05/06/2026
690 680 960

Dla 40 złotych zabił pracownika stacji paliw. Gdyby jego plan w pełni się powiódł, ofiar mogło być więcej

Do Sądu Okręgowego w Lublinie wpłynął akt oskarżenia w sprawie napadu na stację paliw w Kolonii Pałecznica. Śledczy nie mają wątpliwości, że sprawca miał świadomość, iż zadając tak mocne ciosy, doprowadzi do śmierci swojej ofiary. Dlatego też oskarżyli go o zabójstwo.

Niedługo swój finał w sądzie znajdzie sprawa brutalnego napadu na stacje paliw w miejscowości Kolonia Pałecznica w powiecie lubartowskim. Odpowiedzą za to dwie z trzech osób biorących udział w zdarzeniu. Jak ustalili śledczy, głównym organizatorem oraz wykonawcą napadu był 28-letni Damiana S. z Chełma. Mężczyzna wielokrotnie wchodził w konflikt z prawem, trzykrotnie był też karany za przestępstwa przeciwko mieniu.

Pomimo tego jego resocjalizacja nie powiodła się, a mężczyzna nie zamierzał zacząć zarabiać pieniędzy w legalny sposób. Po tym jak poznał Damiana D. i Magdalenę J., w trójkę postanowili, że będą wspólnie zdobywać środki na swoje utrzymanie. Na początek pod osłoną nocy włamali się do sklepu w miejscowości Sułoszyn w gminie Firlej. Po wybiciu szyby dostali się do środka, skąd ukradli papierosy i gotówkę w kwocie ponad 200 złotych.

Później usiłowali dokonać włamania do sklepu w Lisowie, jednak zrezygnowali z powodu zbyt dobrych zabezpieczeń. Ponieważ poprzedni łup był dość skromny, na początku grudnia ub. roku uzgodnili, że aby zdobyć dużą gotówkę, należy dokonać napadu na stację paliw. Wybrali położoną na uboczu stację w Kolonii Pałecznica. Problemem był jednak fakt, że w porze nocnej do środka nie można było wchodzić. Drzwi były zamknięte, zaś klientów obsługiwano przez małe okienko.

W końcu wpadli na pomysł, że pracownika stacji należy wywabić na zewnątrz, wtedy będzie można dostać się do środka i zabrać znajdującą się w kasie gotówkę. Postanowili tego dokonać za pomocą butli gazowej. Aby ją zdobyć pojechali do Brzeźnicy Bychawskiej, gdzie na terenie jednej z posesji znajdował się punkt sprzedaży gazu. Damian S. przeszedł przez ogrodzenie i zabrał jedną ze znajdujących się w kontenerze butli.

Na stacji paliw byli około godziny 2 w nocy. Najpierw powoli przejechali samochodem sprawdzając, czy nie ma żadnych klientów. Po upewnieniu się, że jest pusto, przystąpili do działania. Zatrzymali się kawałek dalej a następnie pieszo udali się w okolicę budynku stacji. Wcześniej Damian S. przebrał się, a na głowę założył kominiarkę. To on udał się z butlą do okienka, jego kompani czekali z tyłu budynku.

Powiedział siedzącemu przy kasie 58-letniemu Mirosławowi K., że chce wymienić butlę. Dał mu 100 złotych, a następnie wspólnie ruszyli do znajdującego się obok kontenera. Kiedy pracownik nachylił się, chcąc wyjąć butlę, otrzymał silny cios w głowę trzonkiem od siekiery. Po chwili kolejny. W wyniku tego padł nieprzytomny na ziemię. Następnie Damian S. zaczął przeszukiwać mu kieszenie. Zabrał znajdujące się tam 140 złotych, nie mógł jednak znaleźć kluczy do budynku stacji.

W tym czasie na stacji pojawił się przypadkowy klient. Widząc go napastnicy uciekli do auta i odjechali. Mężczyzna na widok leżącego i zakrwawionego 58-latka wszczął alarm. Mirosław K. w ciężkim stanie trafił do szpitala, jednak lekarzom nie udało się uratować jego życia. Poszkodowany miał m.in. zgruchotane kości czaszki. W trakcie napadu w budynku stacji znajdował się jeszcze jeden pracownik, który spał. Gdyby napastnik dostał się do środka, mężczyzna również by mógł zginąć.

Śledczy oskarżyli Damiana S. o dokonanie napadu i zabójstwa. Mężczyzna przyznał się do winy, jednak w trakcie składania wyjaśnień część winy zrzucał na kompanów, jak też zapewniał, że nie zamierzał pozbawiać życia pracownika stacji. Prokurator nie uwierzył 28-latkowi, zarzucając mu, że zadając tak mocne ciosy tego typu narzędziem, musiał mieć świadomość, że zaatakowany tego nie przeżyje. Z kolei Magdalena J. odpowie za współudział w napadzie. Z kolei wobec trzeciego uczestnika napadu, Damiana D., prowadzone jest odrębne postępowanie. Obecnie ma on zostać poddany badaniom psychiatrycznym.

(fot. nadesłane)
2018-04-06 20:31:00

28 komentarzy

  1. To w końcu 40 czy 140 złotych?

    • Matematyka: Dał mu najpierw 100 złotych, a zabrał 140. Czyli zyskał 40 złotych.

      red.

      • No ale wydał reszte, bo butla kosztuje 40 zeta. Czy tego nie wiadomo matematyku 112!

        • O co Ci chodzi zakompleksiony januszku? Skoro w aktach jest, że ukradł 40 złotych to pewnie tak było. A jak ukradł 100 to będzie różnica?

  2. tak samo musza byc potraktowani jak zrobili z tym parcownikiem stacji paliw

  3. Ocena: 0

    I po co tacy ludzie zyja…

  4. Karo śmierci WRÓĆ!!! Jedyne rozwiązanie dla tych zwyrodnialców do stryczek….

  5. Sorry. Nie doczytałem. Gdzieś linijka przed ślipiami mi się schowała.

  6. Lubię trześnie
    Ocena: 0

    Zutylizować natychmiast, nie obciążać społeczeństwa kosztami utrzymania bydlaka

  7. Tylko Syberia i kamieniołomy.

  8. Ocena: 0

    Założył kominiarkę i poszedł z butlą na stację? Czy może przejeżdżając samochodem był w kominiarce? Obie wersje są bez sensu 🙂 Osoba w kominiarce i z butlą gazową w środku nocy to ciekawy widok 🙂

  9. Ja nie życze sobie żeby z mojej wypłaty choćby 1gr poszedł na wyżywienie tego chwasta. Już nie wspomne o rodzinie zamordowanego, przecież oni po części tego morderce będą utrzymywać. To jest chore, powinno się zamknąć typa i jeżeli jego rodzina przyśle jedzenie to coś zje, jeżeli nie to trudno, niech powoli chudnie.

  10. dół z wapnem na żywca