Zabrał auto zostawione do naprawy i je rozbił. Był pijany
14:30 18-12-2024 | Autor: redakcja
W nocy z wtorku na środę, około godziny 2.30, dyżurny zamojskiej policji otrzymał zgłoszenie o kolizji drogowej na ulicy Pszenicznej w Zamościu. Zgłoszenie dotyczyło pojazdu marki Jeep, który wjechał w ogrodzenie posesji. Na miejsce natychmiast udał się patrol ruchu drogowego. Kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zauważyli trzech mężczyzn w wieku 66, 41 i 40 lat, którzy przebywali obok wskazanego pojazdu.
Policjanci szybko ustalili, że za kierownicą samochodu siedział 41-latek, który podróżował z kolegą młodszym o rok. Mężczyźni jechali ulicą Łubinową. Kierujący nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze. Na skrzyżowaniu z ulicą Pszeniczną stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze i uderzył w ogrodzenia dwóch posesji. Na szczęście, w wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń, a poszkodowani nie potrzebowali pomocy medycznej.
Policjanci ustalili również, że jeep, którym poruszali się mężczyźni, należał do 51-letniego mieszkańca gminy Zamość. Funkcjonariusze dotarli do właściciela pojazdu, który wyjaśnił, że zostawił samochód w warsztacie, a nie wiedział, jak jego auto znalazło się na ulicy Pszenicznej.
Po przeprowadzeniu czynności, okazało się, że 41-latek był nietrzeźwy. Badanie wykazało, że w jego organizmie znajdowało się prawie 1,5 promila alkoholu. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, gdzie po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty. Odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz za zabór auta w celu krótkotrwałego użycia. W swoich wyjaśnieniach wskazywał różne powody przejażdżki samochodem, którego nie miał prawa użytkować, w tym rzekomą chęć umycia pojazdu.
Za przestępstwo zaboru pojazdu w celu krótkotrwałego użycia grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat, a za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości – do 3 lat więzienia.
Znowu prawie 1,5 promila. Czyli wynik taki, żeby nie trzeba było konfiskować.
Podejrzana sprawa. Jak z wynikami egzaminów, w których nikt nie zdobywa punktów 28,29 przy np. progu zdawalności 30. Za to jest zdumiewająco dużo wyników o liczbie punktów 30, 31.
Drobny błąd w protokole, ale jaka potem zniżka w warsztacie.
A jak wiadomo: „Statystyki nie kłamią. A ludzie bardzo często.”
No dobra ale nic nie ma w wiadomości o zamieszanym w sprawę 66-latku.
To był utajniony sygnalista.
Nic nie ma o 66-latku, bo wielmozna redakcya po prostu kopiuje i wkleja to, co jej przysle milicja czy inny urzad. Niedawno byla wpadka z info z gdkkia i bledna lokaliyacja kolizji drogowej. Nie wymagaj za duzo.
Zamość. Bliskie klimaty poszukiwanego Pana R
A jaki to warsztat użycza sobie samochody klientów?
Nic nie jest wspomniane, czy to nie był pracownik tego warsztatu – wtedy można by tę przejażdżkę podciągnąć pod „jazdę diagnostyczną” 😛
Nie mogli się czepić na tej Pszennoburaczanej jakiegoś burakowozu, tylko musieli rozwalić jeepa?