Zadał żonie 35 ciosów nożem, później zapewniał, że się tylko bronił. Lekarz skazany za zabójstwo
17:52 25-09-2025 | Autor: redakcja
Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zakończył się proces Andrzeja K. z Annopola. Mężczyzna był oskarżony o zabójstwo swojej żony. Chodzi o zbrodnię, jaka miała miejsce we wrześniu ub. roku przy ul. Leśnej w ty miasteczku. Z ustaleń śledztwa wynika, że wszystko zaczęło się od kłótni między małżonkami. Kiedy ta przerodziła się w potężną awanturę, a kobieta zaczęła wzywać pomocy, sąsiedzi o wszystkim zaalarmowali policję.
Funkcjonariusze po wejściu do mieszkania zastali leżącą bez oznak życia zakrwawioną 57-latkę. Ruszyli na pomoc, jednak życia Doroty K. nie udało się uratować. Od razu zatrzymano też męża ofiary. Andrzej K. podczas przesłuchania nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Nie negował jednak swojego udziału w zdarzeniu. Wyjaśniał, iż to on został zaatakowany przez żonę i wykorzystując do tego nóż tylko się bronił. Określił to jako obrona konieczna.
Prokurator w akcie oskarżenia zaznaczał, że 66-latek działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia swojej małżonki. Najpierw uderzył ją butelką w głowę, następnie chwycił za nóż, którym to zadał co najmniej 35 ciosów w klatkę piersiową, okolice tułowia, ręce a nawet w twarz. Powstałe w wyniku tego obrażenia ciała doprowadziły do zgonu.
Andrzejowi K. groziło dożywocie, sąd jednak znalazł szereg okoliczności łagodzących skazując mężczyznę na karę 10 lat pozbawienia wolności. Cały przebieg rozprawy, decyzją sędziego, odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Wnioskował o to syn małżeństwa, będący jednocześnie oskarżycielem posiłkowym. Argumentował to kwestiami rodzinnymi, przede wszystkim dobrem dzieci oskarżonego i ofiary.
Zbrodnia w małżeństwie K. wstrząsnęła lokalną społecznością. Zarówno mężczyzna jak też kobieta byli bardzo dobrze znani wśród mieszkańców. Dorota K. prowadziła miejscowy ośrodek zdrowia, Andrzej K. jest zaś lekarzem. Specjalizuje się w medycynie rodzinnej oraz chorobach wewnętrznych. Uchodzili za spokojną parę. Wcześniej w ich domu nie zanotowano żadnych interwencji policji.
Uderzenie butelką w głowę było niewystarczające.
Aby otrzymać wyrok dziesięciu lat trzeba było jeszcze zadać „35” !!! ciosów nożem.
Gdyby przejechał żonę samochodem, ze skutkiem śmiertelnym, to sąd pewnie wystąpiłby o jakąś nagrodę lub rentę specjalną.
Sąd znalazł „szereg okoliczności łagodzących”???????
Żarty?????
Przedstawiciele wymiaru „sprawiedliwości” uważają samych siebie za elitę i nie skrzywdzą kogoś, kto wg nich również do tej elity należy.
Obojętnie, czego by nie zrobił.
Nie zapominajmy że dostał 10 lat a może wyjdzie po 5 latach
Butelką w głowę oraz 35 ciosów nożem = 10 lat! Ten śmieszny sąd stanowczo przesadził z takim wyrokiem. Jak tak można zniszczyć człowiekowi życie? Przecież można było dać w zawieszeniu na rok i 20h prac społecznych. Ogólnie to winą powinien obarczyć producenta noża.
No to sąd miał wyobraźnię w poszukiwaniu okoliczności łagodzących.Dobrze, że pierwsza instancja zakończona bo jeszcze kilka tygodni takiego procesu i odszkodowanie gościowi trzeba by było wypłacić .
„Andrzejowi K. groziło dożywocie, sąd jednak znalazł szereg okoliczności łagodzących skazując mężczyznę na karę 10 lat pozbawienia wolności.”
Główną okolicznością łagodzącą było to, że jest lekarzem, czyli członkiem „specjalnej kasty”.
sąd jednak znalazł szereg okoliczności łagodzących. k…. ręce opadają!!!!!! najlepiej uniewinnić dziada
I tak dziwne ze uznali go winnym, a nie, że ofiara się potknęła i upadła 35 razy na nóż
proponuję podać nazwiska składu orzekającego
Gdyby to był np. zwykły murarz lub inny robotnik to 10 lat by nie dostał…
Kórła jaja za psa 5 lat
Jak ten jego adwokat się nazywa?
Imię: Kolega Nazwisko: Sędziego Ksywa: Znajomy
Podobno jedną z okoliczności łagodzących był tępy nóż. Chłop złapał wysokie ciśnienie bo srogo się namęczył zadając aż 35 ciosów.