07/06/2026
690 680 960

Wybrał się do lasu z wykrywaczem metalu. Znalazł arsenał powstańców sprzed 150 lat (zdjęcia)

Szukali znalezisk z okresu I i II wojny światowej, natrafili zaś na arsenał powstańców. W lesie, na niewielkiej głębokości znajdowało się blisko 19 kg pocisków z 1863 roku.

W ostatnim czasie Maciej Podgórski, właściciel prywatnego Muzeum 3 Dywizji Piechoty Legionów w Zamościu, wraz z grupą pasjonatów historii prowadzi w lasach Roztocza poszukiwania przedmiotów związanych z historią regionu. Odbywają się one za pomocą wykrywaczy metali. Poszukiwaczy interesują głównie znaleziska z okresu obu wojen światowych, gdyż zwłaszcza w okresie tej drugiej na tych terenach miały miejsce duże bitwy. Roztoczańskie lasy były też schronieniem oddziałów partyzanckich.

Zgodnie z umową z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków, w przypadku natrafienia na starsze znaleziska, powiadamiany jest o tym konserwator. Na takie poszukiwacze natknęli się w okolicach miejscowości Długi Kąt w Gminie Józefów. W jednym miejscu, na niewielkiej głębokości, znajdowały się 682 ołowiane pociski do karabinów Lorenz, które to były podstawową bronią powstańców na Lubelszczyźnie. Arsenał pochodzi z 1863 roku, dodatkowo zawierał papier przebitkowy, w którym zawiniętych było 7 spłonek kapiszonowych.

Jak wskazuje Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków dr Dariusz Kopciowski, lokalizacja tego znaleziska wydaje się nieprzypadkowa. W trakcie powstania styczniowego, na terenie lasów Puszczy Solskiej i Roztocza bazowało lub przemieszczało się sporo oddziałów powstańczych. Powstańcy stoczyli tam również kilka bitew i potyczek z wojskami rosyjskimi. Takie same pociski znajdywane były niedaleko Zwierzyńca, w miejscu gdzie odbyła się bitwa pod Panasówką.

Jeżeli chodzi o Długi Kąt, to źródła historyczne nie zawierają danych o walkach powstańczych. Dlatego też powstała hipoteza, iż odnaleziony zapas pocisków mógł był transportowany z taboru na pole bitwy, ale z różnych względów tam nie dotarł. Kolejna z nich wskazuje na przebiegający w pobliżu szlak przemytniczy, którym na teren zaboru rosyjskiego docierało m.in. zaopatrzenie wojskowe dla powstańców. Możliwe jest więc, że odnalezione kule zostały przemycone przez granicę i ukryto je czasowo w bezpiecznym miejscu, aby później mogli zabrać je powstańcy, jednak nie trafiły one do właściwego adresata i zostały w tym miejscu do dzisiaj.

(fot. LWKZ)

8 komentarzy

  1. Ciekawe ile rzeczy ów poszukiwacz nie ujawnia ?

  2. Ocena: 0

    Tyle ołowiu to chyba ze sto złotych na skupie?

  3. będzie miał problemy
    Ocena: 0

    Naiwniak. Już niebawem wszystko mu zabiorą.

  4. Ocena: 0

    Możliwe jest, że odnalezione kule zostały przemycone przez granicę, bo przecież polska Straż Graniczna to wynalazek XX wieku, a i Wielkiego Płotu Malego Jarosława też nie było…

  5. Co temu biedakowi teraz grozi?

    • Pan Cieć z Alei Lubartowskich w Mieście Inspiracji
      Ocena: 0

      Najpierw będą sprawdzać czy stosowne pozwolenia na poszukiwania mieli, on, jego rodzice i dziadkowie.
      Potem bedą się zastanawiac, czy to napewno znalezione, a nie kradzione…
      Wiem bo kiedyś diabli mnie podkusili, żeby na komisariat policji zanieść znaleziony telefon komórkowy.