznie przystąpić do czynności kontrolnych. Równolegle, dla zachowania pełnej transparentności, zostanie zlecone przeprowadzenie kontroli podmiotowi zewnętrznemu.
Sam radny tłumaczy, że cała afera ma na celu zdyskredytowanie zarówno jego, jak i jego rodziny, a także uderzenie w projekt, nad którym przez lata pracowało wielu ludzi dobrej woli. Sugeruje, iż może to być również „tendencyjny atak o podłożu politycznym” za to, że w ubiegłorocznych wyborach samorządowych kandydował na burmistrza Biłgoraja z listy Prawa i Sprawiedliwości i obecnie działa w klubie radnych PiS w Radzie Miasta Biłgoraja.
– Dlatego szczególnie boli mnie, że dziś próbuje się przekreślić lata mojej pracy jednym nagłówkiem, w którym najważniejszym argumentem jest to, że jestem „radnym PiS”. Moja przynależność polityczna nie ma nic wspólnego z żadnym postępowaniem – a takie łączenie faktów jest zwyczajnie nieuczciwe wobec mieszkańców, którzy zasługują na rzetelne informacje, nie na manipulację – dodaje Bulicz.
Radny przypomina, że od początku byłm zaangażowany w odbudowę i rewitalizację toru, który przez lata był zagrożony likwidacją. To dzięki wspólnej pracy wielu osób udało się odzyskać teren, zdobyć środki z Polskiego Ładu i przywrócić temu miejscu życie i dawny blask. Zaznacza jednak, iż zrezygnował z funkcji pełnomocnika zanim powołano władze spółki Autodrom Biłgoraj. Wszystko po to, aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości. Podkreśla, iż nie miałem też żadnego związku z wyborem operatora toru. Było to bowiem otwarte zapytanie ofertowe na komercyjny najem obiektu, w którym mógł wziąć udział każdy zainteresowany przedsiębiorca. Co ważne, to Biłgokart płaci spółce Autodrom za korzystanie z toru, nie odwrotnie.
– Otwartość i uczciwość zawsze były i pozostaną dla mnie podstawowymi zasadami w pracy publicznej. Wiem, że moja działalność może budzić emocje, ale nigdy nie kierowałem się polityką – tylko dobrem Biłgoraja i jego mieszkańców. Zawsze działałem uczciwie i zgodnie z prawem, dlatego spokojnie patrzę w oczy każdemu, kto próbuje dziś podważać moją wiarygodność – tłumaczy w swoim oświadczeniu Ireneusz Bulicz.
Radny zapewnia, że nie ma nic do ukrycia i pozostaje do pełnej dyspozycji służb kontrolnych. Do tego nie jest członkiem żadnej partii politycznej i nigdy nie był. Natomiast jego zaangażowanie w sprawy miasta i powiatu zawsze miało mieć charakter społeczny, merytoryczny, a nie partyjny.
Typowe dla PISu jak z córką leśniczego , zakupem maseczek respiratorów , fundusz sprawieliwości , wybory kopertowe wymieniać dalej ? Amber Gold przy tym to pryszcz i co z tego Presydent ułaskawi zostaną politycznymi PIS . Mają rację ,że się za to biorą a jak za rękę złapią to mówią ,że inni też kradli , to jak inni zabijali to PISuarom wolno ?
No tak, atak o podłożu politycznym – akurat przeciwnicy polityczni kazali jego żonie wziąć kredyt i kupić gokarty, zupełnie przypadkiem, nagle okazało się, też przypadkiem że ogłoszona przetarg i żona przypadkiem wzieła udział 🤗
Ja nie wiem co Ci ludzie się czepiają, pieniądze w powiecie dalej by zostały… Eh wszystko zepsuli.
Jak z Pi$-u to wiadomo,że niewinny i kryształowy człowiek😎
Najlepsza jest żona. Nic nie umie ale tor ma. I gokarty I Egon klawo jak…
16 pojazdów po 40 tys każdy to 640 tys.
Oszczędności mieli 40 tys, do tego 255 tys pożyczki, zostaje 345 tysięcy złotych wzięte skąd?
Jak zwykle…układy pis-uarowe układy…
Uwaga Polacy! Kto staje się właścicielem ziemi po wywłaszczeniu prywatnych nieruchomości na cele publiczne pod chodniki, ścieżki rowerowe?
? kto?
Ojoj!
Wał się nie udał…
Tylko proforma wszedłem upewnić się co do upodobań partyjnych złodzieja, to „waliło” pisiornią na kilometr.
Tak, tak atak na rodzinę, pewnie.Z żoną to kawy ,a ze szwagrem wódki trzeba było się napić,a spółke to powinien sąsiad z jakimś Kaziem założyć.
Niewinni…. tam prawie wszyscy są niewinni…:)