05/06/2026
690 680 960

Wyprowadziła się zostawiając w mieszkaniu psa. Zwierzę przebywało wiele dni bez wody i jedzenia (zdjęcia)

Z mieszkania dobiegał skowyt psa i drapanie w drzwi. Okazało się, że właścicielka zwierzęcia wyprowadziła się zostawiając je na pastwę losu. 20-latka usłyszała już zarzuty.

W minionym tygodniu policjanci z Puław zostali zaalarmowani, że w jednym z mieszkań na terenie miasta znajduje się pies bez jakiejkolwiek opieki. Sąsiedzi zwrócili bowiem uwagę na dochodzące ze środka piski zwierzęcia i drapanie w drzwi. W trakcie rozmów ustalili również, że mieszkającej tam od młodej kobiety nikt od ponad tygodnia nie widział. W związku z tym zwrócili się o pomoc do funkcjonariuszy.

Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą. Wspólnie z członkami Fundacji Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa udali się na miejsce. Od razu usłyszeli dobiegający zza drzwi skowyt psa, do tego w powietrzu unosił się fetor odchodów.

W pierwszej kolejności podjęta została próba skontaktowania się z najemczynią mieszkania. Kiedy się to udało, ku zaskoczeniu wszystkich, kobieta odmówiła przyjazdu na miejsce. W związku z tym zapadła decyzja o siłowym wejściu do środka, czyli wyważeniu drzwi. Istniała bowiem uzasadniona obawa, że życie psa może być zagrożone.

– W środku zastano zaniedbanego, ubrudzonego w odchodach kundelka. Suczka o imieniu Daisy była wychudzona, zaniedbana, nie miała dostępu do pokarmu i wody. Została zabrana do lecznicy gdzie przeszła badania mające na celu sprawdzenie stanu jej zdrowia. Okazało się, że jest odwodniona i bardzo wychudzona – wyjaśnia komisarz Ewa Rejn – Kozak z Komendy Powiatowej Policji w Puławach.

Policjanci udali się następnie do właścicieli zwierzęcia. 20-latka przyznała, że wyprowadziła się z mieszkania, jednak nie mogła zabrać ze sobą psa. Nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego pozostawiła psa bez opieki. Fundacja postarała się, aby kobieta zrzekła się praw do Daisy. W ten sposób zwierzak trafił pod fundacyjną opiekę i po doprowadzeniu go do zdrowia będzie można rozpocząć proces jego adopcji.

W piątek funkcjonariusze przedstawili 20-latce zarzut znęcania się nad psem poprzez utrzymywanie go w niewłaściwych warunkach bytowania, w stanie rażącego zaniedbania i niechlujstwa, które zagrażały jego życiu i zdrowiu. Kobieta została przesłuchana. Po wykonaniu wszystkich czynności, sprawa trafi do sądu. Za znęcanie się nad zwierzętami, Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 3.

21 komentarzy

  1. Oby dostała wysoką grzywnę min. 20 tyś, żeby głupi kołtyn musiał kredyt wziąć i spłacać. Tylko kara finansowa, żadne więzienie na koszt podatnika.

  2. Takiej to trzeba wyciąć jajniki bo jak się rozmnoży to zrobi to samo z dzieckiem.

  3. Ocena: 0

    Trzy lata? może być, ale bez jedzenia, picia i dostępu do kibla.

  4. Co za potwór z tej niby kobiety… jak można być tak pozbawionym ludzkich odruchów?? Oby NIGDY nie powiła dziecięcia…

  5. Tylko wysoka kara finansowa, dla takich zwyrodnialców więzienie to naturalne środowisko więc szkoda kasy podatników. Trzepać po kieszeni, tak samo z pijakami za kółkiem,

  6. Ocena: 0

    Do pracy w schronisku na 24 godziny na dobę i na 5 lat za darmo i jedzenie raz na tydzień i to tylko suchy chleb i kubek wody.I sama zrobi ze sobą porządek.Zwyrodnialec skąd tacy ludzie się biorą.

  7. Parszywa menda. Zdechnij.

  8. „Zwierze”? „ZWIERZE”??? Niewiarygodne…

  9. Najlepsza kara to zamknąć ją w tym samym mieszkaniu i na taki sam czas jaki spędził tam zamknięty pies. Bez wody i szamy…. I dołączam się do przedmówców, wyciąć jajniki.

  10. Najlepsze jest to że taki bezmozg posiada czynne prawo wyborcze w rym kraju…