Zamykają linię kolejową do Warszawy. Mieszkańcy obawiają się o bezpieczeństwo na trasie objazdu
16:18 28-05-2017 | Autor: redakcja
Od 11 czerwca zamknięta zostanie linia kolejowa z Lublina do Warszawy. Wszystkie pociągi zostaną skierowane na objazd przez Lubartów, Parczew, Radzyń Podlaski, Łuków i Siedlce. Oznacza to, że ruch pociągów na tej trasie zwiększy się wielokrotnie. Stanowi to też zagrożenie dla kierowców, którzy „jeżdżą na pamięć” bądź też nie zatrzymują się dojeżdżając do torów.
Na szlaku kolejowym, którym niebawem pociągi będą kursować nawet co kilka lub kilkanaście minut, znajduje się kilkadziesiąt przejazdów. Począwszy od tych z rogatkami a kończąc na dzikich przejściach przez tory w ciągu dróg gruntowych. O ile do Parczewa pociągi jeżdżą od kilku lat i kierowcy spodziewają się, że mogą się pojawić gdy przejeżdżają przez przejazd, to gorzej jest na odcinku od Parczewa do Łukowa. Tam do niedawna linia kolejowa była zarośnięta krzakami i wiele osób przekraczając tory nie zwracało uwagi, czy nic nie nadjeżdża.
-Każdy przecież doskonale zdaje sobie sprawę, że nawet na strzeżonych przejazdach kolejowych dochodzi do wypadków. Te najczęściej są tragiczne w skutkach. Od kilku miesięcy trwa u nas remont linii kolejowej Parczew – Łuków. Pomimo tego, że na torach pracuje ciężki sprzęt, poruszają się drezyny i inne pojazdy, wielu kierowców przejeżdżając przez przejazd nie zwraca uwagi czy po torach nic nie jedzie. Z moich obserwacji wynika, że co drugi kierowca nawet nie zwalnia przed torami. Większość z nas przyzwyczaiła się, że tu od lat nic nie jeździło, a teraz zmienić nawyki będzie trudno. Obawiam się, że co chwila może dochodzić do wypadków – tłumaczy nasza czytelniczka Anna.
Jak wyjaśniają kolejarze, w związku ze skierowaniem ruchu pociągów na trasę objazdową, kierowców czekają pewne utrudnienia. Przede wszystkim chodzi o czas związany z postojem przed przejazdami kolejowymi, zwłaszcza tymi wyposażonymi w rogatki. Zaplanowanych jest ponad 50 pociągów na dobę, które będą kursowały tą trasą. Co do przejazdów nie wyposażonych w rogatki, kierowcy jak zawsze zbliżając się do torów, powinni się zatrzymać i sprawdzić, czy mogą bezpiecznie przejechać. Dodatkowo, w związku z zaplanowanym wzmożonym ruchem pociągów, zadbano też o bezpieczeństwo na przejazdach. Usunięte zostały zarośla ograniczające widoczność oraz poprawiono oznakowanie. Jednak nic nie zastąpi zdrowego rozsądku kierowców.
(fot. lublin112)
2017-05-28 16:13:02
To już jest wyłącznie ich problem. Przed przejazdem przez torowisko kierowca ma się upewnić ZAWSZE – czy szlak jest uczęszczany, czy nie. Jak ktoś ma to gdzieś, to wyłącznie jego sprawa, jego życie.
dotyczyć będzie każdego kto będzie musiał przekroczyć tory danej trasy od samego Lublina. najbardziej da się we znaki wylotówka na Łęczną przez Turystyczną już się stoi na przejeździe, potem światła. objazdy nie na wiele się zdadzą bo boczne uliczki nie mają przepustowości w stosunku do wylotówek i przy płynnym ruchu się już stoi.
Wylotówka na Niemce jest porażką w danej chwili.
Co do wypadków wystarczy chwila nieuwagi, myślenie może zdążę bo już późno. Zycie
„zmienić nawyki będzie trudno” – a ja myślę, że będzie bardzo łatwo, jak przy niestrzeżonych przejazdach stanie sobie na dzień czy dwa patrol drogówki i sprawdzi przestrzeganie znaku „stop”.
niech ksionc na mszy ogłosi że może nadjechać żelazny koń i że na 8 kątnym czerwonym znaku warto sięi zatrzymać na jeden pacierz
no
Będzie można mówic o cudzie ,jak nie dojdzie do żadnej tragedi w związku z tym „objazdem” …a to że dojdzie jest więcej niż pewne …obym się mylił
To trzeba zmienić przyzwyczajenia skoro się obawiacie.. po co taki artykuł? Kogo to interesuje?
Turka juz płacze…
Jak nie patrzą na znaki – to do Wydziału Komunikacji i oddać prawko.
To nie jest problem kolei czy zarządcy drogi, jeśli przejazdy oznakowane. Jeśli ktoś zginie, to WYŁĄCZNIE na własne życzenie, tak wynika z treści artykułu.
Czytając takie wywody dochodzę do wniosku że przy każdym przejeździe powinna stać drogówka i karać, karać i jeszcze raz karać.
Strach takich do miasta wpuścić, gdzie organizacja ruchu może zmienić się z dnia na dzień przez jakiś remont.
Jak będą kursować co kilka minut jeśli tam jest linia jednotorowa??
Wyobraźcie sobie co się będzie działo na Turystycznej od strony Łęcznej (godziny poranne) oraz na rondzie koło dworku Graffa w godzina popołudniowych. W efekcie również na wiadukcie koło młyna Krauzego i na Andersa w dół. Ciężko w jakikolwiek sensowny sposób ominąć przejazd na Turystycznej. To będzie niezapomniane półtorej roku dla ruchu ulicznego w tamtych rejonach.