Wyjechał z salonu fabrycznie nowym autem, po chwili brał udział w wypadku (zdjęcia)
14:40 14-12-2018 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło w piątek przed godziną 13 przy stacji paliw w miejscowości Panieńszczyzna koło Lublina.
Na „starej” drodze krajowej nr 17 Lublin – Kurów zderzyły się trzy samochody osobowe: mazda, seat i kia. Na miejscu interweniowała straż pożarna z Lublina i Moszenek, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja.
Jak wstępnie ustalono, kierujący mazdą mężczyzna jechał od strony Jastkowa. Wykonując manewr skrętu w lewo, wymusił pierwszeństwo przejazdu i doprowadził do zderzenia z jadącym od strony Lublina seatem. Wytrącona z toru jazda mazda uderzyła jeszcze w oczekującą na możliwość wyjazdu kię.
W zdarzeniu poszkodowana została jedna osoba. Kierującą seatem kobietę przetransportowano do szpitala.
Jak nas poinformowano, uczestnicząca w zdarzeniu kia miała zaledwie kilka kilometrów przebiegu. Jej kierowca wyjechał z pobliskiego salonu samochodowego i zajechał na stację paliw, aby zatankować.
Na miejscu pracują policjanci, którzy ustalają szczegółowe okoliczności zdarzenia. Nie ma większych utrudnień w ruchu.








(fot. lublin112.pl)
Nowy i juz bity co za pech
To jak z sekretarką; młoda i doświadczona.
Ile za intercooler z BPX ?
Szkoda bo ktoś kupił nówkę i teraz ma niepotrzebne nerwy
Ehhh… jeszcze nawet czysta…
Pytam teraz znających się na rzeczy. Co teraz może zrobić kierowca Kii? Wydał tyle pieniędzy (nawet jeśli leasing) żeby mieć NOWE auto. Gdyby chciał pokolizyjne/powypadkowe, albo naprawiane to by nie płacił pełnej wartości auta. Nawet jeżeli ubezpieczyciel zwróci kwotę za naprawę, to ten samochód już nie jest tyle warty ile powinien być. Ponadto już jest „z przeszłością” więc już pewien problem z odsprzedażą czy wykupem przez salon może być (niższa wartość samochodu). Do tego jeszcze dochodzi sama świadomość jeżdżenia autem naprawianym, podczas gdy zamawiał nowe i takie chciał mieć dopóki sam nie uszkodzi.
Patowa sytuacja trochę według mnie. Z kolei żeby ubezpieczyciel zabrał ten egzemplarz, a załatwił taki sam, tylko nowy to też raczej nierealny scenariusz. Jak by nie patrzeć, to chyba najbardziej stratny jest kierowca Kii. Tamci kierowcy naprawią swoje stare samochody i może jeszcze wyjdą na tym na +, no a tamten chyba stratny tak czy siak.
Jest w ogóle szansa jakoś z tego wybrnąć, żeby każdy był zadowolony?
Jest coś takiego jak odszkodowanie za utratę wartości auta, trzeba się tylko u ubezpieczyciela upomnieć.
Jeśli to leasing to wymogiem jest ac. Na nowe auto do 6mies jest 100% wartości więc gdyby była całkowita szkoda to dostanie nowe auto. Tutaj zostanie to naprawione A wartość auta pomniejszona.
„Co teraz może zrobić kierowca Kii?”
może sprzedać „kija” i kupić jakiś inny nowy normalny samochód 😉
zaraz przyleci Bimmer (jak skończy zmianę w Biedronce) i powie że „dziad, powolniak” i że mógł kupić E60
A to bimmer już nie pracuje w kom-eko na sortowni? Kurde, nie wiedziałem.
Wymienia mu cale drzwi i sladu nie bedzie najmniejszego. Nie takie naprawiane sprzedaja jako nowe. Myslicie ze w transporcie nie zdarzaja sie uszkodzenia?
Z takich własnie przyczyn nigdy nie interesowały mnie „nówki z salonu ” …kupisz sobie ,a tu ci jakaś łajza wyjedzie i już sobie pojezdziłeś
Chyba z braku hajsu
nie ma to jak pełnoletni pasat w kombi. nie Janusz?
Dzwon podstawa modow!
Wymienić drzwi na nowe i po zabiegu 😛
Nic tylko współczuć kierowcy Kijanki. Kupił nowe auto a jakaś melepeta bez mózgu starym sztruclem uszkodziła go w kilka minut po zakupie. Mam nadzieję, że tylko drzwi do wymiany a nie np. okaże się, że zawiasy ssą przegięte lub próg też oberwał. Na nowym nawet rysa boli, a co dopiero dzwon. A wieśniak z mazdy wyklepie za ćwierć ceny drzwi do kia całego strupa i będzie szczęśliwy bo jeszcze zostało :(.
jak dla mnie KIA dalej bezwypadkowa
jeszcze pewnie kredyt na to kijjje brał ahahah